"4 Blocks". Honor, rodzina i kokaina [RECENZJA]

Wygląda na to, że niemieckie seriale przeżywają właśnie swój renesans. Po docenionym na świecie „Deutschland 83” oraz ciekawym „You Are Wanted”, kolejnym godnym uwagi tytułem jest „4 Blocks”. Gdy serial zaprezentowano na tegorocznym Berlinale, to w relacjach z premiery pojawiały się głosy, że to niemiecki odpowiednik włoskiej „Gomorry”. Nie ma w tym przesady.

"4 BLOCKS", ODCINEK 1 - PREMIERA W PONIEDZIAŁEK, 8 MAJA, O GODZINIE 21.55 NA ANTENIE TNT POLSKA

„4 Blocks” to jedna z pierwszych produkcji opowiadająca o kryminalnej działalności arabskich klanów w stolicy Niemiec. Wcześniej tej sztuki podjął się w 2006 roku Detlev Buck, gdy zrealizował bardzo dobry film „Twardziel”, ale później temat wielkich arabskich familii stał się czymś w rodzaju tabu. I chociaż w kolejnych wydaniach wieczornych dzienników w telewizji można było usłyszeć o kryminalnych poczynaniach arabskich klanów, to filmowcy jakby tego nie zauważali. Bali się reakcji islamskiej części widowni? Być może. Ale na szczęście na horyzoncie pojawił się austriacki reżyser Marvin Kren, który do tematu postanowił podejść w dojrzały i uczciwy sposób.

Serial opowiada nam o losach członków arabskiego klanu Hamady, Tonim (Kida Khodr Ramadan), Abbasie (Veysel) i Latifie (Massiv), którzy kontrolują przestępczy biznes w berlińskiej dzielnicy Neukölln. Są królami okolicy, całe lata pracowali na szacunek i do tej pory ani razu się nie potknęli, przez co policja nic nie była w stanie im udowodnić. Pierwszy odcinek „4 Blocks” pokazuje, że mamy do czynienia z kawałem świetnej, trzymającej w napięciu historii kryminalnej.

„4 Blocks” odsłania mroczną stronę Berlina, gdzie arabskie klany trzepią hajs na prostytucji, klubach go-go, haraczach, handlu kokainą, ale przede wszystkim na... automatach do gier, które przynoszą im kokosy. Członkowie klanu Hamady zastraszają właścicieli restauracji oraz klubów, wprowadzając do ich lokali swoje maszynki i biznes się kręci. Daje im to niewyobrażalne pieniądze, gdyż zarówno turyści, jak i mieszkańcy stolicy, chętnie przeznaczają swoje euro na hazard. Kasyna i salony gier wyrastają jak grzyby po deszczu.

Ale to też opowieść o chęci bycia normalnym, o pragnieniu świata, gdzie jest się szanowanym ot tak zwyczajnie, a nie dzięki temu, że biega się z „klamką” po mieście. Dlatego Toni wraz ze swoją żoną (Maryam Zaree) i córką marzy jedynie o tym, aby po 26 latach oczekiwania w końcu otrzymać niemiecki paszport i założyć legalny biznes. Tyle tylko, że gdy jego szwagier Latif trafia do więzienia, to absolutnie wszystko się komplikuje. Trudno będzie w jednej chwili przestać być gangsterem, bo to będzie wystąpienie przeciw rodzinie oraz przyjaciołom.

Twórcy zarysowują nam rodzinny konflikt, gdzie gra toczy się o wysoką stawkę, czyli panowanie nad całym klanem. W pewnym momencie dojrzały i pewny siebie Toni będzie musiał skonfrontować się z narwanym Abbasem, który zawsze chce mieć pewność, że ten z kim pije wódkę, jest zaufaną osobą. A takiej pewności nie ma odnośnie do tajemniczego Vince’a (Frederick Lau), dawnego przyjaciela Toniego, który po 15 latach jak gdyby nigdy nic wraca do Berlina, próbując ugrać swoje w narkobiznesie. Kim jest tak naprawdę? Co robił przez ostatnie lata? I czy nie okaże się zdrajcą? W końcu nie należy do rodziny, jest czystej krwi Niemcem i teoretycznie nie pasuje do arabskiego świata. Z drugiej strony lata temu wraz z Tonim trząsł całym Neukölln, gdy obydwaj należeli do gangu Southeast Warriors.

Kto jest kim w serialu o arabskich klanach przestępczych w Berlinie? [GALERIA]Zobacz więcej

„4 Blocks” ma szansę sprawdzić się jako produkcja odkrywająca przed widzem sposoby funkcjonowania arabskich klanów, gdzie liczy się jedność i wspólnota. Już jedna z pierwszych scen nam to doskonale pokazuje, gdzie niemal cała muzułmańska społeczność z okolicy robi wszystko, aby odwrócić uwagę policji i utrudnić funkcjonariuszom pracę. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Honor oraz rodzina są w tym świecie najwyższymi wartościami, a za zniewagę, jaką chociażby jest aresztowanie szwagra na oczach przerażonej siostry, trzeba będzie zapłacić. Swoją drogą serial zarysowuje nam oblicze kobiet w arabskim świecie, gdzie często żony może i są świadome działalności mężów, ale nie do końca zdają sobie sprawę z ryzyka, z jakim to się wiąże. Nie chcą dostrzec tego, że za pieniędzmi, dużymi mieszkaniami i drogimi autami, często kryją się litry krwi, obcinane palce czy nawet śmierć. I chociaż bracia Hamady chcą najlepszego dla swojej familii, to jednak ich dzieci bawią się plastikowymi pistoletami i radiowozami, z tą różnicą, że w odróżnieniu od innych dzieciaków, kilka lat później oni tę zabawkową broń zamienią na prawdziwą. I to wcześniej niż się może wydawać.

To produkcja, z której klimat Berlina wręcz się wylewa z ekranu. Już pierwszy epizod pokazuje nam dobrze napisanych bohaterów, gdzie po jednej stronie mamy arabską ekipę, która często zamiast niemieckiego w nerwowych chwilach posługuje się arabskim, do tego show robi Karolina Łodyga jako Ewa, polska żona porywczego Abbasa. Zresztą ona jest nie mniej porywcza, sceny w których wyzywa go po polsku to istna poezja! To się nazywa temperament. No i mamy konkurencję z gangu motocyklowego Cthuhlu, która chętnie oczyściłaby rasowo półświatek przestępczy, bo po części serial mówi nam też o wszelakich konfliktach narodowościowych oraz rasowych, które są chlebem powszednim obecnych Niemiec.

„4 Blocks” jest efektownie zrealizowane (napisy w czołówce dopieszczone przez ekipę EASYdoesit!), zdjęcia wyglądają jakby były wyjęte z niemieckich rap teledysków, a na dodatek sam rap w ścieżce dźwiękowej uwiarygodnia tę historię. I nie obchodzi mnie to, że Gringo44 nie jest raperem z tej półki co Massiv czy nawet Veysel, skoro brzmi to klimatycznie. W połączeniu z interesującym scenariuszem, ciekawymi bohaterami, wartką akcją, dobrymi dialogami oraz świetnym aktorstwem (przecież w rolach głównych są Kida Khodr Ramadan i Frederick Lau, absolutna czołówka), to otrzymujemy serial na wysokim poziomie. Bardzo mocno czekam na kolejne odcinki. Nietrudno mi się zgodzić ze słowami Karoliny Łodygi, która na planie powiedziała mi, że to po prostu serial, w którym „można pie*****ąć”. Sto procent racji, sam lepiej bym tego nie ujął.

Ocena: 8/10

Krzysztof Połaski
[email protected]

Zobacz galerię

"4 BLOCKS"

Reżyseria: Marvin Kren
Scenariusz: Richard Kropf, Hanno Hackfort, Bob Konrad, Marvin Kren
Muzyka: Stefan Will, Marco Dreckkötter
Zdjęcia: Moritz Schultheiß
Obsada: Kida Khodr Ramadan (Toni), Frederick Lau (Vince), Veysel Gelin (Abbas), Almila Bagriacik (Amara), Maryam Zaree (Kalila), Karolina Lodyga (Ewa), Oliver Masucci (Hagen Kutscha), Massiv (Latif), Ronald Zehrfeld (Ruff), Ludwig Trepte (Nico)

Recenzja została pierwotnie opublikowana 2 maja 2017 roku.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.