"Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara". Nowi bohaterowie i zwietrzały Johnny Depp [RECENZJA]

"Piraci z Karaibów" powracają w piątej odsłonie i trzeba szczerze przyznać, że kilkuletnia przerwa dobrze zrobiła serii. Czy fani będą zawiedzeni? Czy twórcy wciąż mają pomysł na ten morski serial? Czy Johnny Depp jeszcze śmieszy? Sprawdziliśmy jaka jest "Zemsta Salazara"!

Od premiery pierwszych "Piratów z Karaibów" minęło już 14 lat, więc czas aby nastąpiła pewna pokoleniowa zmiana. Dlatego na pierwszy plan wysuwa się nieco nieporadny Henry Turner (Brenton Thwaites), którego życiowym celem stało się wyzwolenie ojca (Orlando Bloom) z klątwy. Chociaż poczciwy Will wielokrotnie powtarzał synowi, aby ten nie myślał o morskich wyprawach, to młody Turner zawziął się i od najmłodszych lat przygotowywał się do dnia, w którym oswobodzi ojca.

Aby tego dokonać musi zdobyć mityczny Trójząb Posejdona, a do tego zaprowadzić go może jedynie… kapitan Jack Sparrow (Johnny Depp). Do tego na Trójząb ostrzą sobie zęby także kapitan Hector Barbossa (Geoffrey Rush) oraz chcący powrócić do świata żywych, pogromca piratów, kapitan Salazar (Javier Bardem). Ponadto na horyzoncie pojawia się piękna i młoda Carina Smyth (Kaya Scodelario), która z powodu swojej inteligencji przez wszystkich brana jest za czarownicę i jak nietrudno się domyślić, dziewczę wpada w oko Henry’emu. Zaraz, zaraz, skąd my już znamy ten motyw?

"Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara" starają się czerpać jak najwięcej ze swojej pierwszej części, dlatego decyzja aby na pierwszy plan wysunąć zupełnie nowych i pełnych młodzieńczej werwy bohaterów wydaje się najlepszym zabiegiem, na jaki mogli zdecydować się twórcy. I chociaż można narzekać, że Brenton Thwaites jest nieco nijaki, to już Kaya Scodelario jest absolutnym strzałem w dziesiątkę. Jej postać jest również ciekawiej napisana; to bohaterka z charakterem, idąca swoimi ścieżkami, która jest kimś więcej niż tylko ozdobą fabuły. Zaryzykuję stwierdzenie, że to najlepiej skonstruowana postać tej części "Piratów z Karaibów".

Więcej, ogromnie mnie cieszy, że autorzy zwrócili uwagę na ówczesną sytuację oraz dyskryminację kobiet. Tym razem zaserwowali nam pełnokrwista bohaterkę, która - za przeproszeniem - jest gotowa wszystkim facetom dookoła "skopać tyłki" intelektualnie oraz fizycznie.

Interesująco prezentuje się też fabuła, która na pierwszy rzut oka mogła wydawać się przeładowana wątkami, ale twórcy radzą sobie z całością bardzo sprawnie. Na korzyść tej historii działa wyważona długość filmu, gdyż to najkrótsza część z serii. Dzięki temu unikamy przestojów oraz niepotrzebnych scen, a akcja ma odpowiednią dynamikę. Szczególnie zaczyna robić się ciekawie, gdy do akcji wkracza tytułowy Salazar oraz Barbossa. Javier Bardem i Geoffrey Rush bawią się swoimi kreacjami, chociaż hiszpański aktor chyba lekko przedobrzył i jego Salazar jest zbyt poważny. Rozumiem, że z założenia miała to być mroczna postać, ale w pewnym momencie ten bohater zaczyna ocierać się o karykaturę, co na szczęście równoważą ekranowe występy Rusha, czującego się tutaj jak ryba w wodzie.

Orlando Bloom o fenomenie opowieści o piratach [WIDEO]Zobacz więcej

Patrząc na "Piratów z Karaibów: Zemstę Salazara" można też dojść do wniosku, że jest to najbardziej prorodzinna część cyklu. Naturalnie wpisuje się to w aktualny hollywoodzki trend, który od wielu lat charakteryzuje m.in. kolejne odsłony “Szybkich i wściekłych”, ale chyba jeszcze nigdy wcześniej "Piraci z Karaibów" nie byli aż tak sentymentalni. Mamy zarówno rodziców żałujących, że nie wykorzystali swojej szansy na wychowanie dziecka, jak i dzieci chcące za wszelką cenę nadrobić stracony czas.

I tylko Jack Sparrow pozostaje cały czas taki sam, co z jednej strony powinno się spodobać fanom, a z drugiej Johnny Depp, który od lat nie może wyjść z jednej kreacji i pozbyć się maniery, jest już zwyczajnie męczący. W żaden sposób nas nie zaskakuje, te gesty, triki, zagrania i motywy znamy od lat i w zasadzie można przewidzieć każde zachowania Kapitana. Trudno powiedzieć, aby to działało na korzyść filmu i tym bardziej szkoda, że autorzy sprawiają wrażenie, jakby nie mieli już pomysłu na Sparrowa. I chociaż przecież jest ważną, wręcz kluczową postacią dla fabuły, to na dobrą sprawę wygląda jakby był wyłącznie dodatkiem. Niewątpliwie w jego historii brakuje jakiegoś przełomu, czegoś, co nadałoby Jackowi świeżości.

Nie zawiodą się ci, którzy oczekują typowego dla serii humoru. Jest dobrze, do tego stopnia, że sam wielokrotnie śmiałem się z prezentowanych na ekranie żartów, dziwiąc się przy tym, że Disney celuje tym filmem także w widownię dziecięcą, która jednak żartów nie rozumie. I nie ma prawa ich rozumieć, bo gagi oraz kolejne słowne potyczki niemal za każdym razem są mocno nasączone różnymi podtekstami.

Warto wspomnieć, że "Piraci z Karaibów" jeszcze nigdy nie wyglądali tak dobrze pod względem efektów specjalnych. Poprzednie części mocno się zestarzały i dzisiaj na ówczesne efekty patrzy się raczej z politowaniem, natomiast w tym przypadku wykonano wielką wizualną robotę. Sceny akcji, podbite doskonale znanym motywem muzycznym, są prawdziwą ucztą dla oka.

"Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara" nie są ani przełomem, ani rewolucją dla cyklu, ale też chyba nie taki był zamysł autorów. Zamiast tego dostaliśmy dość solidną produkcję, która nie powinna zawieść fanów serii. Tylko tyle i aż tyle. To porządnie zrealizowane kino rozrywkowe, zapewniające sporą frajdę podczas seansu. Jest akcja, jest humor, czego chcieć więcej? Nawet na zwietrzałego Johnny’ego Deppa można finalnie przymknąć oko, bo co jak co, ale Kapitanowi Jackowi Sparrowowi można wiele wybaczyć.

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski
[email protected]

"PIRACI Z KARAIBÓW: ZEMSTA SALAZARA" W KINACH OD 26 MAJA

Zobacz galerię

Recenzja została pierwotnie opublikowana 22 maja 2017 roku.

Komentarze

Skomentuj
  • Cameron (gość)

    Bardzo słaba ta recenzja...

    05.06.2017 22:06

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.