"Cape Town" odcinek 1. Nudno w tym Kapsztadzie [RECENZJA]

Telewizja TVN w końcu zaprezentowała szumnie zapowiadany serial „Cape Town”, którego premiera pierwotnie miała odbyć się w styczniu. Zrealizowany przez Niemców, w scenerii Republiki Południowej Afryki, serial kusi Polaków obecnością Marcina Dorocińskiego w obsadzie. Sprawdźcie nasze wrażenia po 1. odcinku!

„Cape Town” jest adaptacją bestsellerowego kryminału Deona Meyera pt. „Martwi za życia”. Głównym bohaterem produkcji jest kapitan policji Mat Joubert (Trond Espen Seim). 13 miesięcy temu zamordowano jego żonę Larę, którą znaleziono martwą w łóżku z kochankiem. Lara także była policjantką i zginęła podczas wykonywania misji specjalnej. Kapitan Joubert w chwili jej śmierci był nieosiągalny, co sprowadziło na niego podejrzenia o morderstwo żony. Po tym wydarzeniu trudno nad nim zapanować, dlatego nowy szef policji przydziela mu partnera, Sanctusa Snooka (Boris Kodjoe), który wcześniej służył w tym samym oddziale co Lara... Panowie, mimo wzajemnej niechęci, wspólnie pracują nad sprawą kilku morderstw.

CZYTAJ TAKŻE:

MARCIN DOROCIŃSKI ZAGRAŁ W MINISERIALU "CAPE TOWN"
"CAPE TOWN" Z MARCINEM DOROCIŃSKIM - ZOBACZ MAKING OF PRODUKCJI KRĘCONEJ W RPA [WIDEO]
"CAPE TOWN". MARCIN DOROCIŃSKI I ANNA BARANOWSKA O SWOICH ROLACH [WIDEO]

Niemiecka produkcja już od pierwszych minut nie zachwyca. To wszystko już widzieliśmy wiele razy i często w dużo lepszym wydaniu: załamany główny bohater, jego partner, który początkowo traktowany jest jak wróg, aby później (prawdopodobnie) stać się największym sprzymierzeńcem, rosyjska mafia i naiwne dziewczyny pragnące zostać światowej sławy modelkami, których nie dziwi fakt, że już na starcie są pozbawiane paszportu i muszą zabawiać starszych i otyłych panów w garniturach. Schemat goni schemat.

O ile jednak banalną i złożoną z klisz fabułę można by przełknąć, to już tego raczej nie da rady zrobić z nijakimi, a nawet wręcz złymi dialogami. Bohaterowie nie rozmawiają, oni recytują kwestie, których wyuczyli się na pamięć, co wygląda szalenie sztucznie. Aktorsko nie jest lepiej; Trond Espen Seim i Boris Kodjoe prezentują się zaledwie przeciętnie. W tym wszystkim tylko Isoldy Dychauk szkoda, bo aktorka udowodniła swój talent w świetnym „Fauście” Aleksandra Sokurowa, a teraz marnuje się w takich produkcjach.

„Cape Town” po pierwszym odcinku wyróżnia się jedynie lokalizacją. Kapsztad zachwyca swoim pięknem. Trudno pochlebnie wyrażać się o reszcie serialu, bo pilotowy epizod przeraża swoją nijakością. Być może kolejne odcinki produkcji będą lepsze, może na ekranie błyśnie Marcin Dorociński, pytanie tylko, czy widzowie będą mieli tyle cierpliwości, aby dalej chcieć oglądać serial. Ja raczej spasuję, bo nudno w tym Kapsztadzie.

Ocena: 4/10

Krzysztof Połaski
[email protected]

SERIAL "CAPE TOWN" MOŻECIE OGLĄDAĆ NA PLAYER.PL

Udostępnij artykuł
Polub Telemagazyn

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.