"Córki dancingu". Triumf wyobraźni i kroplówka z gorzały [RECENZJA]

Nie wiem, co w swoich głowach mają Agnieszka Smoczyńska i Robert Bolesto, ale mam dziwne wrażenie, że zarówno na wigilijnym stole reżyserki, jak i scenarzysty, zamiast dwunastu potraw wigilijnych znalazło się dwanaście długich ścieżek kokainy. Trzeba wciągnąć naprawdę mocny towar albo mieć w sobie wiele odwagi oraz samozaparcia, aby zrobić tak szalony, bezkompromisowy i bezczelny film, a oni go zrobili. I chwała im za to, bo bez wątpienia „Córki dancingu” to jedna z najciekawszych ubiegłorocznych polskich produkcji.

Multimedia

Patrząc na „Córki dancingu” można powiedzieć krótko – polskie kino idzie w dobrym kierunku. Świetnie, że młodzi stażem filmowcy nie boją się eksperymentować i uciekają w ekranowy surrealizm. Rok 2015 pod tym względem był dość wyjątkowy. Za sprawą „Disco Polo” oraz „Córek dancingu” debiutanci pokazali, że można w pełni dać ponieść się wyobraźni, nie bacząc na żadne ograniczenia, oprócz tych budżetowych oczywiście. Celebrując Nowy Rok warto wznieść toast za ten triumf wyobraźni polskich filmowców!

Warszawa, prawdopodobnie lata 80. ubiegłego wieku. U brzegu Wisły członkowie zespołu Figi i Daktyle (Kinga Preis, Andrzej Konopka i Jakub Gierszał) znajdują dwie nastoletnie syreny – Srebrną (Marta Mazurek) i Złotą (Michalina Olszańska). Troszkę cuchnie od nich rybą, języka polskiego nauczyły się na bułgarskich plażach, ale mają przepiękne głosy, a ich transformacja z postaci człekokształtnych w syreny (i na odwrót) to niezłe widowisko, więc szybko znajdują zatrudnienie w lokalu Adria, stając się jego główną atrakcją. Syrenie nastolatki, zupełnie tak samo jak ich ludzkie rówieśniczki, burzliwie przechodzą przez okres dojrzewania, który jest dla nich bolesnym zderzeniem się z rzeczywistością, gdzie pierwsza miłość przeplata się z pierwszym rozczarowaniem. Gdy gra toczy się o serce, zarówno metaforyczne, jak i to prawdziwe, więc nie ma miejsca na półśrodki, a każda zdrada będzie surowo karana.

Powiedzieć, że "Córki dancingu" to filmowa jazda bez trzymanki to tak, jakby nie powiedzieć nic. Mieszanka komedii, filmu muzycznego, romansu i przede wszystkim horroru jest w gruncie rzeczy smutną opowieścią o dorastaniu, pragnieniu bycia normalnym i zbędnym poświęceniu dla drugiej osoby. Opowieść ocieka seksem i marzeniem o jego uprawianiu – filmowe nastolatki organy płciowe wynoszą na piedestał, a sam akt seksualny postrzegają jako ostateczne potwierdzenie dorosłości oraz dojrzałości. To sprawia, że historia wykreowana przez Agnieszkę Smoczyńską jest aktualna oraz uniwersalna chyba pod każdą szerokością geograficzną, nawet jeżeli na ekranie obserwujemy PRL-owską dekorację ubarwioną kilogramami konfetti, kolorowymi neonami i podkręconą litrami stale polewanej wódki. Oczywiście, ta mocno autorska wizja reżyserki, połączona z gatunkowym melanżem, nie każdemu przypadnie do gustu, a niektóre sceny – te najbardziej brutalne i obrzydliwe, gdzie główną rolę grają syrenie zęby oraz ogony – niektórych wręcz oburzą i zniesmaczą. Czy publiczność jeszcze nie jest gotowa na takie obrazki? Być może, ale też trudno oczekiwać, żeby tak niezależne kino pociągało tłumy.

Muzycznie oraz scenograficznie obraz jest niemal bezbłędny (chociaż w dwóch miejscach twórcy coś przegapili, wprawne oko widza powinno to wyłapać) i wygląda fenomenalnie. Życie przedstawione jako wieczny dancing, w którym jednak bardzo łatwo od podśpiewywania „Byłaś serca biciem” przejść w stan alkoholowej agonii, gdzie jedynym ratunkiem jest kroplówka z gorzały (ależ obłędna jest ta scena!), to chyba jedna z najlepszych metafor socjalistycznej Polski w kinie. Zresztą najdobitniej o charakterze produkcji świadczy to, że podczas wesela wszyscy śpiewają piosenkę o jakże wymownych słowach "ona smutna i on smutny". Aż chciałoby się posłuchać całej ścieżki dźwiękowej, ale tej jeszcze nie ma w sprzedaży.

Marta Mazurek i Michalina Olszańska – zapamiętajcie te nazwiska, bo to przyszłość polskiego kina. „Córki dancingu” nie są pierwszym filmem, w którym młode aktorki grają razem, ale po raz pierwszy wspólnie zaprezentowały się w tak dużych rolach. Dziewczyny kreują siostry i chemia pomiędzy nimi jest ogromna, że naprawdę można pomyśleć, iż mamy do czynienia z krewnymi. Jednak królem filmu jest Andrzej Konopka, w końcu słynny „Burdeltata” z głośnego kabaretu „Pożar w burdelu” doczekał się roli na miarę swojego talentu i kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Nic dziwnego, że urodzony w 1969 roku aktor doskonale odnalazł się na planie, wszak „Córki dancingu” w pewnym sensie są bardzo zbliżone do „Pożaru w burdelu” i korzystają z podobnych zabiegów – ironii oraz specyficznego humoru – co dzieło Michała Walczaka i Macieja Łubieńskiego. Zresztą ten ostatni pojawia się w jednym z epizodów.

U Smoczyńskiej, poza głównymi kreacjami aktorskimi, nawet dalszy plan przyciąga uwagę widza – pojawia się (w podwójnej roli) charyzmatyczny Marcin Kowalczyk, jest groźna Katarzyna Herman, ponętnie tańczy i śpiewa Magdalena Cielecka, równie roztańczona jest Roma Gąsiorowska, a do tego nie mogło zabraknąć czołowego filmowego warszawiaka PRL-u, Zbigniewa Buczkowskiego. Żałować można jedynie, że tak ciekawy aktor jak Piotr Skiba dostał tylko małą rolę. To artysta takiego kalibru, że chętnie oglądałoby się go godzinami.

Największym minusem „Córek dancingu” jest… promocja filmu. Nie wiedzieć czemu, ale produkcja jest promowana jak naiwna komedyjka z ładnymi piosenkami w tle. To wprowadzenie w błąd widzów, którzy finalnie dostają całkowicie inny produkt, tak bardzo oddalony od tego, co widzieli w zwiastunach i co może sugerować plakat.

„Córki dancingu” to kino specyficzne, w którym nie każdy się odnajdzie. Stwierdzenie, że albo film się pokocha, albo znienawidzi jest do bólu banalne, ale rzeczywiście chyba lepiej nie da się opisać tego dzieła. Dałem skraść syrenom swoje serce i nie żałuję. Jak dobrze, że polskie kino w takim wydaniu powstaje.

Zobacz galerię

Ocena: 8/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

CÓRKI DANCINGU w kinach od 25 grudnia 2015

Produkcja: Polska 2015
Reżyseria: Agnieszka Smoczyńska („Kapelusz”, „3 Love”, „Aria Diva”)
Scenariusz: Robert Bolesto („3 Love”, „Aria Diva”, „Hardkor Disko”, „Ostatnia Rodzina”)
Obsada: Kinga Preis („Pod Mocnym Aniołem”, „Bogowie”, „Róża”, „Sala samobójców”, „Dom Zły”), Michalina Olszańska („Anatomia zła”, „Miasto 44”, „Facet (nie)potrzebny od zaraz”, „Jack Strong”), Marta Mazurek („Obywatel”, „Warsaw by Night”), Jakub Gierszał („Nieulotne”, „Yuma”, „Sala samobójców”, „Wszystko co kocham”), Andrzej Konopka („Żyć nie umierać”, „Obietnica”, „Lęk wysokości”, „Róża”), Zygmunt Malanowicz („Wszystko co kocham”, „Tulipany”, „Przypadek Pekosińskiego”, „Nóż w wodzie”), Marcin Kowalczyk („Anatomia zła”, „Hardkor Disko”, „Dziewczyna z szafy”, „Jesteś Bogiem”), Magdalena Cielecka („Katyń”, „S@motność w sieci”, „Zakochani”, „Pokuszenie”), Katarzyna Herman („Demon”, „Panie Dulskie”, „Sąsiady”, „Wszystko co kocham”), Katarzyna Sawczuk („Czas Honoru. Powstanie”)

Zobacz galerię

Recenzja została pierwotnie opublikowana 1 stycznia 2016 roku.

Komentarze

Skomentuj
  • oglądam i się dziwię (gość)

    Gdzie jest krytyka????????????! Gdzie zdrowy rozsadek. Jak można coś takiego wypuścić w świat. Ludzie reżyserzy scenografiści i artyści w końcu do jasnej cholery. Czy aż tak bardzo jesteście ślepi? Bawicie sieeeeeeeeeeee w wyliczanke kto kogo? Brak pomysłu na dobry film? Wstyd i hańba!!!!!!!!

    01.12.2016 00:18
  • Kosmalska (gość)

    to jakaś masakra filmowa dno totalne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak można tak polski film staczać na samo dno.

    01.12.2016 00:11
  • Marek (gość)

    Super film. Mała syrenka Andersena dla dorosłych. Na pewno jeszcze kilka razy obejrzę. Wizja i wykonanie po prostu świetne. A jak ktoś chce Avengersów i American Pie to niech nie chodzi na polskie kino, tylko siedzi z piwem z sąsiadami przed ti wi ("koniecznie minimum 50 cali, bo mie stać).

    17.11.2016 04:32
  • Córki Dancingu - kanał YouTube pod tą nazwą (gość)

    W tytule piszesz o kroplówce z gorzały, a w tym filmie jest to kroplówka z glukozy, która powoduje odejście alkoholu z organizmu. To było częste działanie pogotowia ratunkowego w latach 80 - tych. I jak się pisze coś takiego w tytule to trzeba pomyśleć troszkę albo spytać kogoś starszego o co chodziło z kroplówką.

    26.10.2016 00:37
  • PIOTR (gość)

    LICZYŁEM NA COŚ DOBREGO.... BUT THIS IS FUCKING SHIT .... OGÓLNIE NAJGORSZY FILM ZROBIONY W POLSCE. Skusiła mnie... ale ta starsza pani która widoczna jest na okładce, POWRÓT DO LAT 80' . Ale POZA TYM Gówno!!!!! STRASZNIE SMIERDZĄCE I TO NIE RYBAMI ALE ZDECHŁYM KOTEM WYSRANYM Z DUPY !!!!!! , straciłem tylko czas!!!, może miało by to potenciał bez tych tandetnych syrenek ale w rumuni, buhaha. Nie wiem gdzie mówią ze to to swietny film ale chyba tylko tu w tytule strony...

    12.10.2016 23:20
  • Dancing (gość)

    Najgorszy Polski film jaki widziałam. Gorszej tragedii nie dało się wymyśleć.. osoba robiąca ten film była naćpana albo z patologicznej rodziny. Rozumiem, wyobraźnia wyobraźnią ale bez przesady. Jeszcze jedno, jeżeli w opisie jest napisane, że to komedio-dramat to pokazujcie w zwiastunie gorsze i lepsze sceny, a nie bierzecie ludzi pod włos. Brak mi słów, poprostu żal. -,-

    22.09.2016 20:41
  • falubas (gość)

    Big Lebowski , Tree's Lounge i jakieś dziewczyńskie tematy ... Panna Nikt i Nóż w Wodzie >..

    04.08.2016 18:56
  • Marconi (gość)

    i jeszcze jedno , jak mam płacic na tv to niech ta cała TVP oglada za co płaci przed zakonczeniem zdjec

    28.05.2016 01:20
  • Marconi (gość)

    fajna muza, b.dobry wokal, przesłanie zrozumiałem, ale reszta nie powala, kino off pełna gebą, ale dla ludzi to sie nie nadaje, po zajawkach spodziewałem się czegoś lepszego i innego, to sie do kina nie nadaje, podziwiam zaangazowanie i samouwielbienie rezyserki ale nie odwzajemniam. Fajne swieże ciałka ale troszkę za dużo, jak quasi erotyk, wątek horroru to zenada, fantastyka na miernym poziomie, jedynie miłośc jest pokazano jako tako, odnosze wrazenie , ze tez mogłbym byc rezyserem a sie na tym nie znam.

    28.05.2016 01:17
  • Member (gość)

    Co za g...o. I na coś takiego marnuje TVP nasze pieniądze z abonamentu rtv.

    27.05.2016 04:57
  • Natalia (gość)

    Fantastyczny film! To jedna z najlepszych polskich produkcji jakie oglądałam. A muzyka ahhh... majstersztyk, szczególnie utkwiło mi w pamięci "wszyscy smutni jak cholera" (btw ścieżka dźwiękowa jest już dostępna w Empiku, zaraz właśnie zamierzam kupić). Film towarzyszył mi również długo po seansie, gorąco polecam dla wybrednych klientów kina, których nie bawią amerykańskie komedie i popkulturowe hity, a szukają czegoś nieszablonowego, a może nawet baśniowego (produkcja przypomina stare, dosyć brutalne baśnie Andersena i braci Grimm, w których rzadko kiedy historia się dobrze kończyła). Polecam z całego serca miłośnikom kina

    14.05.2016 15:55
  • ulla (gość)

    Hmm, jakoś tego filmu nie zrozumiałam. W przeciwieństwie np. do filmu "Zero" /b.dobry/, lub "11 minut"/j.w./. Może nie dorosłam?

    12.05.2016 23:10
  • Misia (gość)

    obejrzałam to dzieło... ledwo... z kina pewnie bym wyszła, choć nie mam tego w zwyczaju.. istna tragedia, porażka, nie ma dobrego złego określenia żeby wyrazić głębię dna tego boże się pożal dzieła...

    08.05.2016 20:25
  • jurekjp (gość)

    Ile dostał Krzysztof Połaski za napisanie takiej recenzji i chyba to pisał na podstawie zwiastunów ja ten film oglądałem 30 miin i uważam że o 30 min za długo, brak słów by ocenić ten film z najgorszej strony ten co wydał na to pieniądze albo ma ich za dużo albo powinien sobie w łeb strzelić. NIE POLECAM TEGO FILMU NIKOMU wydałem tylko niepotrzebnie pieniądze. Dobrze że tą recenzję orze czytałem zanim wypożyczyłem ten film bo bym żądał od Pana Krzysztof Połaski zwrotu pieniędzy.

    02.05.2016 19:46
  • iza (gość)

    Juz dawno takiego badziewia nie ogladalam ,kto na to daje pieniadze ?

    01.05.2016 05:19
  • reni (gość)

    Nie dotrwałam do końca. Gniot bez tresce, nuda. Co w takim filmie robi Preiss czy Cielecka. promocja filmu to ściema.

    24.04.2016 09:17
  • nie dla psycholoszek (gość)

    Nie ma formy reżyserka w odniesieniu do zawodu - jest rezyser. W kobieta rezyser się inaczej odmienia, calkiem prosto, w rodzaju meskim przez przypadki zmieniją się końcówki, a w żeńskim nie. Czyli na stole reżysera, ale reżyser. Dajcie spokój z tą nowomową feministyczną. reżyserka to pomieszczenie, a nie zawód.

    22.04.2016 17:29
  • jawo (gość)

    Tragedia. Co trzeba mieć w głowie żeby stworzyć taki film? I jakim cudem znalazły się pieniądze, i to jeszcze państwowe, na taką produkcję? Szkoda nie tyle kasy na bilet, co czasu i nerwów. Totalna porażka. Totalna.

    14.02.2016 22:37
  • zosia (gość)

    Kochani pierwszy raz wyszłam z kina !!! nikt nie zwrócił mi kasy. Kaszana , Nie polecam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    12.02.2016 09:57
  • Jojo (gość)

    Dobra recenzja. Dobra, wg mnie, bo się pokrywa z moimi odczuciami. 😉 Jedna uwaga, w filmie nie ma "kroplówki z gorzały" jest glukoza, tak samo jak piosenka w trakcie "kroplówki", glukoza jak byk jest napisane na butelkach. Po prostu do lat 80-tych płyny do transfuzji były w szklanych butelkach ot i wszystko.

    09.01.2016 13:20
NowszeStarsze

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×