"Efekt motyla". Manipulacja przeszłością i jej tragiczne skutki [RECENZJA]

Dość posępny „Powrót do przyszłości” , dla spragnionym mniej konwencjonalnych i komercyjnych fabuł, który bynajmniej nie pomoże nam w pozbyciu się zimowej chandry.

NASZA OCENA: 7/10

Miłe brzmienie tytułu tego filmu jest tak naprawdę dosyć mylące: efektem motyla nazywa się zjawisko wywoływania katastrof przez drobiazgi: machnięcie skrzydeł motyla w Chicago może np. doprowadzić w rezultacie poprzez cały ciąg oddziaływań do huraganu na wyspach japońskich.

Bohater tego filmu Evan Treborn zostaje obciążony taką właśnie właściwością, by nie rzec odpowiedzialnością. Odczytywanie zapisków z dzieciństwa, kiedy usuwał z pamięci koszmarne przeżycia przenosi go fizycznie w przeszłość, ze świadomością dojrzałego już człowieka. Treborn usiłuje wykorzystać to do naprawienia zła, jakie wyrządził swoim przyjaciołom, a zwłaszcza ukochanej Kayleigh Mille, ale skutki tych korekt wydarzeń okazują się coraz bardziej dramatyczne. Spirala niepożądanych skutków w jakie zapętlił się Treborn, zmusza go do nieustannego przenoszenia się w czasie i przestrzeni, aż wkrótce granica pomiędzy przeszłością i teraźniejszością zaczęła się zacierać.

Co byśmy zrobili gdybyśmy mogli cofnąć czas? Twórcy „Efektu motyla” nie dają na to ani łatwej, ani przyjemnej odpowiedzi. Każda próba manipulacji przeszłością okazuje się mieć coraz tragiczniejsze skutki. I też w takim nielekkim klimacie film jest utrzymany. Po pierwsze bohater ma co wymazywać z pamięci, bo i wypadki, i sadyzmem dorosłych, i pedofilię, i chorobę psychiczną ojca. Po drugie zdesperowany zstępuje do owego Tartaru pamięci po to, by ocalić ukochaną od śmierci, to chęć odzyskania Kayleigh skłania go do powrotów w przeszłość. A trzeba przyznać, że przeszłość jest w filmie niezwykle atrakcyjna. By widz się nie pogubił w dosyć szybko zmieniających się wersjach rzeczywistości, dla każdej z nich stworzono odmienną paletę kolorystyczną. W niektórych scenach zastosowano oświetlenie jak w klasycznych filmach czarno-białych, choć przy kolorowej kliszy, w innych kliszę wypłukiwano z koloru podczas wywoływania; wiele scen kamerą z ręki, są także ujęcia kręcone z długim czasem naświetlania lub wręcz niedoświetlone.

Film stał się wyzwaniem nie tylko dla wykonawcy głównej roli Ashtona Kutchera, aktora znanego do tej pory jedynie z głupkowatego repertuaru komediowego, którego kreacja wypadła bardzo poprawnie, ale także dla realizatorów. Ci ostatni musieli bowiem wykombinować jak dwunastu aktorów ma zagrać cztery role w trzech różnych okresach. Kluczem okazało się odwrócenie kolejności kręcenia scen. To ostatnie odczuł najbardziej Elden Henson, grający Lenny’ego Kagana, przyjaciela Treborna z dzieciństwa, który najpierw musiał schudnąć 10 kilogramów, a potem błyskawicznie, bo w ciągu trzech tygodni, monstrualnie przytyć. Możemy się założyć, że chętnie wróciłby jeszcze raz do czasu, gdy objadał się naleśnikami i pączkami z czekoladą!

Beata Cielecka

"Efekt motyla" w tv. Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Udostępnij artykuł
Polub Telemagazyn

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.