"Bez twarzy". Wielkie widowisko o hipnotycznej sile [RECENZJA]

Terrorysta Castor Troy i tropiący go agent FBI, Sean Archer, na skutek splotu okoliczności poddają się operacjom plastycznym i zamieniają się twarzami.

Multimedia

NASZA OCENA: 10/10

Wszystko już było, rzekł Ben Akiba/ A jak nie było – śniło się chyba... – napisał kiedyś Konstanty Ildefons Gałczyński i słowa te idealnie pasują do obecnej sytuacji w kinematografii. Wymyślić ciekawą intrygę sensacyjną jest dziś bardzo trudno. Dlatego np. Hollywood w tak dużym stopniu posiłkuje się remake’ami, sequelami i prequelami. Świeża krew i pomysły docierają przede wszystkim z południowo-wschodniej Azji: Chin, Tajwanu, Hongkongu, Japonii.

Tam też ma swe korzenie John Woo, jeden z najoryginalniejszych twórców kina akcji na świecie. Jego najbardziej ceniony film to właśnie thriller „Bez twarzy”. Punkt wyjścia jest można by powiedzieć standardowy: psychopatyczny terrorysta, Castor Troy, zabija synka agenta Seana Archera. Ten, opętany żądzą zemsty, ściga go bez wytchnienia, co doprowadza do poważnego kryzysu w jego kontaktach z żoną i dorastającą córką. W końcu jednak dopada Castora, który ląduje w śpiączce w szpitalu. Jednak wcześniej zdążył jeszcze umieścić w Los Angeles ładunek wybuchowy mogący zmieść część miasta z powierzchni ziemi. Gdzie jest bomba wie także brat terrorysty, genialny acz niezaradny Pollux, który przebywa w więzieniu. Archer decyduje się na ryzykowny krok: dzięki nowatorskiej operacji przeszczepiona zostaje mu twarz Castora i agent jako terrorysta zostaje zamknięty razem z Polluksem. W czasie, gdy próbuje wydobyć z niego, gdzie znajduje się ładunek, ze śpiączki wybudza się Castor Troy. Szybko orientuje się, co się stało i zmusza lekarza, by przeszczepił mu twarz Archera. I zajmuje jego miejsce – w pracy i w domu.

...śniło się chyba – przypomnę jeszcze raz Gałczyńskiego. Bo rzeczywiście tak pokręcona, ale i fascynująca fabuła może się tylko przyśnić. I to w największym koszmarze. Woo nakręcił historię, która choć jest trudna do opowiedzenia słowami (w końcu już nie wiadomo kto jest kim), to na ekranie znakomicie się broni. A na dodatek jest prawdziwym wyzwaniem dla aktorów grających główne role: Johna Travolty i Nicholasa Cage’a. Obaj musieli, nie zmieniając twarzy, zagrać dwóch różnych ludzi: psychopatę terrorystę i ścigającego go agenta. Choć wbrew pozorom nie różnią się bardzo: Archer pragnący dopaść za wszelką cenę Troya staje się podobnym psychopatą.

Początkowo główne role w filmie mieli zagrać Arnold Schwarzenegger i Sylvester Stallone. Kiedy na reżysera wybrano Johna Woo, on zaproponował Travoltę i Cage’a. Szkoda – film pewnie nie byłby lepszy, ale cóż to byłby za pojedynek gigantów!

Piotr Radecki

Dramat sensacyjny USA 1997, reż. John Woo

"Bez twarzy". Sprawdź datę emisji

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×