"Dorian Gray". Wilde komercyjnie oswojony [RECENZJA]

Ta ekranizacja powieści Oscara Wilde’a zadowoli przede wszystkim tych… którzy jej nie czytali, a tylko słyszeli o dziele jednego z największych brytyjskich skandalistów – „Portrecie Doriana Graya”. 

Multimedia

NASZA OCENA: 6/10

Uczciwie będzie zaznaczyć, iż należę do tych pierwszych, a co więcej – dzieło Wilde’a było dla mnie swego czasu kultowe, cynizm lorda Henry’ego naśladowany, a jego co smakowitsze kwestie używane w rozmowach z wtajemniczonymi rówieśnikami. I ten wątek akurat w filmie, muszę przyznać, wypadł całkiem nieźle, w czym na pewno spora zasługa grającego rolę diabolicznego lorda Henry’ego Colina Firtha, który zwłaszcza w pierwszej części filmu jest bardzo przekonujący i bardzo wilde’owski: oportunistyczny, cyniczny i cudownie zdystansowany do świata. Jego wygłaszane w figlarną lekkością kwestie to manifestacja wolności jednostki, jej niezależności i oryginalności. Niestety, sączone w bardzo młodą duszę naszego bohatera powodują kompletną degenerację jego charakteru. Dorian Gray (bardzo apetyczny, acz jeszcze nie charyzmatyczny Ben Barnes), który przybywa do Londynu jako niewinne pacholę, bardzo szybko zaczadza się swą popularnością i obrasta w dumę z powodu swej hołubionej przez wszystkich urody. Ów narcystyczny zachwyt sobą sprawia, że zakochawszy się w swym portrecie, oddaje duszę diabłu, oczywiście nie bezpośrednio (darowano nam cuchnącego siarką i kopytnego przedstawiciela piekieł), ale tak właśnie się dzieje. Dorian pozostaje młody, a wszystkie jego złe uczynki odbijają się na obliczu portretu namalowanego przez podziwiającego go i zakochanego w jego urodzie przyjaciela Basila.

Ów homoseksualny wątek, stanowiący motyw przewodni (choć niedosłowny) książki, tu potraktowano raczej powierzchownie, podobnie zresztą jak niektóre motywy związane z rolą/misją artysty w świecie (wątek malarza Basila i Sybilli). Wpłynęło to na pewno na otwarcie filmu dla szerszego grona publiczności, którego nie pochłaniają filozoficzne i lekko akademickie dyskusje. Zamknęło dla bardziej wnikliwych, dla których „Dorian Gray” zyskał miano mrocznego, ale tylko thrillera, trzymającego w napięciu, a chwilami wypełnionego pogoniami, strzelaniną, chorymi wizjami i demonami przeszłości. Pomogła w uzyskaniu tego bardziej widowiskowego efektu wizja ówczesnego Londynu z jego ciemnymi, podejrzanymi zaułkami, kolorowymi burdelami i tanimi teatrzykami z adekwatnymi do nich ich mieszkańcami: kloszardami, wyuzdanymi prostytutkami i zwykłymi zjadaczami chleba. Słowem „Dorian Gray” dość wiele stracił dla garstki, by zyskać dla większości. 

Beata Cielecka

"Dorian Gray". Sprawdź datę emisji w telewizji

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×