"Sieranevada". Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu [RECENZJA]

„Sieranevada” to najlepszy film, jaki zaprezentowano na tegorocznej edycji wrocławskiego festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty. Cristi Puiu, mistrz rumuńskiego kina, zaprezentował niemal trzygodzinny, bardzo autentyczny wycinek z życia – na pozór – normalnej rodziny, przedstawicieli nowej klasy średniej. W tym obrazie chyba każdy może odnaleźć albo samego siebie, albo sytuacje z własnego życia. Uniwersalność stanowi siłę tej produkcji, a jako, że to rumuński kandydat do Oscara, to autor „Śmierci pana Lazarescu” może być niemal pewny nominacji.

Stypa – to słowo chyba nikomu nie kojarzy się dobrze. Z jednej strony śmierć członka rodziny, a z drugiej pożegnanie go w towarzystwie dalszej bądź bliższej rodziny, za którą niekoniecznie trzeba przepadać. Jak głosi stare powiedzenie: z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciu. Takie spotkania nigdy nie są szczere – niby rodzina, ale jednak obcy ludzie, z którymi kontakt utrzymujemy tylko z konieczności.

Właśnie takiej familii przygląda się Puiu, filtrując opowiadaną historię przez emocje oraz przeżycia głównego bohatera, Larego (Mimi Brănescu). Lary jest doktorem, który w ostatnim czasie poświęcił się karierze naukowej. Zamiast przebywać z córką i atrakcyjną żoną, częściej lata po świecie w trybie od sympozjum do sympozjum. Patrząc na niego widzimy ostoję spokoju, ale przyjdzie czas, że i Lary eksploduje. W końcu jest coraz bardziej głodny, a według tradycji podczas konsolacji nie można zasiąść do stołu przed modlitwą popa. Traf chce, że kapłan się spóźnia, atmosfera robi się coraz bardziej nerwowa.

CZYTAJ TAKŻE:

"DOBRZE SIĘ KŁAMIE W MIŁYM TOWARZYSTWIE". KASIA SMUTNIAK ZACHWYCA W ŚWIETNEJ WŁOSKIEJ KOMEDII [RECENZJA]
"NIEZNAJOMA DZIEWCZYNA". STERYLNOŚĆ SUMIENIA [RECENZJA]

Puiu patrzy na współczesną klasę średnią. Na ludzi, którzy w komunizmie nic nie znaczyli, a teraz mogą dyktować warunki. Pokoleniu starej daty to się nie podoba, bo widzą jak stracili wpływy, natomiast młodzi już prawie nie czują, że kiedyś było zupełnie inaczej. Są panami życia, których zamożność jest wprost proporcjonalna do wielkości SUVa, jakiego posiadają. To zderzenie nowoczesności z przeszłością, bo chociaż zmieniły się dekoracje na nowsze, to mentalność z dawnych czasów pozostała. Witamy w rzeczywistości.

Rumuński reżyser z gracją porusza się po klaustrofobicznej przestrzeni mieszkania, gdzie prawie na trzy godziny zamknął swoich bohaterów. Jest ciasno, duszno, nerwowo, pusty żołądek coraz bardziej daje o sobie znać, ale jednocześnie jest autentycznie. Każde z ujęć ocieka prawdą i na próżno szukać tutaj fikcji. To wręcz dokumentalne spojrzenie na instytucję rodziny – ludzi pozornie nam najbliższych, którzy paradoksalnie są obcy i zamiast być dla nas wsparciem, stają się jedynie publicznością odgrywanego przed nimi spektaklu pt. u mnie wszystko dobrze.

To również spojrzenie na współczesną Rumunię: zagubioną, rozdartą pomiędzy kiedyś a teraz i przede wszystkim sfrustrowaną. Jedyną bronią staje się agresja, a krzyk i łzy są stałymi elementami każdej dyskusji. Czasem, żeby oderwać się od rzeczywistości, niektórzy zajmują swoje umysły czymś innym, czy to teoriami spiskowymi na temat 9/11, czy zamachem na redakcję Charlie Hebdo. Krążąc myślami gdzieś indziej nie zauważają (lub nie chcą zauważyć) najprostszych znaków oraz sygnałów, przez co życie przecieka im przez palce. Chociaż może zwyczajnie boją się wykonać jakikolwiek ruch, woląc czekać na dogodny moment na klatce schodowej? Tyle, że dogodny moment nigdy nie nadejdzie.

„Sieranevada” ociera się o arcydzieło. Doskonały film, od początku do końca potrafiący zaangażować widza w tę pozornie błahą opowieść. To filmowa stypa za pamięć przeszłości, ale też nieoficjalny chrzest przyszłości, bo jeżeli chcemy iść do przodu, to musimy uporządkować to, co zostało za nami. Warto, nawet jeżeli będzie to bolesne.

Ocena: 9/10

Krzysztof Połaski
[email protected]

"SIERANEVADA" - FILM W POLSKICH KINACH POJAWI SIĘ W 2017 ROKU

reż. Cristi Puiu
obsada: Mimi Branescu, Judith State, Bogdan Dumitrache, Dana Dogaru, Sorin Mendeleni
Rumunia, Francja, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Macedonia 2016 / 173’

Udostępnij artykuł
Polub Telemagazyn

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.