"1920. Bitwa warszawska". Romantyczna batalistyka wg Jerzego Hoffmana [RECENZJA]

"1920. Bitwa warszawska" to wojenny film widowiskowy, z którego więcej zapamiętamy brutalnych obyczajowych i mocnych batalistycznych scen, niż przeżytych i wywołanych przez niego emocji typu romansowego.

NASZA OCENA: 7/10

Pierwsza refleksja, jaka nasuwa się po obejrzeniu filmu w TV to taka, że w tym formacie wypada lepiej niż w kinie. A przynajmniej jego obejrzenie przynosi mniej rozczarowań. Kampania promocyjna wynosząca pod niebiosa efekt 3D sprawiła, że patrzyło się na niego (i oceniało go) głównie pod tym kątem. No i cóż tu dużo mówić, trójwymiar lekko rozczarował. Przy oglądaniu go w TV skupiamy się na historii, która jest prostą historią miłosną z wojennym zapleczem, taką rodem z przedwojennego, starego kina. I jeśli filmowy romans ni grzeje, ni ziębi (może zepsuły go dialogi w stylu: „– Wrócisz? – Obiecuję!”), to na pewno jest to historia bardzo w stylu Hoffmana, opowiedziana poprawnie i gładko, mająca nawet swoje mocniejsze momenty obyczajowe (wątek z gwałtem na polskiej chłopce, motyw sądu wojennego). Na szczęście dla filmu wojennego ta strona filmu wypadła o wiele lepiej. Sceny batalistyczne robią wrażenie, jest wszechobecny brud, krew, urwane kończyny, wyrwane wnętrzności, chaos, a w niebo wystrzeliwują grudki ziemi wzbijane pociskami i bombami. Efekt psuje bombastyczność – te dwukrotnie wylatujące w niebo krzyże filmowane w zwolnionym tempie to już łopatologia. Poza tym jednak sceny bitew z pięknymi szarżami kawalerii są godne pochwały.

Nie można nie wspomnieć o bohaterach. Borys Szyc miał być zawadiacki i był, a Natasza Urbańska miała być ładna, no i była. Poza tym ciekawie wypadł drugi plan: Adam Ferency w roli łotra czekisty, Ewa Wencel jako wojująca arystokratka czy Aleksander Domogarow jako uroczy Kozak, mszczący się za śmierć bliskich. Dobrze wypadł Daniel Olbrychski jako Piłsudski, który wprawdzie nieco przekłamał tę postać, nie pozwalając jej mówić z akcentem zza Buga, jaki faktycznie miał marszałek, ale osobowościowo oddał go dobrze. Nota bene mało kto wie że marszałek humor miewał i ostry, i czarny, czego przykładem jest jeden z jego żartów, który wybrzmiał w wojskowym lazarecie: „Czego krzyczysz… tylko noga? A tamtemu głowę urwało i nie krzyczy, a ty o takie głupstwo…”.

Beata Cielecka

"1920. Bitwa warszawska" w tv. Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Udostępnij artykuł
Polub Telemagazyn

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.