"Bogowie ulicy", czyli kumple na śmierć i życie [RECENZJA]

Sam reżyser nazwał ten film symulowanym filmem dokumentalnym, którego poetyka przypomina filmiki nagrywane kamerkami montowanymi w wozach policyjnych i przy mundurach funkcjonariuszy.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Przyznaję, że podchodziłam do tego filmu jak pies do jeża – oto kolejny obraz, który ma pokazywać „prawdziwe życie”, nakręcony w formie amatorskiego nagrania dokumentalnego, czyli found footage (film jest niby kręcony przez jednego z bohaterów, Briana). Roztrzęsione obrazy goniących i gonionych, nieostre ujęcia, szumy i rzekome usterki wynikające z wad sprzętu itp., itd. W podobnej konwencji nakręcono już ostatnio tyle filmów, że zupełnie się to przejadło… Tymczasem „Bogowie ulicy” okazali się świetnym obrazem, jednym z nielicznych, w których ta konwencja jest uzasadniona i znakomicie się sprawdza!

Fabuła jest prosta: dwaj młodzi policjanci patrolują niebezpieczne ulice Los Angeles, na których trwa brutalna wojna między gangami latynoskimi i afroamerykańskimi. Latynos Mike ma ciężarną żonę, jest szczęśliwy, Brian szuka swej drugiej połówki – panowie są partnerami w pracy i kumplami poza nią. Działają sprawnie, czasem na granicy prawa, są skuteczni. I narażają się na zemstę gangsterów – bandyci wydają na nich wyrok śmierci, który ma być jak najszybciej wykonany…

David Ayer zna się na tematyce policyjnej i mrocznych klimatach – wyreżyserował chociażby „Królów ulicy”, napisał scenariusze „Dnia próby” i „Policji” (na szybkiej akcji też się zna – spod jego ręki wyszedł również scenariusz „Szybkich i wściekłych”). „Bogowie ulicy” są od tych dzieł różni formalnie, ale podobni treściowo – jedyni sprawiedliwi, echa korupcji, twardzi gliniarze, bezlitosne gangi, kumple na śmierć i życie, to wszystko tutaj znajdziemy. Ale wszystko, zwłaszcza postacie, zostało pogłębione – Mike i Brian (w tych rolach znakomicie grający Michael Pena i Jake Gyllenhaal; obaj przygotowując się do roli, przez pięć miesięcy towarzyszyli prawdziwym patrolom, Gyllenhaal już podczas pierwszego był świadkiem zabójstwa!) są wielowymiarowi: pokazano ich życie prywatne, słabości, idealizm i swoiste uzależnienie od adrenaliny, które ściągnie na nich kłopoty.

Davidowi Ayerowi udało się przemycić do tego filmu sporo psychologii… ciekawą obserwacją jest ta dotycząca szybkiej transformacji z człowiek czynu do człowieka domowego, jakiej wymaga się od policjantów, którzy na co dzień spotykają się ze śmiercią i przemocą, a przychodząc do domu muszą przestawić się na normalne życie. Forma filmu pomogła wciągnąć widza w sam środek policyjnych akcji, w czasie których bohaterowie siedzą pod ostrzałem kul czy przemierzają ciemne korytarze. Film dzięki niej stał się niezwykle dynamiczny (swoją drogą przyczynił się do tego niezwykle krótki okres zdjęciowy, bo trwający zaledwie 22 dni). I namacalnie wręcz realistyczny – rzadki to przypadek w Hollywood, tym bardziej godny uwagi.

Beata Cielecka

"Bogowie ulicy". Sprawdź datę emisji

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×