31. Warszawski Festiwal Filmowy. "Dlaczego ja?" Prokurator kontra skorumpowany system [RECENZJA]

Patrząc na rumuńskie „Dlaczego ja?” nie można oprzeć się wrażeniu, że już gdzieś to wszystko widzieliśmy. Najnowszy film Tudor Giurgiu, byłego prezesa rumuńskiej telewizji publicznej, opowiada o tym samym, co „Drogówka” Wojciecha Smarzowskiego. Z chorym i skorumpowanym systemem się nie wygra, a grube szychy są nie do ruszenia.

Multimedia

Obraz opowiada – opartą na prawdziwych wydarzeniach – historię młodego prokuratora, Cristiana Panaita (Emilian Oprea), który mimo skromnego doświadczenia dostaje sprawę przeciwko swojemu koledze po fachu, oskarżonym o kradzież dokumentów oraz korupcję. Dla młodego prawnika ta sprawa miała być windą do nieba, a finalnie będzie to jego gwóźdź do trumny. Gdy prokurator odkrywa, że dowody są tak mętne i naciągane, a wyrok zapadł jeszcze przed wszczęciem śledztwa, na własnej skórze przekona się o tym, do czego zdolny jest system.

„Dlaczego ja?” to produkcja, która może być bardzo bliska polskiemu widzowi. Rumuńska rzeczywistość po transformacji w 1989 roku jest niemal taka sama jak nasza. Wielkie majątki robione w okresie „wolnej amerykanki”, kształtujące się społeczeństwo, wysyp organizacji przestępczych i wielkie powiązania na linii polityka-media-biznes. A wszystko to pod kontrolą i z błogosławieństwem służb specjalnych, które co prawda w końcu zostały rozwiązane oraz zreformowane, lecz ex-agenci dalej funkcjonowali. Brzmi znajomo? Równie dobrze akcja tego obrazu mogłaby toczyć się w Polsce.

Giurgiu pokazuje świat, gdzie nie ma ludzi bez skazy. Nawet główny bohater nie jest kryształową postacią, gdyż ma słabość do studentek, które bardzo chętnie rozkładają nogi przed własnym wykładowcą. Mimo, iż cnotą Panaity nie jest wierność, to jednak za wszelką cenę dąży do prawdy, co daje nam kolejne skojarzenie z „Drogówką” Smarzowskiego – w obrazie polskiego reżysera bohater kreowany przez Bartłomieja Topę był zbudowany w podobny sposób.

Rumuński film od polskiego odróżnia sposób narracji. O ile „Drogówka” była dynamicznym kinem, to tutaj akcja idzie do przodu bardzo nieśpiesznie. Mimo tego, przez większość czasu dzieło trzyma w napięciu, a atmosfera paranoi, jakiej ulega główny bohater, może zacząć udzielać się również widzom. Można się zastanawiać kiedy, gdzie i w jaki sposób zostanie zadane ostatnie uderzenie, gdyż koniec jest jednoznaczny. Gdy nadepnie się na odcisk nieodpowiednim osobom, to już nie ma ratunku.

„Dlaczego ja?”, mimo swoich słabości (intryga dotycząca prokuratora Bogdana Leci mogłaby być bardziej czytelna), jest przerażająco prawdziwy. Reżyser skrupulatnie podszedł do tematu i bez szarżowania zrealizował film opowiadający o rumuńskiej rzeczywistości po 1989 roku, w którym i polscy widzowie mogą przejrzeć się jak w lustrze. Co najstraszniejsze, ta produkcja wciąż jest aktualna, a jak wyjaśnił w rozmowie po seansie twórca, w ostatnim czasie w Bukareszcie aresztowano kilku wysoko postawionych urzędników, w tym szefa policji.

Ocena: 7/10

Dlaczego ja?
De ce eu?
Kraj: Romania Bulgaria Hungary
Rok produkcji: 2015
Reżyser: Tudor Giurgiu
Producent: Oana Giurgiu, Borislav Chouchkov, Viktor Chouchkov, Maria Metodieva, Vágási Emõke
Wystąpili: Emilian Oprea, Mihai Constantin, Andreea Vasile, Dan Condurache, Liviu Pintileasa, Mihai Smarandache, Alin Florea, Lucretia Mandric, Sore Mihalache, Ionut Caras
Czas trwania: 130 min

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×