"Mali agenci. Wyścig z czasem". Czwarty wymiar w zagrożeniu [RECENZJA]

W tym filmie nawet mały pies ma niezłego kopa.

NASZA OCENA: 6/10

Chcąc ukarać ludzi za marnowanie czasu, Władca Czasu powoduje, że zaczyna on przyśpieszać i będzie przyśpieszać tak długo, dopóki go nie zabraknie, a wtedy świat się skończy. Żeby dopełnić tego zamiaru, potrzebny jest mu szafir Chronosa. W zdobyciu go usiłują mu przeszkodzić agentka OSS Marisa i jej pasierbowie Mali Agenci Rebecca i Cecil, pomagają im inni Mali Agenci i pies Argonauta.

Film przeznaczony dla widowni dziecięcej, tempo wydarzeń, niezwykłe umiejętności (m.in. przenoszenie się w czasie) i obecność gadżetów wypełniają pustą przestrzeń powstałą wskutek braku głębszego przesłania czy morału. Ach nie, gadżety to nie wszystko, dochodzą do tego jeszcze mało oryginalne psoty, wszystkie sprowadzające się do tego, żeby kogoś ochlapać porcją farby, spadającą czy wytryskującą znienacka. Po wysłuchaniu przemowy Władcy Czasu widz nieodparcie ma wrażenie, że chce on ukarać ludzkość między innymi za spędzanie czasu na oglądaniu takich właśnie filmów. Mimo wszystko dzieciom mogą się „Mali Agenci...” podobać ze względu na to, że na ekranie ciągle coś się dzieje, a bohaterami pomagającymi ratować świat są dzieci takie same jak one. Film ma polski dubbing (brak opcji wyboru oryginalnej ścieżki dźwiękowej). Jest on dość neutralny, a głosy słychać wyraźnie, wyjątek od neutralności stanowi głos pomocnika Władcy Czasu, zupełnie niepasujący do postaci i drażniący.

Beata Cielecka

"Mali agenci. Wyścig z czasem" w tv. Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Udostępnij artykuł
Polub Telemagazyn

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.