Aż po grób - film, recenzja, opinie, ocena

Lata wielkiego Kryzysu w Ameryce. Felix Bush (Robert Duvall) jest tylko krwawą legendą w historii małego miasteczka w Tennessee.

Multimedia

NASZA OCENA: 3/5

Starsi mieszkańcy opowiadają o jego zbrodni, matki straszą nim dzieci. I mało kto zdaje sobie sprawę, że ten mężczyzna wciąż żyje i na dodatek od ponad 40 lat samotnie mieszka w pobliżu. Aż niespodziewanie pewnego dnia zjawia się u miejscowego przedsiębiorcy pogrzebowego (Bill Murray). Chce zamówić swój pogrzeb - bardzo drogi i wystawny. A na dodatek przeprowadzić próbę generalną w obecności tłumnie zgromadzonej publiczności. Dlatego zaprasza do uczestnictwa w nim za pomocą prasy i radia…

Pomysł na ten film był stary, ale wciąż jary i sprawdzony wielokrotnie: bierzemy kilka krwistych postaci, dodajemy jakąś dramatyczną historię z przeszłości, przesuwamy zegar o kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat do przodu i puszczamy akcję. Aha, zapomniałem o bonusie, czyli gwiazdach w obsadzie. I tak właśnie zrobił Aaron Schneider: o akcji już wspomniałem, a aktorski zestaw również nie należy do najgorszych, gdyż oprócz wspomnianych już Roberta Duvalla i Billa Murraya pojawiają się Sissy Spacek i uzdolniony przedstawiciel młodego pokolenia Lucas Black. A więc pełny sukces? Nie do końca, gdyż niestety sam reżyser nie sprostał zadaniu i mając wszelkie możliwości, stworzył jedynie dzieło średnie, czasami zabawne lecz jednak bez siły, by nie powiedzieć - nudne. Wielka szkoda.

Piotr Radecki

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×