Candy - film, recenzja, opinie, ocena

Historia wielkiej miłości początkującego poety Dana (Heath Ledger) i studentki Candy (Abbie Cornish).

Multimedia

NASZA OCENA: 4/5

Jego pociąga jej inteligencja i uroda, ją - jego talent, urok, otaczający go nimb artystycznego cygana. Można odnieść wrażenie, że łączące ich uczucie jest wręcz wszechogarniające, uwznioślające oboje. Ale zarazem to miłość niszcząca i depresyjna, gdyż jej wielkość pozostawia stały niedosyt. A na dodatek stałym elementem świata Dana jest również heroina (w slangu również nazywana "candy").

To nie jest kolejny film o miłości i upadku, a przynajmniej nie taki, jakie wielokrotnie już kręcono. To o wiele głębsza analiza wspaniałego związku, który niejako zapada się pod własnym ciężarem. Jest tak wspaniały, że - paradoksalnie - nie daje żadnych szans Danowi i Candy. Niezwykle wyraźna jest też w "Candy" symboliczna obecność liczby trzy. Jest trójka bohaterów Dan, Candy i "candy", ale można też dostrzec inny układ: Dan, Candy i ich przyjaciel Casper (Geoffrey Rush) - ostatnia nadzieja, człowiek ratujący z opresji, ale także jeden z destruktywnych elementów w życiu Candy i Dana. Tej trójki można szukać na wielu poziomach: są również trzy porządki - niebiański (miłość), ziemski (rzeczywistość), piekielny (narkotyki, nienawiść) - albo trzy etapy życia bohaterów.

Piotr Radecki

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×