"13 powodów" sezon 2. [RECENZJA]. W pogoni za sensacją, czyli raz jeszcze o dziewczynie, którą zaszczuto na śmierć

"13 powodów" - jeden z najbardziej kontrowersyjnych seriali 2017 roku powrócił na Netflix z 2. sezonem. Kasety, których z wypiekami na twarzy słuchaliśmy w pierwszym sezonie, zostały zastąpione zdjęciami polaroidowymi i to one prowadzą tym razem głównych bohaterów na trop straszliwej tajemnicy. Z jakim skutkiem? Recenzujemy 2. sezon "13 powodów".

Multimedia

"13 powodów" - recenzja:

Pierwszy sezon "13 powodów" był hitem. Serial wzbudził ogromne zainteresowanie widzów i okazał się też ważnym głosem w dyskusji dotyczącej problemów współczesnej młodzieży. Nie napiszę, że byłam jego fanką, ale zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, jak na gatunek, który reprezentuje. Do kontynuacji serialu podchodziłam jednak z dużą rezerwą — bo w końcu, czy istniał wystarczający powód, aby jeszcze raz opowiedzieć o dziewczynie, którą zaszczuto na śmierć? Okazuje się, że nie do końca.

Akcja drugiego sezonu "13 powodów", który od 18 maja możecie oglądać na Netflix, rozpoczyna się pięć miesięcy po tym, jak Hannah odebrała sobie życie. Jej rodzice szykują się do procesu przeciwko szkole, która nie zadbała o bezpieczeństwo ich córki. Zamiast taśm prawdy Hannah, wsłuchujemy się tym razem w zeznania uczniów i nauczycieli — poszerzają one naszą wiedzę na temat głównej bohaterki, poznajemy też nowe fakty, które mają przybliżyć nas do... prawdy. Niestety całość rozkręca się w dość wolnym tempie, a wciągająca, znana z 1. sezonu fabuła została w nowych odcinkach mocno rozwodniona i pozbawiona w wielu miejscach ładu i składu, do tego stopnia, że zaczyna w końcu przypominać historie znane z telenowel.

Jeżeli uważacie, że największymi bolączkami pierwszej serii "13 powodów" była irracjonalnie zachowująca się główna bohaterka i nietrzymający się kupy scenariusz, to zapewniam was, że nic w tej kwestii się nie zmieniło, a jest nawet jeszcze gorzej.

W drugim sezonie wszystkiego jest dużo, za dużo: główna bohaterka powraca jako duch, szkoła przepełniona jest przemocą i seksizmem, sensacja goni sensację, dzieciaki dają w żyłę, mierzą do siebie z pistoletów i gwałcą się kijem od szczotki – to tak oczywiście w wielkim skrócie, ale nie trudno oprzeć się wrażeniu, że celem twórców było udowodnienie, że piekło istnieje, o tutaj na ziemi — szkolnym korytarzu czy boisku. Niektóre zwroty akcji są tak "szokujące", że przeskakując kilka odcinków, wciąż bylibyście w temacie, a przynajmniej ominęlibyście stertę piętrzących się absurdów.

Hannah nie była jedyna. Clay pomści przyjaciółkę i inne ofiary? [WIDEO+ZDJĘCIA] Zobacz więcej

Żeby jednak była jasność, 2. sezon "13 powodów" porusza ważne, czasami śmiertelnie poważne kwestie, ale w tak agresywnie nieznośny sposób, że zatraca się w tym istota problemu, przez co opowieść staje się jedynie, kolejną przehajpowaną produkcją, jakich wiele. Gdyby tego było mało, twórcy nie pozostawiają widzom miejsca na własną interpretację. Wszystko zostaje podane na tacy i nawet tajemnica głośno zapowiadanych polaroidowych zdjęć, nie znajduje satysfakcjonującego rozwiązania.

Więcej, bardziej, mocniej, ale czy lepiej? Niestety nie, a szkoda. Drugi sezon serialu "13 powodów" uderza w bardzo dramatyczne, a nawet sensacyjne tony i nie byłoby w tym nic złego, pod warunkiem, że całość działałaby na widza w poruszający, jak w pierwszym sezonie sposób. Tak się jednak nie dzieje i jedyne, nad czym zastanawiamy się w trakcie przydługiego seansu to co jeszcze zafundowali widzom i postaciom twórcy, czym za chwilę spróbują nas zaskoczyć. Tabloidowy i niepotrzebny – tak podsumowałabym 2. sezon "13 powodów".

Nasza ocena: 5/10

Adriana Słowik

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×