"Czarna Dalia". Współczesne spojrzenie na kino noir [RECENZJA]

Dwaj detektywi tropiący zabójców młodej aktorki odkrywają mroczne tajemnice towarzyskiej i politycznej śmietanki Los Angeles.

Multimedia

NASZA OCENA: 7/10

Lata 40. XX wieku. Dwaj byli bokserzy, Dwight „Bucky” Bleichert i Lee Blanchard, po zakończonej karierze zaczynają pracę w policji w Los Angeles. Panowie są przyjaciółmi, łączy ich też bliska znajomość z Kay Lake, która prywatnie jest dziewczyną Lee. Detektywi w 1947 roku zaczynają wspólne śledztwo w sprawie brutalnego zabójstwa początkującej aktorki Elisabeth Short, której prasa nadała pseudonim Czarna Dalia. Sprawa szybko okaże się bardziej skomplikowana, niż sądzili. I o wiele niebezpieczniejsza: Kay Lake okazuje się być znajomą zamordowanej, na powierzchnię wypływają też coraz mroczniejsze tajemnice znanych i wpływowych obywateli zamieszanych w zbrodnię.

Elisabeth Short to postać autentyczna. I niezwykle barwna: córka milionera, który sfingował samobójstwo, dziewczyna z ambicjami aktorskimi, prawdopodobnie przez pewien czas żyjąca z prostytucji, znaleziona niezwykle brutalnie okaleczoną, prawdopodobnie przed śmiercią była przez kilka dni torturowana. Przez kogo? Na liście oskarżonych pojawiło się 25 nazwisk, sprawy nigdy nie rozwiązano, dziś większość osób z listy już nie żyje…

Swego czasu aferą Czarnej Dalii, jak nazwała ją prasa, żyła cała Ameryka. Brian De Palma, który zabrał się za ekranizację powieści Jamesa Ellroya o owych wydarzeniach, całość „ucharakteryzował” na kino noir: jest femme fatale, są twardzi gliniarze, korupcja, krótkie, celne odzywki, jest i klimat filmów z tamtego czasu. Pod względem wizualnym „Czarna Dalia” to naprawdę wycieczka w przeszłość i rozkosz dla oczu (zwłaszcza dla miłośników kina w starym stylu). Nic dziwnego, że pojawiła się nominacja do Oscara za najlepsze zdjęcia.

Generalnie jednak filmowi można zarzucić przerost formy nad treścią – wygląda, jakby De Palma bardziej skupił się na odtwarzaniu realiów epoki i „postarzaniu” kadrów, niż na samej historii. Ta opowiedziana jest owszem, bardzo sprawnie, ale bez polotu i błysku, a czegoś takiego jednak można było oczekiwać po autorze „Nietykalnych”: to widowiskowy, ale niezbyt głęboki czarny kryminał z doborową obsadą (Hilary Swank, Scarlett Johansson, Josh Hartnett), wart zobaczenia, ale nie zapadający w pamięć na dłużej.

Beata Cielecka

"Czarna Dalia". Sprawdź datę emisji w telewizji

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×