Był sobie chłopiec - serial, recenzja, opinie, ocena

Amerykańscy producenci filmowi zdaje się nie odchodzą od telewizorów, w których emitowane są europejskie produkcje, które pragną adaptować na hollywoodzką modłę.

Multimedia

NASZA OCENA: 4/5

Tym razem wzięto na warsztat brytyjski film „Był sobie chłopiec” nakręcony na podstawie bestsellerowej powieści Nicka Hornby’ego pod tym samym tytułem. Pamiętacie tamtą produkcję z pamiętnymi rolami Hugh Granta i Toni Collette? Opowiadała o spóźnionym dojrzewaniu mężczyzny, o przyjaźni, o miłości niemożliwej do zrealizowania, o szukaniu ojca. Opowiadała o tym ciepło, wzruszająco i dowcipnie.

W amerykańskim serialu opartym na tamtym pomyśle na pierwszy plan wybito natomiast element komediowy, którego głównym źródłem stała się przyjaźń Willa Freemana (David Walton), singla bez zobowiązań, za to z kasą, z jedenastoletnim sąsiadem Marcusem (Benjamin Stockham), chłopcem bez ojca, za to z mamą weganką (Minnie Driver).

Chłopak pojawia się bez zapowiedzi w domu Willa, co nie jest na rękę gospodarzowi, do czasu gdy odkrywa, że jako samotny ojciec może budzić jeszcze większe zainteresowanie kobiet. Will prosi więc, by Marcusem udawał jego syna przed kolejnymi kandydatkami na dziewczyny. A co będzie z tego miał Marcus? Może odpoczywać u Willa po szkole, grać w ping ponga oraz delektować się stekami, których jego matka nie toleruje... Czy historia w tej nowej formie podbije serca widzów?

Anna Fryczkowska

"Był sobie chłopiec" - premiera w czwartek, 26.06.2014 o godz. 21:00, CANAL+

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×