Faceci w czerni III - film, recenzja, opinie, ocena

Z najlepiej strzeżonego więzienia w całym wszechświecie ucieka Boris zwany też Bestią (Jemaine Clement).

Multimedia

NASZA OCENA: MOŻNA OBEJRZEĆ

Trafił tam w 1969 roku aresztowany przez młodego agenta K. (Josh Brolin), który w ten sposób uratował Ziemię przed atakiem krwiożerczych pobratymców Bestii. Ale siedząc w więzieniu Boris nie zapomniał o swoim planie, który teraz, po uwolnieniu, wciąż ma zamiar wprowadzić w życie: chce przenieść się w czasie do dnia poprzedzającego jego aresztowanie i zabić agenta K. W ten sposób Ziemia znowu znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie. Bestia zapomniał jednak, że istnieje jeszcze agent J (Will Smith), który nie zamierza pozwolić, by jego partnerowi coś się stało. I również przenosi się w czasie do tego samego dnia, by ponownie schwytać i unieszkodliwić Borisa…

"Faceci w czerni" to jeden z najpopularniejszych i najbardziej dochodowych cykli w historii kina. Na jego trzecią część trzeba było czekać aż 10 lat. Ale warto było: tym razem producenci przenoszą bohaterów w środek hipisowskiego Lata Miłości. Tęczowe, kolorowe stroje, fantazyjne fryzury, wolna miłość w oparach marihuany to sceneria niezwykle atrakcyjna. Tym bardziej, że Barry Sonnenfeld jest naprawdę solidnym reżyserem, który doskonale wie, jak podkręcić atmosferę, jak zabawić widza, żonglując kulturowymi odnośnikami, a jednocześnie nie sprawić wrażenia, że to tylko nieznośny kicz i udawanie. Oczywiście nie ma tu już zaskoczenia z pierwszej części lub technicznych fajerwerków części drugiej, ale zabawa wciąż jest ta sama.

Piotr Radecki

Film s.f. USA 2012, reż. Barry Sonnenfeld

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×