"Excentrycy". Życie jak hollywoodzki film [RECENZJA]

Chociaż Janusz Majewski ma 84 lata, to wciąż jest w doskonałej reżyserskiej formie. Chyba nikt nie spodziewał się, że twórca genialnych „Zaklętych rewirów” będzie w stanie nakręcić jeden z najlepszych polskich filmów rozrywkowych ostatnich lat, a jednak tak właśnie się stało! „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” to dystyngowana słodko-gorzka komedia o odnajdywaniu wolności w czasach, gdy swoboda była towarem deficytowym.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Rok 1957, do Polski z Anglii wrócił Fabian Apanowicz (Maciej Stuhr). Od razu widać, że zasmakował lepszego świata – gustownie ubrany, nie żałujący grosza w lokalu, a do tego jeżdżący eleganckim, krwistoczerwonym kabrioletem. Do zestawu brakuje tylko pięknej kobiety u jego boku, ale i ta dziwnym trafem się za chwilę znajdzie. Fabian powraca do ojczyzny, ale zupełnie innej niż ta, którą pamiętał. Do tego jest zarażony bakcylem jazzu, dzięki któremu udało mu się na obczyźnie przepracować traumę po stracie rodziców i przesiedleniu ze Lwowa do Ciechocinka, gdzie jego schorowana siostra Wanda (Sonia Bohosiewicz) jest dentystką.

Mężczyzna zamieszkuje u ekscentrycznej Bayerowej (fantastyczna Anna Dymna) i zakłada swingowy big band, do którego dołącza cała galeria osobowości, z Felicjanem Zuppe (fenomenalny Wojciech Pszoniak) – byłym stroicielem fortepianów, a obecnie domorosłym tropicielem oznak homoseksualizmu w twórczości polskich poetów – na czele. Tymczasem na horyzoncie pojawia się piękna nauczycielka języka angielskiego, czarnowłosa Modesta Nowak (Natalia Rybicka), która oprócz urody dysponuje także świetnym wokalem.

Janusz Majewski, do spółki z Andrzejem Halińskim i Ingą Palacz (scenografia) oraz Elżbietą Radke (kostiumy), wykreował niezwykle kolorowy świat polskiej rzeczywistości końcówki lat 50. XX wieku, która z dzisiejszej perspektywy kojarzy nam się głównie z szarością. Reżyser – w odróżnieniu od wielu innych polskich filmowców – na szczęście nie miał zamiaru zbędnie skupiać się na politycznych aspektach tamtych czasów, a zajął się portretowaniem życia normalnych ludzi, którzy – niezależnie od ustroju i tego kto aktualnie był „przy korycie” - zwyczajnie chcieli żyć, kochać, tańczyć, śpiewać i bawić się. Wizja autora „Małej matury 1947” została oczyszczona z wszelkiego pesymizmu i zła, stając się fantazją na temat komunistycznej Polski, gdzie nawet milicjant w gruncie rzeczy okazuje się równym gościem, a i z lokalnymi oficjelami można sobie po prostu golnąć. W końcu jesteśmy po słonecznej stronie ulicy i tam uśmiech jest równie wartościową walutą co funt brytyjski.

Oczywiście Majewski nie wykastrował całkowicie swojego dzieła z polityki, bo bez niej opowiadanie o przeszłości raczej nie byłoby możliwe. Na ekranie obserwujemy poczynania oficerów służby bezpieczeństwa, skorumpowanych celników czy ubzdryngolonych partyjniaków, ale to wszystko jest podane w odpowiednich proporcjach. Nie dominuje nad całością, ale jednocześnie pokazuje widzowi, jakie wówczas były realia.

Twarzą „Excentryków” jest Maciej Stuhr, który wręcz wydaje się być stworzony do roli Fabiana Apanowicza. Krakowski aktor co prawda nie wychodzi poza swoje emploi, ale korzystając ze sprawdzonych środków aktorskich, daje popis swoich umiejętności. Bardzo ciekawie u boku reprezentanta Nowego Teatru Krzysztofa Warlikowskiego prezentuje się Natalia Rybicka. Urodzona w 1986 roku aktorka po raz ostatni na wielkim ekranie była obecna w 2013 roku za sprawą „Syberiady polskiej” i naprawdę chciałbym wiedzieć, dlaczego filmowcy tak rzadko zapraszają ją do współpracy. Piękna aktorka u Majewskiego błyszczy, tworząc postać będącą jednocześnie trochę infantylną, jak i tragiczną. Prawdziwą twarz skrywa za ciemnymi okularami i jest enigmatyczna, ale ta siedząca w niej tajemnica jest ogromnie pociągająca.

Wspaniale, że Janusz Majewski „odkurzył” aktorów, o których polskie kino już jakby troszkę zapomniało. Uroczo wulgarna Anna Dymna, wcielająca się w zgwałconą przez ustrój Bayerową, jak i rozśmieszający do łez Wojciech Pszoniak, Wiktor Zborowski, Jerzy Schejbal, Marian Opania oraz Adam Ferency powalają! Wielka klasa, umiejętności oraz szyk. Warto również zwrócić uwagę na epizody – w dwóch scenach pojawia się rozpromieniona naturalnością Zofia Zborowska, od której nie można oderwać wzroku.

Wisienką na torcie „Excentryków” jest naturalnie muzyka, będąca pełnoprawnym bohaterem produkcji. Ścieżka dźwiękowa, która powstała pod wodzą Wojciecha Karolaka, zachwyca. Te dźwięki są w stanie poruszyć chyba każdego. Na szczęście album z muzyką z filmu jest już w sklepach i po seansie można w domowych czeluściach odpłynąć słuchając wokali Natalii Rybickiej oraz Sonii Bohosiewicz.

W jednej ze scen bohater kreowany przez Macieja Stuhra mówi, że chciałby, aby jego życie wyglądało jak hollywoodzki film. I właśnie w takim kierunku podąża obraz Janusza Majewskiego, bo „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” to zabawna, ciekawa i optymistyczna opowieść o miłości zarówno do jazzu, jak i kobiety. W końcu muzyka jest lekiem na całe zło i dzięki niej można odciąć się od smutnej rzeczywistości. Świetny film.

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy"

Reżyseria: Janusz Majewski
Scenariusz: Włodzimierz Kowalewski
Obsada: Maciej Stuhr, Natalia Rybicka, Sonia Bohosiewicz, Anna Dymna, Wojciech Pszoniak, Wiktor Zborowski
Gatunek: Obyczajowy
Rok produkcji: 2015
Czas trwania: 112 minut

Komentarze

Skomentuj
  • Koneser filmu (gość)

    Stuhr grał bardzo poprawnie - bez żadnych potknięć i sprzeczności , Lecz mnie porwały epizody Anny Dymnej - w zasadzie ta rola przez nią grana nadaje się na samodzielny film (gdyby był taki scenariusz) ! Wyciągnęła z tej roli 150% treści , a dała by radę więcej . Warto , naprawdę warto obejrzeć film jeszcze i zachwycić się Bufetową - w wykonaniu Magdaleny Zawadzkiej , sceny są krótkie - ale tak zagranie że coś w widzu porusza , pokazuje niedopowiedzianą złożoność postaci . Wiktor Zborowski z szarej postaci sierżanta milicji robi kogoś tak sympatycznego że uśmiechamy się na jego widok przy każdym oglądanym ujęciu , zwłaszcza pierwszy kontakt bohaterów - zaskakująca przemiana z sztywnego służbisty w zdolnego muzyka , tak to niewielu potrafi rozwinąć rolę ! Pszoniak , Opania , Ferency - ich role to perełki , zagrane bez brawury bardzo subtelnie - też urzekają znakomitym aktorstwem . W zasadzie prawie wszyscy inni aktorzy sprawdzili się w rolach , no nieco przesadzono w szczerej entuzjastycznej głupocie szeregowych ubeków - ale przecież to komedia słodko - kwaśna, więc można i tak !

    26.01.2017 10:28
  • viko (gość)

    dobry film. polecam

    03.07.2016 20:22

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×