"Amelia Earhart". Królowa przestworzy leci dookoła świata [RECENZJA]

Biograficzny dramat "Amelia Earhart" przybliża 10 ostatnich lat życia ulubienicy amerykańskich mediów, „królowej przestworzy”, która jako pierwsza kobieta przeleciała nad Atlantykiem, najpierw jako pasażer, potem już za sterami samolotu.

NASZA OCENA: 6/10

Amelia Earhart całe życie marzyła o lataniu. W końcu zrealizowała swe marzenia, co więcej – została pierwszą kobietą, która przeleciała nad Atlantykiem (pierwszy raz jako pasażer, drugi jako pilot). Zgłosił się wówczas do niej George P. Putnam, znany wydawca i dziennikarz, który wcześniej opublikował biografię Charlesa Lindbergha. Namówił Amelię na napisanie wspomnień, pomagał przy redakcji tekstu – zakochali się, wzięli ślub. Małżeństwo z wpływowym wydawcą dało lotniczce nie tylko miłość, ale i stabilność finansową, dzięki której mogła wprowadzić w życie swe największe marzenie: pionierski lot dookoła świata.

Lot Amelii Earhart z 1939 roku do dziś owiany jest tajemnicą – pilotka i jej nawigator zaginęli po 40 dniach podróży i przebyciu około ¾ trasy. Szczątków samolotu nigdy nie odnaleziono, pojawiły się więc spekulacje, że Amelia rozbiła się przy bezludnej wyspie i resztę życia spędziła jako żeński Robinson, że pojmali ją Japończycy i stracili jako szpiega, że wróciła do USA, by pod przybranym nazwiskiem zacząć nowe życie… Uchodziła za kobietę niezwykle odważną, śmiało dążącą do wytyczonego celu, jednocześnie otwartą i ciepłą. Mniej pisano o jej wyzwoleniu (jej długoletnim kochankiem był chociażby Gene Vidal, ojciec Gore’a Vidala, mąż prawdopodobnie wiedział o romansie)… Była ulubienicą Ameryki, stała się legendą. I w takim tonie opowiada jej ostatnie 10 lat życia indyjska reżyserka Mira Nair – oglądamy na ekranie ważne fakty z życia pilotki (którą zagrała podobna do niej fizycznie Hilary Swank), poznajemy ważnych dla niej ludzi, a kolejne wydarzenia i decyzje bohaterki umacniają jej wizerunek pomnikowej heroiny. Trochę szkoda, że tak mało na ekranie najciekawszej postaci dramatu, George P. Putnama granego udanie przez Richarda Gere’a… Technicznie film jest znakomity, realizacyjnie bardzo sprawny, ogląda się go z przyjemnością, ale czuć, że reżyserce zabrakło do pokazywanej postaci nieco dystansu i darzy ją ogromnym, bezkrytycznym podziwem.

Beata Cielecka

"Amelia Earhart" w tv. Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Udostępnij artykuł
Polub Telemagazyn

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.