Duchy Goi - film, recenzja, opinie, ocena

Hiszpania, przełom XVIII i XIX w. Na północy, za Pirenejami, we Francji wrze rewolucja, ale tutaj wciąż króluje Inkwizycja pilnująca starych porządków.

Multimedia

NASZA OCENA: 4/5

To z jej oskarżenia trafi do więzienia młoda i piękna Inés (Natalie Portman), muza znanego nadwornego malarza Francisco Goi (Stellan Skarsgard). Ale nawet on nie ma takiej siły, nie może się przeciwstawić tej wszechwładnej, okrytej tak złą sławą kościelnej instytucji. Więc prosi o pomoc zaprzyjaźnionego mnicha, brata Lorenzo (Javier Bardem). Ale i on niewiele może zdziałać. Ta trójka spotka się dopiero po 20 latach, kiedy Inkwizycja przestanie już istnieć…

Pomysł tego filmu musiał czekać na realizację blisko 50 lat - Forman po raz pierwszy o nim pomyślał jeszcze podczas studiów w czechosłowackiej szkole filmowej. I doskonale to widać, sam Goya jest tu przynajmniej częściowo alter ego reżysera. Forman w stalinowskiej Czechosłowacji musiał się czuć podobnie jak on: uważnie obserwować świat wokół, ale kręcić filmy, które władza zaakceptuje. Doskonale oddają to słowa kolumbijskiego filozofa Nicolsa Gómeza Dvili: "Temu, kto z niepokojem pytałby, co wypada w obecnej sytuacji czynić, odpowiedzmy uczciwie, że dziś przystoi tylko bezsilna jasność umysłu". I nadzieja, że kiedyś uda się wykorzystać i przekazać to wszystko, co się widziało. Tak, jak to zrobił Forman.

Piotr Radecki

Dramat amer.-hiszp. 2006, reż. Milos Forman

WRÓĆ DO PROGRAMU TV ====

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×