"Fale". Bez retuszu i upiększeń [RECENZJA]

„Fale”, debiutancki fabularny pełny metraż dokumentalisty Grzegorza Zaricznego, na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z „Cześć, Tereska” Roberta Glińskiego. Amatorki w głównych rolach i historia inspirowana rzeczywistością, ale na szczęście produkcja autora etiudy „Nasza zima zła” ma zupełnie inną wymowę.

Multimedia

Anna Kęsek i Katarzyna Kopeć wcielają się same w siebie, a opowiadana przez reżysera historia jest po części fabularnym rozwinięciem opowieści z dokumentu „Love, love”. Zariczny nawet realizując fabułę nie przestaje być dokumentalistą. Co prawda aranżuje pewne sytuacje, ale jego cel jest jeden – pokazać prawdziwe życie i problemy 17-letnich początkujących fryzjerek.

CZYTAJ TAKŻE:

"KRÓLEWICZ OLCH". WOŁANIE O NORMALNOŚĆ [RECENZJA]
"LAS, 4 RANO". MORZE EMOCJI [RECENZJA]

Ania i Kasia żyją w małej miejscowości, gdzie się wychowały i gdzie zapewne spędzą resztę życia, chociaż ta pierwsza w głębi serca bardzo chciałaby wyjechać, ale za bardzo nie wie gdzie. Postkomunistyczny salon fryzjerski, w którym stale można usłyszeć stare polskie przeboje, jest dla dziewczyn czymś w rodzaju poligonu wojskowego. Dzielnie trenują, mając w głowie plan otworzenia w przyszłości własnego salonu.

W tej opowieści w pewnym momencie na pierwszy plan zaczyna wychodzić Ania, jednak w gruncie rzeczy obydwie są w podobnej sytuacji oraz położeniu. Ania chce posklejać swoje dotychczasowe życie; jakiś czas temu odeszła od matki (Jolanta Olszewska), która nie poświęcała jej uwagi i powróciła do ojca (wiarygodny Tomasz Schimscheiner), który dla odmiany w przeszłości ją bił. I to mocno. Z deszczu pod rynnę? Trochę tak, ale w Ani jest ogrom miłosierdzia i chce dać swoim rodzicom drugą szansę. Najlepiej jakby się zeszli i znowu byli rodziną.

„Fale” to film o pragnieniach. O chęci bycia normalnym, zwykłym, stereotypowym i niczym się nie wyróżniającym, z normalnym tatą, mamą i przyjaciółmi dookoła. Zariczny, co może nie wszystkim się spodobać, pokazuje prawdziwe życie bez retuszu i upiększeń. Jego bohaterki są z krwi i kości, a na ekranie prezentują własne cierpienie, dzieląc się z widzami poniekąd swoim życiem. Do tego trzeba wielkiej odwagi, a tego dziewczynom nie brakuje, co pokazuje ich dojrzałość.

Kasia i Ania są amatorkami i trudno stwierdzić, czy bardziej są sobą, czy grają. Ale to i tak jest nieważne, bo są bardzo wiarygodne. Nie posługują się wyuczonymi kwestiami, tylko mówią własnym językiem. To wszystko sprawia, że debiut Grzegorza Zaricznego ogląda się z zaciekawieniem. Poza tym to bardzo pozytywna historia, bo chociaż nie wszystko w życiu da się naprawić, to przyjaźń jest najważniejsza. Ona determinuje siłę każdego z nas. Tylko w drużynie możemy odnieść zwycięstwo.

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Zobacz galerię

"FALE" DO KIN TRAFIĄ 9 GRUDNIA

Produkcja: Polska 2016
Gatunek: dramat
Reżyseria i scenariusz: Grzegorz Zariczny („Love, Love”, „Marysina polana”, „Gwizdek”, „Nasza zima zła”)
Obsada: Anna Kęsek, Katarzyna Kopeć („Love, Love”), Tomasz Schimscheiner („Nad życie”, „Mistyfikacja”, „Zakochany Anioł”), Jolanta Olszewska („Rewers”), Edyta Torhan („Mój biegun”), Beata Schimscheiner („Obywatel”, „Vinci”), Artur Krajewski („Zaćma”, „Moje córki krowy”)

Recenzja została pierwotnie opublikowana 23 września 2016 roku, w ramach relacji z 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×