"Czas wojny". Wielkie widowisko Stevena Spielberga [RECENZJA]

Anglia, czasy I wojny światowej. Małżeństwo kupuje synowi źrebaka o imieniu Joey. Między chłopcem a koniem powstaje silna więź emocjonalna. Gdy wybucha wojna, ojciec oddaje konia na potrzeby wojska.

Multimedia

NASZA OCENA: 6/10

Joey jest przepięknym koniem, którego jeszcze jako źrebaka małżeństwo farmerów, Ted i Rose Narracottowie (Peter Mullan, Emily Watson), podarowało swojemu dorastającemu synowi, Albertowi (Jeremy Irvine). Między nastolatkiem i zwierzęciem szybko nawiązała się silna więź emocjonalna. Kiedy wybucha I wojna światowa, Ted decyduje się sprzedać konia wojsku. Dla Alberta to prawdziwa tragedia – zdesperowany decyduje zaciągnąć się do armii, wierząc, że w ten sposób odnajdzie i odzyska swojego ukochanego przyjaciela...

Steven Spielberg, złote dziecko Hollywood, zawsze był rozdarty między dwoma skrajnościami: szeroko pojętą przygodą i science fiction, którą zawsze kochał, ale gdzieś w głębi serca uważał za kino gorsze, bardziej przyziemne, by nie powiedzieć prostackie. Te przynosiły mu pieniądze i popularność, ale nie przynosiły „prawdziwego” uznania. Po drugiej stronie była „wysoka” sztuka filmowa: dramaty, filmy historyczne – może mniej dochodowe, ale za to doceniane przez Akademię Filmową.

„Czas wojny” stoi jakby w rozkroku: jest wzruszającym filmem familijny z ambicjami sięgającymi wielkiego widowiska wojennego w stylu „Szeregowca Ryana”. A efekt: film uzyskał dwie nominacje do Złotego Globu (najlepszy film, muzyka) i sześć nominacji do Oscara (najlepszy film, zdjęcia, scenografia, muzyka, dźwięk i montaż dźwięku), ale żadnej statuetki.

Piotr Radecki

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×