"A momenty były?". Dorota Wellman: Seks w polskim kinie jest pokazywany albo na smutno, albo na śmiesznie [WYWIAD]

Na antenie telewizji TVN Fabuła możemy oglądać już program "A momenty były?", gdzie Dorota Wellman, wraz z zaproszonymi seksuologami, omawia filmy pod kątem... scen erotycznych! Jakiś czas temu mieliśmy okazję porozmawiać z dziennikarką, która opowiedziała nam o programie "A momenty były?".

Multimedia

"A MOMENTY BYŁY?" - PREMIERA W PIĄTEK, O GODZINIE 00:20, NA ANTENIE TVN FABUŁA

Proszę opowiedzieć o programie "A momenty były?".
Dorota Wellman: W TVN Fabuła zapraszamy na program "A momenty były?", gdzie będziemy oglądać filmy z tej innej strony, czyli od strony erotyzmu i miłości. Postanowiliśmy przyjrzeć się temu, co jest tematem wielu filmów, a właściwie - jeżeli byśmy się dobrze przyjrzeli - pewnie tematem każdego. W skrócie: miłość i seks w filmie polskim i zagranicznym. Tak sobie tym razem na filmy spojrzymy.

Wcześniej żaden program nie skupiał się wyłącznie na tej tematyce, co wydaje się aż dziwne. Czemu "A momenty były?" pojawiają się dopiero teraz?
Nie wiem, czemu dopiero teraz, chociaż wcześniej miałam taki pomysł, aby robić w ogóle program o seksie. Jest zdecydowanie za mało edukacji seksualnej i powinniśmy o tym mówić, ale pomyśleliśmy, że taki program bez ilustracji, a filmy są świetną ilustracją, to nie byłoby to samo. Dlatego połączyliśmy edukację seksualną z edukacją filmową, mamy ogromny materiał filmowy, który pokazujemy i mamy też dużo wiedzy erotycznej i seksualnej, która z pewnością wielu osobom się przyda. A nawet jeśli nie, to zadbamy o to, aby widzowie przeżyli z nami wspaniały, erotyczny wieczór.

Dorota Wellman edukuje filmowo i seksualnie! [RELACJA Z PLANU - TYLKO U NAS]Zobacz więcej

Zapewne stąd pomysł, aby spojrzenie na sceny seksu skonfrontować z seksuologiem?
Z seksuologami nawet, bo więcej fachowców występuje w naszym programie. Dzisiaj naszym gościem był doktor Andrzej Depko, ale to nie jedyny seksuolog, który się pojawi. Oni patrzą na filmy fachowym okiem i mogą też dodać do opowieści o filmie to, co chcemy powiedzieć o naszej seksualności. Widzowie dostaną dwa w jednym; troszeczkę się pobawimy i troszeczkę sobie przypomnimy filmy, które nas kręciły. Przypomnijmy sobie też, że życie seksualne jest fajne i jeżeli ktoś odłożył je na półkę, to warto do niego wrócić.

Myślę, że to, co będzie najbardziej ciekawiło widzów, to sceny seksu w polskich filmach. Jak polskie kino portretuje seks Polaków?
Albo na smutno, albo na śmiesznie. Rzadko na romantycznie. I tutaj właśnie mamy problem, bo się z doktorem Depko troszkę pokłóciliśmy o te sceny erotyczne. Podobno ja, jako kobieta, wolę te bardziej romantyczne, a mężczyźni wolą bardziej konkretne i bliższe życiu. Pokażemy różne sceny, także z polskich filmów, ale trzeba sobie powiedzieć, że "zagraniczniacy" mają lepiej z tymi filmami, w których te sceny są różne, do wyboru, do koloru. Polskie kino jeszcze czeka na swojego erotycznego mistrza.

Ale polskie kino też na szczęście przechodzi metamorfozę. Maria Sadowska w 2017 roku w "Sztuce kochania. Historii Michaliny Wisłockiej" doskonale podeszła do tematu i seks pokazała zarówno w sposób odważny, jak i subtelny.
Książka "Sztuka kochania" zrobiła rewolucję w naszej głowie, a film zrobił rewolucję w naszej kinematografii i mam nadzieję, że następne filmy będą na różne sposoby odważniej pokazywały sceny seksu, bo seks jest istotną częścią naszego życia. Dlatego fajnie, żeby to było dobrze pokazywane.

Agata Kulesza: Miłość nie wybiera czasów [WYWIAD]Zobacz więcej

Swoją drogą to znamienne, że Maria Sadowska w tak delikatny sposób podeszła do tematu, a z drugiej strony mamy Patryka Vegę, który w "Botoksie" serwuje widzom scenę seksu z psem. Co to mówi o Polakach i polskich filmowcach?
O Polakach mówi to, że lubią oglądać różne dziwactwa i chodzą na te dziwactwa gremialnie do kina. Jeżeli ktoś woli seks z psem od seksu z kobietą i mężczyzną to serdecznie współczuję.

Jaka jest pani ulubiona filmowa scena seksu?
Mam parę i podczas nagrania programu wymieniałam już kilka (śmiech). Bardzo lubię "9 i pół tygodnia" i chociażby scenę striptizu, który kończy się konsumpcją (śmiech). I dziwne jest to, bo lubię też scenę poznania się nieznajomych, i to poznania dogłębnego, że się tak wyrażę, w "Ostatnim tangu w Paryżu", gdzie nieznajomi kochają się w pustym mieszkaniu do wynajęcia. Ale lubię też te romantyczne zasłonki, te kwiatki i tą pasującą muzyczkę. Wolę takie wizje miłości niż ordynarne sceny seksu. Nie znoszę też brutalności w seksie, kojarzy mi się tylko i wyłącznie z czymś nienaturalnym, takim jak gwałt.

Rozmawiał: Krzysztof Połaski

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×