"365 dni". Skandal po wywiadzie z Anną Marią Sieklucką. Dziennikarz "Vivy!" przeprasza aktorkę z filmu Blanki Lipińskiej

Anna Maria Sieklucka - odtwórczyni głównej roli w filmie "365 dni" na podstawie powieści Blanki Lipińskiej - udzieliła wywiadu dziennikarzowi magazynu "Viva!". Jakość zadawanych przez Romana Praszyńskiego pytań pozostawia wiele do życzenia, nic więc dziwnego, że w sieci wybuchł skandal.

Multimedia

Skandaliczny wywiad z Anną Marią Sieklucką

Anna Maria Sieklucka zagrała główną rolę w filmie "365 dni", zapowiadanym jako najlepszy polski film erotyczny wszech czasów. Powstał na podstawie powieści Blanki Lipińskiej, przez niektórych porównywanej do "50 twarzy Greya" - amerykańskiego hitu autorstwa E.L. James. Premiera "365 dni" w kinach 7 lutego, ale już teraz jest o nim głośno. Tym razem za sprawą skandalicznego wywiadu, który ukazał się na portalu viva.pl.

Anna Maria Sieklucka jako Laura Biel w filmie Blanki Lipińskiej. Kim jest aktorka, która debiutuje w pierwszym polskim erotyku?Zobacz więcej

Dziennikarz Roman Praszyński zadawał Annie Marii Siekluckiej pytania, które przez wielu zostały określone jako seksistowskie. Aktorka została zapytana m.in. o to, czy lubi seks, czy posiada doświadczenie seksualne, czy założyła na casting koronkową bieliznę, czy piła wieczorami, żeby zapomnieć o erotycznych scenach, czy kąpała się nago w morzu oraz, czy ma "kulawego chłopaka, łysego i z brzuchem". Sieklucka odpowiadała bardzo konkretnie, zwięźle i zachowawczo. Na koniec Praszyński stwierdził, że jego rozmówczyni "brzmi jak kobieta, która ma 57 lat, a nie 27". Aż dziw bierze, że aktorka nie przerwała wywiadu.

Po ukazaniu się "rozmowy" w sieci, wybuchła burza. Internauci nie mają wątpliwości, że pytania dziennikarza były co najmniej niestosowne i wiele osób zastanawia się, jak w ogóle mogło dojść do publikacji wywiadu. W mediach społecznościowych pojawiają się takie komentarze:

Redakcjo Vivy. Nigdy, przenigdy nie powinniście dopuścić do publikacji tego wywiadu.. To urąga p. Annie jako kobiecie, człowiekowi i aktorce. Wyciągnijcie z tego wnioski. P. Praszyński powinien ponieść konsekwencje swojego nieprofesjonalnego zachowania. Wstyd!

Czuje się zażenowana po przeczytaniu kilku fragmentów... po więcej nie sięgnę... naprawdę...antyreklama pisma

Żenujące jest nie tylko zachowanie pseudo dziennikarza, ale każdej osoby, która przyczyniła się do publikacji tak obrzydliwego wywiadu. Wstyd... a dla Pani Siekluckiej szacun za utrzymanie nerwów na wodzy.

Wkrótce po tym, jak pojawiły się komentarze krytykujące wywiad i jego autora, "Viva!" zdecydowała się usunąć materiał z sieci. Opublikowano też oświadczenie Romana Praszyńskiego:

Wszystkich, którzy poczuli się urażeni moimi pytaniami i wywiadem, bardzo przepraszam, bo w żaden sposób nie było to moim zamiarem. Poszedłem na wywiad w związku z premierą filmu „365 dni” w reżyserii Barbary Białowąs na podstawie książki Blanki Lipińskiej, który jeszcze przed premierą zyskał miano najbardziej erotycznego filmu w polskiej kinematografii. Konwencja wywiadu, jaką przyjąłem, nie sprawdziła się, ale miałem, być może mylne wrażenie, że koreluje z tematyką filmu i książki. W sieci pojawiły się niektóre pytania, jakie zadałem Aktorce, które w ten sposób czytane budzą wiele emocji i dają skrzywiony obraz tego wywiadu. Wywiad był autoryzowany przez Aktorkę Annę Marię Sieklucką.

To jednak nie załagodziło sprawy. Wiele osób wskazuje, że zamieszczone oświadczenie nie ma nic wspólnego z przeprosinami. Wśród komentarzy pod nim znalazła się także wypowiedź dziennikarki Pauliny Młynarskiej, która napisała:

Roman! Ze mną rozmawiałeś po publikacji książki o podróżach. Czy pytając mnie o to czy mam partnera i kto mnie przytula oraz czy nie brakuje mi seksu, też uważałeś, że to koreluje z treścią? Bo w mojej książce nie ma o seksie nic. Coś tu jest bardzo nie tak. I z redakcją też coś nie halo. Dlatego po ostatniej książce nie zdecydowałam się na wywiad w Vivie. Uznałam, że nie narażę się na kolejną serię molestujących pytań( inny autor, ale redakcja ta sama)Mamy 2020 rok i jesteśmy po #MeeToo. Wake up! I jeszcze to żenujące non apology! Przeprosiny tak nie wyglądają.

Wygląda na to, że sprawa szybko nie ucichnie. Jednocześnie należy spodziewać się więcej kontrowersji w związku z filmem "365 dni". Możemy być pewni, że jego premiera nie odbędzie się jedynie w zaciszu sal kinowych.

"365 dni" - o czym jest?

Massimo Torricelli to młody, przystojny i niebezpieczny szef sycylijskiej rodziny mafijnej. Po zamachu, w którym ginie jego ojciec, jest zmuszony przejąć rządy. Laura Biel jest dyrektorką sprzedaży w luksusowym hotelu. Odnosi sukcesy zawodowe, ale w życiu prywatnym brakuje jej namiętności. Podejmuje ostatnia próbę ratowania związku. Razem z partnerem i przyjaciółmi leci na Sycylię. Laura nie spodziewa się, że na jej drodze stanie Massimo - najniebezpieczniejszy mężczyzna na wyspie, który porwie ją, uwięzi i da 365 dni na... pokochanie go.

Filmowa wersja erotyka Blanki Lipińskiej doczeka się kontynuacji! Wiemy, kiedy trafi do kin!Zobacz więcej

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×