9. Sputnik nad Polską. "Orlean". Grzesznicy zostaną ukarani [RECENZJA]

Zastanawialiście się kiedyś, jak mógłby wyglądać biblijny powrót Jezusa Chrystusa na ziemię w czasach współczesnych? Andriej Proszkin w swoim najnowszym obrazie pt. „Orlean” udziela odpowiedzi na to pytanie, tworząc filmową fantasmagorię na temat walki dobra ze złem, nadchodzącej apokalipsy i nieuchronnej paruzji. Świat, taki jaki znamy, zostanie zniszczony, grzesznicy ukarani, natomiast aktorzy palący papierosy na planie staną się impotentami.

Multimedia

Od pierwszych scen wiadomo, że „Orlean” nie będzie łatwym obrazem. Miasteczko spowiła silna burza i potężne wiatry, a to dopiero początek tego, co czeka mieszkańców tytułowego Orleanu. Po tym meteorologicznym wprowadzeniu rosyjski twórca przenosi widzów na miejscowe wysypisko śmieci, gdzie policjant Niewolin (Witalij Chajew) znajduje przepołowione zwłoki. Cóż, dzień jak co dzień dla tamtejszych mundurowych. Chwilę później ponownie zmienia się miejsce akcji, tym razem widzowie mogą zawitać do „przytulnej” lecznicy, gdzie lekarz Rudik wykonuje aborcję fryzjerce Lidii (Jelena Liadowa). Kamera dokładnie obserwuje zabieg – najpierw wyrywana jest jedna nóżka, przerwa na loda, i druga nóżka. Widać, że Lidia jest zawodniczką zaprawioną w bojach i ze skrobanką jest za pan brat.

Takiego filmu nie powstydziłby się sam nieodżałowany Aleksiej Bałabanow, a o tym, że nad produkcją unosi się duch autora „Ładunku 200” niech świadczy obsadzenie świetnego Wiktora Suchorukowa w roli enigmatycznego Egzekutora. Specyficzny jegomość pewnego dnia ot tak pojawia się w mieście, aby sądzić grzeszników – zaczynając od nierządnicy, która nie potrafi i nie chce zadbać o swoje jedyne niewyłyżeczkowane dziecko, przez doktora wykorzystującego swoją pracę do bałamucenia pacjentek, który dodatkowo ma za nic swojego chorego ojca, a kończąc na policjancie mordującym w ramach przysługi oraz iluzjoniście ze skłonnościami do prawdziwego rżnięcia statystów na arenie cyrkowej.

W „Orleanie” nie ma ludzi bez winy, dlatego ich strach przed Egzekutorem jest tak potężny. Każdy z bohaterów jest grzesznikiem i ma coś na swoim sumieniu, za co przyjdzie wszystkim słono zapłacić. Początkowo nawet nie zdają sobie sprawy z własnego położenia, przez co nie dostrzegają błędów. Dopiero, gdy już nie ma przed nimi żadnej drogi ucieczki, uświadamiają sobie co zrobili nie tak i chociaż minimalnie starają się naprawić dawne przewinienia. Tyle, że to kosmetyka. Muszą umrzeć, a ich grzechy odkupi nowe, niczym nieskażone pokolenie. Rosyjski reżyser zostawia w tej materii bardzo szerokie pole do interpretacji ekranowych wydarzeń widzom, co całości wychodzi na korzyść.

Proszkin swoimi filmowymi farbami maluje zdegenerowany świat, rzeczywistość która gwałci ludzi każdego dnia. Dokonała się degrengolada społeczeństwa, które tarza się w moralnym brudzie i syfie. Posterunki policji są zniszczone, ludzie śpią w kałużach własnej uryny, kolejne bloki rozpadają się na oczach mieszkańców, a dzieci zamiast bawić się na podwórku są wieszane w szafie, aby były grzeczne. Za pomocą tego wyolbrzymienia autor kreśli współczesną wizję apokalipsy – zło nie tylko opanowało świat, ale spowszedniało do tego stopnia, że stało się standardem.

Siłą filmu jest perfekcyjnie skonstruowany, przepełniony czarnym humorem, scenariusz. Do tego znakomicie dobrano obsadę – szczególnie już wcześniej wspomnianego Wiktora Suchorukowa, który gra tak, jakby po prostu został stworzony do ról na granicy mroku i groteski, gdzie widz raz ma ochotę śmiać się z postaci, aby za chwilę zacząć się jej śmiertelnie bać.

Nie dziwią też liczne nagrody aktorskie dla pięknej Jeleny Liadowej. Urodzona w 1980 roku aktorka ma świetną passę – w ostatnim czasie zagrała w m.in. dwóch filmach Andrieja Zwiagincewa („Elena” oraz „Lewiatan”) oraz obrazie „Geograf przepił globus”. Jako fryzjerka Lidka – kobieta, która najchętniej zapomniałaby o całej swojej przeszłości i zaczęła na nowo – jest bardzo autentyczna. I co najważniejsze, zupełnie inna niż w poprzednich produkcjach. Kolejnym mocnym elementem „Orleanu” jest soundtrack. Chociaż – jak informuje ekranowy napis – zespół The Tiger Lillies nie zgadza się z przesłaniem filmu, to ścieżkę dźwiękową stworzyli pierwszorzędną!

„Orlean” koresponduje ze zwycięzca 9. Sputnika nad Polską, obrazem „Kraina OZ” Wasilija Sigariewa. Obydwaj reżyserzy wzięli na warsztat współczesną Rosję, która w ich wizjach chyli się ku upadkowi. Zarówno w „Orleanie”, jak i „Krainie OZ”, ludzie są zmanierowani złem, ale o ile Sigariew ma dla nich chociaż trochę empatii i daje im iskierkę nadziei na lepsze jutro, to już u Proszkina żadnej nadziei nie ma. Zagłada jest nieunikniona, a rzeczywistość zmienią wyłącznie ci, którzy dopiero się urodzą. Ich rodziciele muszą wymrzeć.

Stylistyka „Orleanu” zapewne nie każdemu widzowi przypadnie do gustu. To film specyficzny i obsceniczny, ale jednocześnie przerażająco prawdziwy. Andriej Proszkin podjął się diagnozy współczesnego społeczeństwa, lecz jej wyniki nie napawają optymizmem. „Orlean” uderza mocno w widzów, ale być może takie przebudzenie jest konieczne.

Ocena: 9/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

ORLEAN

Reżyseria: Andriej Proszkin
Scenariusz: Jurij Arabow
Zdjęcia: Jurij Rajskij
Gatunek: komedia
Rok: 2015, czas: 110 min.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×