Be Cool - film, recenzja, opinie, ocena

Chili'ego Palmera, gangstera, który zawsze chciał pracować w show biznesie, widzowie mogli poznać w "Dorwać Małego" (1995).

Multimedia

NASZA OCENA: 3/5

Ta przebojowa komedia sensacyjna w reżyserii Barry'ego Sonnenfelda stała się kolejnym po "Pulp Fiction" (1994) etapem powrotu Johna Travolty na hollywoodzki szczyt. I po 10 latach doczekała się sequela.

Tym razem Chili Palmer (w tej roli oczywiście Johna Travolta), trochę znudzony filmowym biznesem, postanawia zainwestować w branżę muzyczną. Ale szybko okazuje się, że tu żerują rekiny jeszcze bardziej krwiożercze. Kiedy więc Chili wraz z piękną Edie Athens (Uma Thurman), niedawno owdowiałą producentką muzyczną, zajmie się promowaniem młodej piosenkarki Lindy Moon (Christina Milian), narazi się jej menadżerowi (Vince Vaughn), rosyjskiej mafii, ale także żądnym krwi czarnoskórym raperom. Jednak spryt, wdzięk osobisty (a jak trzeba także ostrzejsze metody) pozwalają doprowadzić sprawy do szczęśliwego końca...

Ogólnie rzecz biorąc, zasada jest taka: pierwowzór jest lepszy od sequela. I w tym przypadku to się potwierdza - F. Gary Gray nie jest Barrym Sonnenfeldem, a "Be Cool" nie dorównuje "Dorwać Małego". Co nie zmienia faktu, że film da się oglądać bez bólu. Tym bardziej że po raz kolejny Uma Thurman i John Travolta spotykają się na planie, a ich kolejny taniec jest sympatycznym nawiązaniem do słynnej sceny z "Pulp Fiction". Podobno zresztą Umę zatrudniono na wyraźną sugestię Johna, który marzył, by odtworzyć atmosferę z filmu Quentina Tarantino. Ale to akurat się nie udało...

Piotr Radecki

Komedia kryminalna USA 2005, reż. F. Gary Gray

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×