"Człowiek bez pamięci" [RECENZJA]. Seryjny morderca z Alzheimerem, czyli wyrywanie chwastów po koreańsku

Azjatyckie kino już mnie przyzwyczaiło, że potrafi na ekranie wykorzystać pomysły, które twórcy z innych kontynentów uznaliby za absurdalne i niedorzeczne. I właśnie w tym tkwi magia azjatyckich produkcji, które poza niebanalnymi rozwiązaniami fabularnymi, mogą poszczycić się też wyjątkowym klimatem. Tego zwyczajnie nie da się podrobić. Oto recenzja filmu "Człowiek bez pamięci".

Multimedia

Nie inaczej jest w przypadku filmu Shin-yeon Wona, gdzie oglądamy historię seryjnego mordercy chorego na Alzheimera, odkrywającego, że w mieście grasuje inny i dużo młodszy zabójca. A jedna mieścina jest zdecydowanie zbyt ciasna na dwóch zbrodniarzy, chociaż de facto Byeong-soo (Kyung-gu Sol) widzi w sobie pozytywną postać. Ot, wyrywał chwasty, po prostu. Tego nie da się powiedzieć o jego "następcy", który na cel wybrał sobie niewinne i bezbronne 20-latki.

Rozlew krwi w tej historii jest nieunikniony, ale jeżeli ktoś przy okazji spodziewa się przytłaczającej fabuły, to się srogo zawiedzie. Tutaj mamy do czynienia z bardzo smaczną mieszanką kryminału, kina akcji, czarnej komedii oraz moralitetu. Bo tak właściwie "Człowiek bez pamięci" to rozważania nad moralnością i pytanie, czy jeden człowiek ma prawo do samosądu. Film nie ucieka się jednak do metafizyki bądź kwestii religijnych, ale twardo stąpa po ziemi, poruszając tematy, które są bardziej prawdopodobne niż nam się wydaje.

Zaletą całości jest też atmosfera niepokoju; właściwie cały czas możemy się zastanawiać, czy to co widzimy na ekranie jest prawdą, a może jedynie miało miejsce w głowie głównego bohatera? Strzępki wspomnień mieszają się z fantazją, a widz sam musi ułożyć te puzzle i znaleźć właściwe rozwiązanie.

Jest w tej opowieści humor, ale nie brakuje też chwil zmuszających do zadumy. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z ekranowym chaosem, ale tak naprawdę koreański twórca od początku do końca panuje nad swoim dziełem, dokładnie dawkując widzom kolejne informacje oraz fabularne smaczki. Doskonale patrzy się na ekranową rywalizację między bohaterami granymi przez Kyung-gu Sol oraz Nam-gil Kim, aczkolwiek ten drugi ma zdecydowanie mniejsze pole do popisu. Jest demoniczny, czasem wręcz karykaturalny, ale zapewniam was, że wychodząc z kina nie zapomnicie charakterystycznego uśmiechu tego gościa.

Scenariuszowo kilka razy ta pędząca koreańska produkcja niestety wypada z drogi, ale zawsze wraca na właściwy tor, a dynamiczna akcja, brak nudy oraz ciekawe, lecz jednocześnie bardzo grubą kreską nakreślone charaktery, sprawiają, że "Człowiek bez pamięci" trzyma w napięciu do ostatnich minut. Idźcie, oglądajcie, nawet jeżeli nie jesteście fanami azjatyckiego kina.

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"CZŁOWIEK BEZ PAMIĘCI" W KINACH OD 13 LIPCA

Zobacz galerię

Recenzja została pierwotnie opublikowana 13 lipca 2018 roku.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×