Bullitt - film, recenzja, opinie, ocena

W filmie ukazano i odważnie zaatakowano korupcji na styku prawa i polityki.

Multimedia

NASZA OCENA: KONIECZNIE TRZEBA OBEJRZEĆ

San Francisco. Ambitny zastępca prokuratora okręgowego Walter Chalmers (Robert Vaughn) zleca detektywowi Frankowi Bullittowi (wielka rola Steve’a McQueena) ochranianie Johnny’ego Rossa (Pat Renella), znanego gangstera, który zdecydował się sypać kompanów. Dzięki procesowi opartemu na zeznaniach Rossa Chambers chce zbić własny kapitał polityczny, toteż Bullitt zadania podejmuje się nader niechętnie. Wkrótce świadek zostaje zamordowany, a winą za jego śmierć Chalmers obarcza właśnie detektywa. Ale przecież zleceniodawcą musiał być ktoś, kto wiedział, gdzie skruszony gangster jest przetrzymywany, a więc wysoko postawiona osoba z policji. Bullitt postanawia dopaść zdrajcę, co oznacza, że będzie musiał stawić czoła zarówno mafii, jak i swoim skorumpowanym kolegom.

To nie fabuła, wzięta z bestsellerowej powieści Roberta L. Pike’a "Milczący świadek", uczyniła "Bullitta" Petera Yatesa przełomowym filmem policyjnym. Przesądziło o tym przede wszystkim ukazanie i odważne zaatakowanie korupcji na styku prawa i polityki. A także posłużenie się przez reżysera nowoczesnym językiem filmowym, czego wyrazem stała się klasyczna już, blisko 10-minutowa sekwencja pościgu samochodowego. Oglądana, opisywana i analizowana na wiele sposobów stała się wzorem dla innych filmowych pościgów. I w dużej mierze to właśnie ona zadecydowała o przyznaniu "Bullittowi" Oscara za montaż.

Piotr Radecki

Film sensacyjny USA 1968, reż. Peter Yates

WRÓĆ DO PROGRAMU TV ====

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×