Edyta Górniak: w roli matki czuję się naturalnie i szczęśliwie

Urodziłam syna dopiero, gdy skończyłam 31 lat. Z radością więc czekałam na jego narodziny. W roli matki czuję się naturalnie i szczęśliwie.

Multimedia

CZYTAJ TAKŻE: GÓRNIAK ODPADŁA Z "BITWY...", ALE FINANSOWO NIE STRACI EDYTA GÓRNIAK CHCE MIEĆ DRUGIE DZIECKO

Jestem jednak nadopiekuńcza i próbuję to w sobie zmienić. Denerwuje mnie w sobie to, że chciałabym we wszystkim mu pomóc... - mówi Edyta Górniak w rozmowie z Robertem Migdałem.

Płyta "My" wyszła w walentynki, więc podejrzewam, że "My" to on i ona. Czy były jakieś zaskakujące momenty przy tworzeniu tej płyty? - Myślę, że płyta zaskakuje ludzi głównie dwoma aspektami. Po pierwsze, na żadnej wcześniejszej nie odważyłam się śpiewać tak różnorodnie. Po drugie, ta płyta odzwierciedla podróż, jaką odbyłam, i mam tu na myśli głównie otwarcie na muzykę, odwagę na polu kreatywności. Nie mogłam zatrzymać się na utworach z lat 90. Musiałabym stanąć w miejscu. Nie zrobię tego. Poszłam dalej.

Śpiewa pani o sobie, o swoich związkach? Czerpie pani z własnych przeżyć? - W muzyce doświadczenia traktuję jedynie jako pomoc w rozumieniu ludzi, dla których śpiewam. Jako sposób rozumienia ludzi, którym dedykuję poszczególne utwory, i których we właściwy sposób chciałabym naprowadzić, ochronić, wesprzeć. Muzyka niezmiennie pozostaje inspiracją do życia, stanowi dla wielu terapię i daje siłę.

Czy może pani o sobie powiedzieć: jestem szczęśliwa? Co pani daje szczęście? - Jestem szczęśliwa, kiedy śmieje się mój syn. Kiedy wszystko układa się mojemu partnerowi. Kiedy zdrowe są osoby, które kocham, kiedy ludzie śpiewają moje piosenki. Kiedy piję kawę i patrzę w słońce. Jestem szczęśliwa wtedy również, kiedy daję komuś radość, kiedy mogę planować kolejne podróże i mogę zjeść zdrowy, niemodyfikowany posiłek. Wszystko to jednak potrafi przyćmić obraz zabijanych zwierząt, wycinanych drzew, widok niekochanych, zaniedbanych dzieci czy nieszanowanych w Polsce starszych ludzi.

CZYTAJ TAKŻE: WOJNA WĘGORZEWSKIEJ Z GÓRNIAK? GÓRNIAK ZAJMIE SIĘ NIEŚLUBNYM DZIECKIEM KRUPY?

A może tytuł albumu "My" odnosi się nie tylko do relacji damsko-męskich? Może to o miłości matki do dziecka? - W zależności od tego, na jakim etapie życia ta płyta kogoś odnajdzie, tytuł nabierze innego znaczenia.

Patrząc na wasze zdjęcia razem z synem, widać w pani wielką radość. Allan odmienił pani życie? Nadał mu większy sens? Jaką jest pani mamą? Jak pani samą siebie ocenia - czy jest coś, co panią - jak patrzy na siebie, jako matkę - denerwuje? - Od 24. roku życia marzyłam o rodzicielstwie. Byłam pewna, że nie będzie mi dane tego doświadczyć. Urodziłam syna dopiero, gdy skończyłam 31 lat. Z radością więc czekałam na jego narodziny i w roli matki czuję się naturalnie i szczęśliwie. Całe szczęście, że Allan urodził się, kiedy dojrzałam jako człowiek. Jestem jednak nadopiekuńcza i próbuję to w sobie zmienić. Denerwuje mnie w sobie to, że chciałabym we wszystkim mu pomóc, tym samym wyręczając go. To z pewnością nie jest właściwe.

A kiedy ma pani chwile zwątpienia, to panią podnosi na duchu? - Może trudno będzie w to panu uwierzyć, ale nie. Sama muszę się podnieść, bo nikt inny nie zdoła mi pomóc. Jestem uparta okrutnie i zamykam się wtedy na wszelkie bodźce. Nie lubię pocieszania. Nie proszę nikogo o wsparcie. Muszę podnieść się sama. Potrafię. (śmiech)

Ponad 20 lat w show-biznesie. Pamiętam panią, gdy zaczynała: w Buffo, potem solowe płyty, kariera światowa stała otworem, wielka popularność w Polsce - i to nieprzerwanie tyle lat. W czym tkwi pani przepis na sukces? Czy to ciężka praca? Szczęście? Talent? A może wszystko naraz i coś jeszcze? - Nie potrafię odpowiedzieć panu na to pytanie. Może to kwestia siły wewnętrznej? Wytrwałości? Odporności? Odwagi? Pracowitości? Miłości do muzyki? Nie wiem. A może to zwyczajnie przeznaczenie, dar, szczęście?

Nie czuje się pani niekiedy zmęczona karierą? Tym całym szumem wokół pani? Przez te lata zmieniała pani menedżerów, wytwórnie. Czy dzieje się tak dlatego, że ciągle chce pani, wymaga od siebie i od ludzi, z którymi pani współpracuje, coraz więcej? A może, tak jak "się mówi i pisze" - jest pani kapryśna, humorzasta i bardzo ciężko z panią wytrzymać? - Niełatwo ze mną wytrzymać, to panu gwarantuję (śmiech). Ale nie z powodu kaprysów, to śmieszne legendy bez przykładów. Niełatwo z powodu nieustającej presji ze strony otoczenia, do której ja jestem przyzwyczajona, ale która szokuje i męczy najbliższych współpracowników. Nie dają sobie czasem rady z narastającą listą obowiązków, nieustającą koncentracją, równolegle prowadzonymi projektami, które wymagają pełnej uwagi i staranności, aby nic nie pomylić. Trudno też niektórym osobom o utrzymanie wysokiego poziomu jakości, który jest jedynym, jaki akceptuję. Do tego dochodzi jeszcze lojalność i dyskrecja. Nie mam tylu osób, ile chciałabym mieć u siebie w firmie, ale też nigdy w mojej pracy nie miałam. To, co najtrudniejsze w moim zawodzie, w świecie show-biznesu, to ludzie.

CZYTAJ TAKŻE: GÓRNIAK NAJDROŻSZA W "BITWIE NA GŁOSY". ILE ZAROBIĄ INNI? EDYTA GÓRNIAK ZNOWU ZAŚPIEWA HYMN?

Nie myślała pani kiedyś, żeby rzucić to wszystko - karierę, śpiewanie - w diabły i zająć się czymś innym? A może wyjechać gdzieś daleko? Być anonimową osobą? Na przykład do Ziębic na Dolny Śląsk, gdzie pani przyszła na świat? - Czasem jestem potwornie zmęczona. Potrafię nie spać do sześciu nocy pod rząd. Bo oprócz nawigowania tym statkiem wychowuję też przecież syna. Wytrzymuję to zmęczenie każdego dnia od nowa. I wie pan, dlaczego? Bo ciągle wierzę, że warto walczyć dla idei.

Odwiedza pani niekiedy rodzinne strony? Ma pani jakieś wspomnienia związane z Ziębicami? - Naturalnie. Odwiedzam groby taty i obu babć. Wtedy odwiedzam też żyjącą jeszcze rodzinę taty, uliczki, które pamiętam, i do których pamięcią uwielbiam wracać. Z Wrocławiem natomiast, owszem, wiążę wiele wspomnień. Nie wiem, czy wie pan np., że mając 14 lat, po raz pierwszy stanęłam na scenie właśnie we Wrocławiu. Nie odliczam lat pracy na scenie od tego momentu, bo było to wystąpienie raczej śmieszne. Odliczam je dopiero od debiutu telewizyjnego, kiedy skończyłam 17 lat. Wrocław jest dla mnie jednym z najpiękniejszych miast Polski, szczególnie rynek.

Choć od 20 lat pani śpiewa, występuje, to pewnie każda kolejna płyta to stres, drżenie i obawy, czy się spodoba fanom? - Podchodzę do życia z zaufaniem. Wierzę w przeznaczenie. Nigdy nie można w życiu robić niczego na siłę.

Źródło: Dziennik Zachodni

Komentarze

Skomentuj
  • ... (gość)

    ". Wszystko to jednak potrafi przyćmić obraz zabijanych zwierząt, wycinanych drzew, widok niekochanych, zaniedbanych dzieci czy nieszanowanych w Polsce starszych ludzi."- pretensjonalne i żałosne,nawet jakby to mówiła nastolatka walcząca o tytuł Miss, można by uśmiechnąć się z politowaniem.

    06.04.2012 17:00

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×