"4 Blocks" sezon 3 [RECENZJA]. Niemiecka "Gomorra" powraca z finałowym sezonem! Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym?

"4 Blocks" powraca z 3. sezonem! Na berlińskich ulicach wciąż nie ma spokoju, a zamiast tego są dragi, przemoc oraz zwalczające się arabskie gangi. Krew będzie lała się gęsto, a kilku gangusów pożegna się z życiem. Sprawdzamy, czy "4 Blocks" wciąż zasługuje na miano jednego z najlepszych niemieckich seriali!

Multimedia

"4 BLOCKS" SEZON 3 - PREMIERA W PONIEDZIAŁEK, 2 GRUDNIA, O GODZINIE 23:00 NA ANTENIE TNT

"4 BLOCKS" SEZON 3. - RECENZJA

"4 Blocks" to już serial kultowy i piszę te słowa z pełną odpowiedzialnością. W momencie, gdy na antenie TNT swoją premierę miał 1. odcinek gangsterskiej sagi o rodzinie Hamady, chyba nikt się nie spodziewał, że serial okaże się takim sukcesem. Prawda jest taka, że serial o arabskich bandziorach, robiących pieniądze na narkotykach, prostytucji, haraczach i grach hazardowych, zrewolucjonizował niemiecką telewizję.

Wcześniej w Niemczech niezbyt często robiło się seriale na takim poziomie, a poza tym twórcy unikali tematyki związanej z arabskimi klanami. To było tabu, które "4 Blocks" przełamało, w efekcie czego serial w Niemczech ma podobny status co chociażby "Gomorra" we Włoszech. Potentaci rynku VOD również dostrzegli potencjał w ten tematyce, przez co otrzymaliśmy od Netflix dwa seriale: kiepskie "Dogs of Berlin" oraz przyzwoite "Skylines". Zapewne przyszłość przyniesie kolejne produkcje o gangstersko-raperskim zabarwieniu, jednak najpierw zajmijmy się finałem "4 Blocks".

Oficjalna premiera 3. sezonu "4 Blocks" odbyła się w Monachium, do którego leciałem z pewnymi obawami. O ile przed startem 2. sezonu wiedziałem dość dużo o tym, czego się spodziewać, tak nowe odcinki trzeciej serii owiane były tajemnicą. Do końca nikt nie pisnął ani słówka i w zasadzie po projekcji pierwszego epizodu wiedziałem dlaczego. Swoją drogą oglądanie serialu w obecności komentującego wszystko Veysela, który ewidentnie był już w wirze świętowania premiery, było dość ciekawym doświadczeniem. Seans dwóch pierwszych odcinków utwierdził mnie w przekonaniu, że jest dobrze.

Pierwszy odcinek 3. sezonu "4 Blocks" zaczyna się praktycznie w momencie dramatycznego zakończenia ostatniego epizodu poprzedniej serii. Całość od pierwszej do ostatniej minuty jest nasączona ogromem emocji, począwszy od złości, przez gniew, frustrację, zagubienie, zdezorientowanie, jak i chęć zemsty. W skrócie: dzieje się. Akcja ma szansę wyhamować i uspokoić się dopiero w odcinku nr 2, gdzie jest więcej miejsca na oddech oraz zapoznanie się z nowym układem sił i zmienioną mapą gangsterskiego Berlina.

Toni Hamady (Kida Khodr Ramadan) już nie jest tym gościem, którego poznaliśmy na początku "4 Blocks". Jego marzenia, wszelkie wizje o szczęśliwym oraz uczciwym życiu zostały brutalnie zdeptane, a on sam ma już w sobie mało siły i energii na cokolwiek. Odsunął się w cień, abdykował, oddając władzę bratu, Abbasowi (Veysel), czego wkrótce może gorzko pożałować. Toni i Abbas - mózg i pięść, to połączenie zawsze działało, aczkolwiek Abbas w podwójnej roli to coś, co może przerosnąć całą rodzinę Hamady. Tym bardziej, że zdrajcy są wśród członków familii, a konkurencja rośnie w siłę, chcąc wyeliminować klan. W takich warunkach nie można ufać nikomu.

"Skylines". Netflix chce powtórzyć sukces "Dogs of Berlin"? Rap i gangsterka rządzą we Frankfurcie nad Menem!Zobacz więcej

Chociaż wątek gangsterski jest kwintesencją "4 Blocks", to ogromna siła tej produkcji tkwi w rzeczach, które pewnie można byłoby nazwać pobocznymi. Amara (Almila Bagriacik) walcząca z Latifem (Massiv) o dzieci, Ewa (Karolina Łodyga) marząca o wielkim weselu i polską rodziną patrzącą na nią w sukni ślubnej czy Maruf (Hassan Akkouch) orientujący się, że dilowanie nie sprawi, że zarobi tyle, aby awansować w oczach społeczeństwa na kogoś poważnego, a nie zwykłego chłopaka z ulicy, to prawdziwe skarby serialu wyprodukowanego przez Wiedemann & Berg Television. Właściwie zaryzykuję stwierdzenie, że to właśnie te "ludzkie" wątki, często ocierające się o problemy społeczne, sprawiły, że "4 Blocks" ogląda się tak dobrze i autentycznie.

W 3. sezonie "4 Blocks", poza Tonim i Abbasem, swoje pięć minut w końcu dostaną też Latif oraz chyba najbardziej charakterystyczna postać serii, czyli Zeki, którego brawurowo zagrał Rauand Taleb. Urodzony w 1992 roku aktor jest odkryciem serialu TNT, a wielka kariera już zaczyna się przed nim otwierać. I całe szczęście. Tym razem za reżyserię całego sezonu odpowiada jeden reżyser, a mianowicie Özgür Yıldırım. Pochodzący z hamburskiego Dulsberg twórca już poprzednim sezonem, a także takimi filmami jak "Chiko" czy "Nur Gott kann mich richten", pokazał, że w gangsta tematyce czuje się jak ryba w wodzie. Do tego trzeba doliczyć świetne zdjęcia autorstwa Matthiasa Bolligera, stałego współpracownika z Yıldırıma.

Rewelacja - to jedno słowo miałem w głowie po obejrzeniu pierwszych odcinków 3. sezonu "4 Blocks". Tutaj wszystko się zgadza, począwszy od celnego i trzymającego w napięciu scenariusza, po doskonałą i miłą dla oka realizację, niepodrabialny klimat Berlina (pokażcie mi drugie takie miasto, no proszę), po aktorstwo, gdzie nawet na raperów patrzy się jak na wychowanków uczelni artystycznych. Szkoda, że to już koniec serialu, ale trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny niepokonanym. Scenarzyści nie zamierzają oszczędzić nikogo, a kula może przeszyć czaszkę każdego. Bądźcie gotowi na fajerwerki. Berlin znowu płonie.

Ocena: 8/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Recenzja została pierwotnie opublikowana 2 grudnia 2019 roku.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×