"Tammy". W drodze z ekscentryczną babcią [RECENZJA]

„Tammy” to historia kobiety, której nic w życiu nie wychodzi. Pewnego dnia, przygnieciona kolejnymi nieszczęściami, wyrusza w podróż przez USA ze swą ekscentryczną, zachowującą się zupełnie niestosownie do wieku babcią.

NASZA OCENA: 6/10

Tammy Banks nie jest już najmłodsza, nie ma idealnej figury, nie ma też atrakcyjnej pracy – zarabia sprzedając fast food w lokalnej sieci. Jak się okazuje, może być jeszcze gorzej: potrącenie jelenia, zniszczenie samochodu, zwolnienie z pracy, nakrycie męża na zdradzie z sąsiadką… I to wszystko jednego dnia… Zdesperowana Tammy decyduje się na porzucenie domu (i męża rzecz jasna) i wyruszenie w podróż ze swą babcią Pearl, marzącej o zobaczeniu wodospadu Niagara. Tammy nie ma pojęcia w co się pakuje: Pearl ostro pije, uwodzi facetów, ma niewyparzony język i zwariowane pomysły.

To jeden ze wspólnych projektów Bena Falcone (reżyser) i Melissy McCarthy (aktorka, odtwórczyni roli Tammy), prywatnie małżeństwa. Bohaterki McCarthy można albo kochać (nie wstydzi się swej otyłości, ba, uczyniła z niej element swego komediowego warsztatu, jest niepoprawna politycznie), albo nienawidzić (krytycy akurat wybrali w przypadku roli Tammy to drugie – McCarthy dostała nominację do Złotej Maliny dla najgorszej aktorki) – prawie zawsze są to rozsadzające energią ekran proste, a nawet prostackie, wyszczekane, dążące po trupach do celu kobiety przekonane o własnej niezwykłej wartości. Owszem, w finale okazuje się, że ich szorstkość i chęć zwrócenia na siebie uwagi to tylko skorupa, pod którą kryją się wrażliwe i dobroduszne kobiety, ale nim do tego dojdzie, mogą swym zachowaniem zirytować nawet przespokojnego dalajlamę… I taka właśnie jest Tammy, głośna, rozkrzyczana, chaotyczna (wyjątkowo nie ceniąca się zbyt wysoko, przynajmniej na początku).

Dzieło Falcone jest filmem drogi, a jak wiadomo film drogi to film o przemianie głównego bohatera/bohaterki. To opowieść o akceptacji samego siebie, o rzuceniu wyzwania życiu – gdyby ograniczono ilość żartów ocierających się o granice dobrego smaku, wyszedłby chyba przyzwoity melodramat… Są tutaj świetne sceny (rabunek), są scenki żenujące, są głupawe żarty, są i wielkie nazwiska w obsadzie (Kathy Bates i Susan Sarandon jako Pearl). „Tammy” czasem bawi, czasem drażni – jeśli ktoś lubi klimaty a la McCarthy będzie wniebowzięty, jej przeciwnicy tylko umocnią się w negatywnej opinii na jej temat.

Beata Cielecka

"Tammy" w tv - sprawdź datę emisji.

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Udostępnij artykuł
Polub Telemagazyn

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.