Berlinale 2020. Wspomnienie Telemagazynu z 70. Festiwalu Filmowego w Berlinie! Jak wyglądał ostatni przedpandemiczny festiwal filmowy?

70. Międzynarodowy Festiwal Filmowy przeszedł już do historii. Fani kina zapamiętają to wydarzenie jako ostatnią dużą imprezę filmową, która odbyła się przed wszelkimi ograniczeniami związanymi z pandemią COVID-19, o której jednak podczas samego festiwalu było coraz głośniej w Berlinie. Jak całość prezentowała się pod względem filmowym?

Multimedia

BERLINALE 2020 - RELACJA

Zdobywcą Złotego Niedźwiedzia podczas Berlinale 2020 okazał się irański film pt. "Zło nie istnieje", ale paradoksalnie to nie ten tytuł był największym wydarzeniem imprezy. Tutaj wzrok należy skierować w stronę obrazu "Berlin Alexanderplatz". Film, którego reżyserem jest Burhan Qurbani, już podczas pierwszych seansów podzielił publiczność. Ponad trzygodzinna, bardzo teatralna interpretacja powieści "Berlin Alexanderplatz" Alfreda Döblina, dla jednych okazała się zbyt długa oraz dosłowna, a innych zachwyciła swoją monumentalnością.

"Berlin Alexanderplatz" tryska symboliką oraz cytatami. Burhan Qurbani w swojej wizji jest bezczelny, lekką ręką pożyczając wiele od mistrzów kina, ale ma wszystko pod kontrolą i potrafi przejęte motywy przepisać na własny język. Jego interpretacja Döblina podzieli widzów, ale to nie tylko brawurowa i przybijająca wędrówka po neonowym Berlinie, lecz przede wszystkim jeden z najważniejszych europejskich filmów ostatnich lat. Jeszcze żaden twórca tak dosadnie i wprost nie odnosił się do niemieckiego społeczeństwa, oskarżając Niemców o symboliczny mord na ausländerach. Świetna baśń o pragnieniu stania się Niemcem.

"Berlin Alexanderplatz". Baśń o pragnieniu stania się Niemcem. Najważniejszy europejski film ostatnich lat już w kinach!Zobacz więcej

Innym, arcyciekawym, projektem, jaki został zaprezentowany przed berlińską publicznością był rosyjski film "DAU. Natasza", który jednocześnie przeraża i fascynuje swoim naturalizmem. Ilya Khrzhanovskiy na trzy lata zamknął się ze swoimi aktorami w Charkowie, w zrekonstruowanym na potrzeby produkcji Instytucie Problemów Fizycznych Akademii Nauk ZSRR, gdzie wizja filmowa zaczęła mieszać się z rzeczywistością. Ludzie zaczęli się parować, zakładać własne rodziny, a finałem całego projektu jest kilkanaście filmów i seriali, które zmontowano z ponad siedmiuset godzin materiału filmowego. "DAU. Natasza" to flagowe dzieło projektu, ale zapewniam was, że nie jest to jedyny tytuł, po który warto sięgnąć z uniwersum "DAU".

Mówiąc o Berlinale 2020 nie sposób pominąć jednego z najciekawszych filmów 2020 roku, czyli "Nigdy, rzadko, czasami, zawsze". Ten kameralny, precyzyjnie zagrany obraz jest głośnym wołaniem o pomoc i spojrzeniem na problem aborcji. Co może zrobić nastolatka, która zaszła w ciążę i nie ma żadnego wsparcia? Film Elizy Hittman porusza, a Sidney Flanigan i Talia Ryder na ekranie są bezbłędne.

Berlinale 2019 okiem Telemagazynu. Jak wyglądał 69. Festiwal Filmowy w Berlinie?Zobacz więcej

Polskiemu widzowi może być szczególnie bliski słowacki film "Słudzy", który opowiada o środowisku kleru, które aby przetrwać, musi sprzyjać komunistycznej władzy, co nie każdemu jest na rękę. Brutalne zderzenie seminarzystów z rzeczywistością. Kapitalną komedią okazało się "Wykasuj historię" duetu Benoît Delépine & Gustave Kervern. Aż dziwię się, że o francusko-belgijskiej produkcji nie jest głośniej, bo film pięknie punktuje przywary współczesności, gdzie technologia i wirtualne życie coraz mocniej wpływają na życie realne.

Niemieckie kino zawsze może liczyć na solidną reprezentację na Berlinale. W sekcji perspektywiczne kino niemieckie świetną propozycją okazał się obraz "Im Feuer", gdzie w roli głównej pojawiła się gwiazda serialu "4 Blocks", Almila Bagriacik, która już teraz jest jedną z najciekawszych młodych niemieckich aktorek. Historia niemieckiej żołnierki, która wydostaje swoją matkę z obozu dla uchodźców i wyrusza do Iraku w poszukiwaniu walczącej siostry, to pasjonującą i trzymająca w napięciu opowieść o rodzinie i tym, jak łatwo stracić rodzinne więzy. Nie do końca spełnionym, lecz wartym uwagi chociażby ze względu na stronę wizualną, okazał się osadzony w upalnym Berlinie "Kokon", gdzie także na ekranie obserwujemy jedne z ciekawszych młodych niemieckich aktorek, czyli Lenę Klenke, Jellę Haase oraz Lenę Urzendowsky. Był w tej opowieści potencjał, który finalnie niestety utknął w maratonie klisz.

Mówiąc o niemieckim kinie, to nie sposób pominąć "Undine" w reżyserii Christiana Petzolda. To film, który mógł być hitem, bo nie dość, że w micie o Ondynie jest spory filmowy potencjał, to jeszcze do tego na ekranie Paula Beer oraz Franz Rogowski dali pokaz koncertowego aktorstwa. Między tą dwójką była ogromna chemia, ale co z tego, gdy finalnie scenariusz tej opowieści poszedł w przedziwnym kierunku, przez co ostatecznie można złapać się za głowę z zażenowania, zamiast naprawdę przejąć losem bohaterów. Jednak jest w tym filmie dużo uroku i mimo wszelakich minusów oraz zbyt oczywistych rozwiązań, z podniosłą muzyką na czele, całość ogląda się całkiem miło. Niestety tego samego nie można powiedzieć o fatalnym "The Roads Not Taken" w reżyserii Sally Potter. Javier Bardem i Elle Fanning robią co mogą, ale scenariusza tryskającego od schematów i szantażu emocjonalnego zwyczajnie nie da się uratować.

Berlinale 2020 to impreza, o której długo będzie się pamiętać. Z jednej strony właśnie tam nastąpiła premiera jednego z najważniejszych europejskich filmów ostatnich lat, czyli "Berlin Alexanderplatz", a z drugiej to już wspomnienie imprezy filmowej, która długo może się nie powtórzyć. Bez obowiązkowych maseczek, z salami pełnymi widzów i pierwszymi, jeszcze dość nieśmiałymi głosami, że epidemia może opanować świat. No cóż. Kiedyś to było.

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×