Filmy kryminalne. Ranking najlepszych filmów kryminalnych [TOP15]

Zbrodnia i kara, a w środku śledztwo – to właśnie konfiguracja, z którą kojarzy się kryminał. I na dobrą sprawę nawet powieść Fiodora Dostojewskiego też nim jest, bo świat zbrodnią stoi już od Kaina i Abla, a nas – jak i sławnego pisarza - wciąż fascynuje ZŁO!

Multimedia

Film kryminalny to duży zbiór obejmujący np. filmy szpiegowskie, gangsterskie i noir. Często pożeniony jest z filmem akcji, sensacją czy thrillerem, bardzo często bywa oparty na faktach, dlatego my wybraliśmy filmy, które mają w swych fabułach zbrodnią lub/i śledztwo, mrożące krew w żyłach thrillery zostawiając sobie na osobny artykuł. Będzie tu więc sporo inspektorów i detektywów, ale osoby, które prowadzą swoje własne dochodzenie bez kłopotania stróżów prawa.

Dobre filmy kryminalne, czyli długa amerykańska tradycja

Najlepsze filmy kryminalne powstały, a jakże w USA, a to z racji chociażby niesamowitych stylistycznie filmów noir, tradycji literackiej (Raymond Chandler) czy silnie utrwalonej kulturowo obecności gangsterów.

W poetyce kina noir Otto Preminger zrealizował „Laurę” (1944), historię detektywa prowadzącego śledztwo w sprawie zabójstwa pięknej i bogatej dziewczyny Laury Hunt. Podobny klimat i fabułę ma „Nagie miasto” Julesa Dassina z 1948 roku.

TOP10 filmów opartych na faktach Zobacz więcej

Jednym z najlepszych przykładów i klasykiem kina detektywistycznego jest „Wielki sen” (Howard Hawks 1946), ekranizacja powieści Raymonda Chandlera z Humphreyem Bogartem roli prywatnego detektywa Philipa Marlowe’a, który zostaje wynajęty do ochrony pięknej, szantażowanej przez kogoś córki pewnego generała. To jednak tylko jeden z wielu sekretów rodziny Sternwoodów, które doprowadzą w efekcie do zbrodni.

Drugie dno ma również sprawa jaką zajmuje się prywatny detektyw Phillip Marlowe (Robert Mitchum) w ekranizacji kolejnej powieści Chandlera "Żegnaj laleczko" (Dick Richards 1975). Sprawa odnalezienia byłej kochanki, zlecona przez właśnie wypuszczonego na wolność po 7 latach odsiadki mężczyzny staje się coraz bardziej skomplikowana, doprowadzając do zaskakującego rozwiązania.

Zaskoczenie kolejnego bohatera, byłego tenisista Tony Wendice’a, który szantażem wymusza zabójstwo swej pięknej, ale niewiernej żony Margot (Grace Kelly) jest pełna, gdy ta nie dość, że mnie ginie, to jeszcze zabija swego niedoszłego zabójcę w filmie „M jak morderstwo” (Alfred Hitchcock 1954). To opowieść o przebiegłym inspektorze policji, który nie wierząc w winę oskarżonej, podchodzi podstępnego, liczącego na spadek po niej męża.

Do klimatów filmów noir nawiązuje też opowiadające o mieście bezprawia, z jego dzielnicami, do których policja nie ma wstępu „Sin City. Miasto grzechu” (Robert Rodriguez, Frank Miller, Quentin Tarantino 2005). Jego trzech bohaterów walczy na swój sposób z oprychami. Policjant John Hartigan (Bruce Willis) na parę dni przed przejściem na emeryturę dopada okrutnego pedofila, syna miejscowego senatora, ratuje jedenastoletnią Nancy i oszpeca winnego Zabijaka Marv (Mickey Rourke) przemierza miasto w poszukiwaniu zabójcy Goldie, jedynej dziewczyny, która żywiła do niego jakieś uczucia, a prywatny detektyw Dwight (Clive Owen) pomaga prostytutkom pozbyć się ciała zamordowanego policjanta, bo w przeciwnym wypadku do dzielnicy domów publicznych wkroczą zbrojne oddziały i rozpocznie się krwawa rzeź.

Do stylistyki noir nawiązuje też „Czarna Dalia” (Brian De Palma 2006) ekranizacja opartej na faktach powieści Jamesa Ellroya, opowiadającej o brutalnym (ofiara została rozpołowiona, na jej twarzy wycięto uśmiech a przed śmiercią torturowano) i niewyjaśnionym po dziś dzień tajemniczym zabójstwie aktoreczki Elizabeth Short, zwanej Czarną Dalią (Mia Kirshner). Film opowiadający o dwóch policjantach “Buckym” Bleichercie (Josh Hartnett) oraz Lee Blanchardzie (Aaron Eckhart) toczy się w Los Angeles w 1946 roku i jest wielowątkową historią z udziałem bogatej galerii fikcyjnych postaci – policjantów-bokserów, ich przyjaciółki, samej zamordowanej, kryminalistów, a także bogatej rodziny, która dorobiła się na podejrzanych interesach.

Dokonany na ołtarzu kościoła gwałt na młodziutkiej zakonnicy wstrząsa skorumpowanym, uzależniony od narkotyków i hazardu policjantem z Nowego Jorku w filmie „Zły porucznik” (Abel Ferrara 1992). Okropność zbrodni sprawia, że za wszelką cenę chce odnaleźć sprawców, a pozbawiona gniewu postawa ofiary przyczynia się do duchowego odrodzenia tytułowego porucznika granego przez Harveya Keitela.

Obsesję na punkcie kryminalisty Jacoba Sternwooda (Mark Strong), który przestrzelił mu kolano, ma młody gliniarz idealista o swojsko brzmiącym nazwisku Max Lewinsky (James McAvoy). „Czas zapłaty” (Eran Creevy 2013) to ciekawie opowiedziana i bardzo klimatyczna opowieść o obsesji i zemście, którą weryfikuje życie.

TOP10 filmów historycznych, czyli "Braveheart", "Elżbieta" i "Królowa Margot"!Zobacz więcej

Bardzo ciekawym tytułem, który minął niezauważenie jest film „Wind River. Na przeklętej ziemi” (Taylor Sheridan 2017). Jeremy Renner gra w nim Cory’ego Lamberta, pracującego na terenie indiańskiego rezerwatu tropiciela, który w pokrytych śniegiem leśnych ostępach znajduje zwłoki brutalnie zgwałconej, bosej, ubranej tylko w kurtkę młodej dziewczyny, która zmarła z wyziębienia. Wraz z przybyłą na miejsce młodą agentką FBI Jane Banner (Elizabeth Olsen) usiłują odtworzyć jej ostatnie godziny i dowiedzieć się skąd się wzięła na środku pustkowia. „Wind River” to przykład filmu, w którym nie ma jakiejś niesamowitej akcji (choć adrenaliny, napięcia, brutalności, strzelaniny i trupów nie brakuje), ale punkt ciężkości leży w ludziach i ich fascynujących historiach. Na równi zajmują nas losy drugoplanowych bohaterów, Indian przeżywających straty bliskich ukochanych osób, jak i te pierwszoplanowe, z historię tropiciela, który musi zmierzyć się z własną żałobą oraz młodej agentki, zdającej sobie sprawę, że wprawdzie przerasta ją to, co się dzieje wokół, ale musi sprawić, by sprawiedliwości stało się zadość.

Fajne filmy kryminalne, czyli kostiumowe filmy detektywistyczne

Przyznają Państwo że zbrodnia „ubrana w kostium” wygląda o niebo lepiej, a konwencja filmu kostiumowego zawsze wzbogaca filmowe fabuły. Wszak zbrodnie i śledztwa nie są wynalazkami XX wieku!

Najlepiej ze wszystkich zapamiętaliśmy zbrodnie seryjnego mordercy popełniane w „Imieniu róży” (Jean-Jacques Annaud 1986), w którym franciszkanin William z Baskerville ze swoim uczniem Adso usiłują wyjaśnić dlaczego w położonym wysoko w górach klasztorze benedyktynów giną kolejni mnisi. Akcję filmu dziejącego się w roku 1327 osadzono w niecodziennych, ciekawych realiach średniowiecznego klasztoru, a scenerią ostatecznej rozgrywki między mordercą, a detektywem granym przez Seana Connery jest labirynt wielkiej biblioteki.

Podobnym do „Imienia Róży” jest film „Rachunek sumienia” (Paul McGuigan 2003) będącym czymś w rodzaju średniowiecznego kryminału sądowego, w którym trupa aktorów przybywa do miasta w chwili, gdy trwają przygotowania do egzekucji kobiety oskarżonej o zabójstwo nastolatków. Kiedy aktorzy decydują się odegrać na scenie historię owego mordu, odkrywają, że skazana najprawdopodobniej jest niewinna i rozpoczynają własne śledztwo.

Również w „Kontrakcie rysownika” (Peter Greenaway 1982) bohater opowieści, Pan Neville, wykonujący szkice rodzinnej posiadłości państwa Herbert odkrywa, że został wplatany w serię intryg, których efektem jest morderstwo popełnione na panu domu.

Bohaterem „Jeźdźca bez głowy” (Tim Burton 1999), którego akcja ma miejsce w 1799 jest nowojorski policjant, Ichabod Crane (Johnny Depp) który przybywa do małej osady, by rozwiązać sprawę tajemniczych, bestialskich morderstw dokonywanych rzekomo przez jeźdźca bez głowy, który swe ofiary dekapituje. Jego śledztwo prowadzone za pomocą nowatorskich metod doprowadza do zaskakujących wniosków: odkrywa, że oprócz sił nadprzyrodzonych winni zbrodni są inni ludzie.

TOP10 filmów o apokalipsie. Który najlepszy?Zobacz więcej

Johny Depp zagrał również inspektora Fredericka Abberline'a w roku 1888 prowadzącego w Londynie śledztwo w sprawie tajemniczego zabójcy zwanego Kubą Rozpruwaczem w filmie „Z piekła rodem”(Albert i Allen Hughes 2001). Inspektor odkrywa, że ślad brutalnego mordercy prowadzi do londyńskich elit, a poznana podczas śledztwa londyńska prostytutka Mary Kelly (Heather Graham), w której się zakochuje, może być jego następną ofiarą.

No i mamy jeszcze śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci Sophie ukochanej magika Eisenheima, a jednocześnie narzeczonej księcia Leopolda, które w „Iluzjoniście” (Neil Burger 2001) prowadzi inspektor Uhl grany przez Paula Giamattiego. Intryga, której nie powstydziłaby się sama Agata Christie jest tak misternie utkana, że do końca nie wiadomo, czy zbrodnia… miała miejsce.

Skandynawskie filmy kryminalne, czyli skandynawski noir

Skandynawskie kryminały przyzwyczaiły nas do tego, że zło może być ukryte w najniewinniejszej osobie, a gdy za oknem zacina deszcz ze śniegiem, a po ulicach przemykają szybko przechodnie, o kilka kroków od nich za zamkniętymi drzwiami dokonują się makabryczne zbrodnie.

Jedną z najbardziej udanych jest ekranizacja powieści Jo Nesbo „Łowcy głów” (Morten Tydlum 2011), opowiadająca o genialnym złodzieju i handlarzu dzieł sztuki Rogerze Brownie (Aksel Hennie), który ze swą piękną żoną, właścicielka galerii prowadzi oficjalnie sielskie życie jako zamożny biznesmenem. Pewnego dnia usiłuje ukraść cenny obraz, ale trafia na godnego siebie, niebezpiecznego przeciwnika Clasa Greve (Nikolaj Coster-Waldau). Nasz bohater musi dowiedzieć się czemu ów dybie na jego życie i czy jedyną odpowiedzią jest romans tamtego z jego żoną.

„Burza z krańców ziemi” (Leif Lindblom 2007) to z kolei film o granej przez naszą rodaczkę Izabellę Scorupco, młodej prawniczce, która musi po latach odwiedzić rodzinną Kirunę. Czyni to na prośbę przyjaciółki, Sanny, która została oskarżona o zamordowanie – w bardzo brutalny zresztą sposób – swego brata, sprawującego funkcję kaznodziei w miejscowym kościele. Wszystkie dowody obciążają Sannę, kobieta zostaje aresztowana. Rebecka jest jednak przekonana o jej niewinności i rozpoczyna prywatne śledztwo. W jego trakcie będzie musiała się zmierzyć – a jakże – z własną przeszłością, a także z grupką religijnych fanatyków.

„Hipnotyzer” (Lasse Halstroma 2012) to ekranizacja znakomitej powieści Larsa Keplera opowiadają o śledztwie prowadzonym przez komisarza Joona Linna w sprawie brutalnego mordu na całej rodzinie. Jedynym ocalały z masakry jest nastolatek, który doznał poważnej traumy i nie można go przesłuchać. Komisarz prosi o pomoc znanego psychiatrę Erika Barka (Mikael Persbrandt), który przed laty używał hipnozy, by w ten wydobył od niego zeznania. Lekarz który 10 lat wcześniej poprzysiągł nigdy do niej nie wracać, za namową Linny łamie własne postanowienie, co wywołuje lawinę dramatycznych zdarzeń…

„Wyjątki z dekalogu” (Søren Kragh-Jacobsen 2013) lub "Godzina rysia" – bo funkcjonują obie nazwy to historia eksperymentu jaki przeprowadza pracująca tu nad najcięższymi przypadkami pacjentów szpitala psychiatrycznego psycholog Lisbeth (Søren Malling) oddająca chorym pod opiekę zwierzęta, którymi mają się zajmować. Ma nadzieję, że terapia pomoże pacjentom w powrocie do zdrowia, ale gdy jeden z chorych zabójca dwójki starszych osób, próbuje popełnić samobójstwo i twierdząc że sam Bóg, pod postacią kota go do tego namówił, doktor Lisbeth prosi o pomoc duchowną Helen (Sofie Gråbøl), by wraz z nią odkryła motywy działania chorego umysłu, co być może zapobiegnie dalszym aktom autoagresji.

I jeszcze jedne tytuł „Tożsamość nieznana” (Christian E. Christiansen 2011) skandynawski kryminał, którego główną bohaterką jest Aliena (Tuva Novotny), a śledztwo, które prowadzi dotyczy jej samej. Budzi się bowiem we Francji, na brzegu rzeki, z walizką pełną pieniędzy i nie wie kim jest. Ponieważ mówi po duńsku, jedzie do Kopenhagi, by odkryć swą tożsamość. Okazuje się że jest żoną sławnego muzyka, ale to nie tłumaczy tego, dlaczego jest przez kogoś śledzona.

Francuskie filmy kryminalne, czyli spadek po Alainie Delonie

Najlepsze francuskie filmy kryminalne powstały w latach 70 i wyszły spod ręki Jean-Pierre Melville’a, którego ulubionym aktorem był Alain Delon. Jego „W kręgu zła” (1970) opowiada o czterech mężczyznach, których połączyło przestępstwo, skok na ekskluzywny salon jubilerski. Trzej z nich to przestępcy (gangster, były więzień i snajper-alkoholik), jeden to policjant, który zmusza do współpracy właściciela baru, w którym spotykają się mężczyźni. To film o zdradzie, zemście i lojalności a jego bohaterami są samotni, zmęczeni życiem mężczyźni, którym niewiele się od życia należy.

TOP10 filmów biograficznych o muzykach, pisarzach i politykachZobacz więcej

Ten klimat rezygnacji i nihilizmu charakterystyczny jest też dla kolejnego filmu tego reżysera jakim jest „Glina” (1972), w którym Delon gra paryskiego komisarza policji Edouarda Colemana, który zakochuje się w pięknej Cathy (Catherine Deneuve). Jak się okazuje jest ona jednocześnie kochanką przyjaciela inspektora, Simona, właściciela nocnego klubu i przywódcy gangu, który prawdopodobnie napadł na bank.

Ciekawą opowieścią będącą biografią najsłynniejszego policjanta Francji jest „Vidocq” (Pitoff 2001). Choć więcej w nim fantasy i thrillera, w dodatku uatrakcyjnionego specyficzną technologią, faktem jest że fabuła opowieści koncentruje się na śledztwie prowadzonym przez policję w sprawie seryjnego mordercy, którego ofiarą padło trzech wpływowych obywateli XIX-wiecznego Paryża.

Nie da się zaprzeczyć, że Francuzi, którzy celowali niegdyś w dobrych kryminałach, co parę lat zaskakują czymś nowym. Jednym z najlepszych tego przykładów jest film „36” (Olivier Marchal 2004) opowiadający o pojedynku toczonym przez zasłużonych oficerów, dowódców dwóch elitarnych brygad BRI i BRB, Vrinksa i Kleina. To policyjne wygi, umoczone w brudzie, z którym stykają się na co dzień, ale wciąż pełnych wiary w misję, którą przyszło im pełnić. Ten z nich, który doprowadzi do ujęcia gangsterów, dokonujących napadów na furgonetki z pieniędzmi obejmie stanowisko po odchodzącym na emeryturę szefie komendy głównej paryskiej policji. Między będącymi kiedyś przyjaciółmi, a teraz zaciekłymi wrogami, mężczyznami zaczyna się ostra rywalizacja, która staje się obsesją, niszczącą nie tylko ich życie zawodowe, ale także życie ich najbliższych i kolegów. Postacie grane przez Daniela Auteuil i Gérarda Depardieu były wzorowane na autentycznych stróżach prawa, a sam reżyser Olivier Marchal był oficerem policji, który z czasem zaczął grać w filmach i porzucił swój zawód. Dość kontrowersyjne sceny: obsikanie szefa przez pijanego policjanta, konkurs strzelania do myszy biegającej po barze i zrywanie z murów tabliczek z nazwami ulic to kilka przykładów autentycznych zabaw paryskich glin, sprzedanych kinu przez reżysera!

Do starego stylu i najlepszych tradycji nawiązuje „W imieniu prawa” (Nicolas Boukhrief 2010). Zaczyna się śmierci jednego z trójki policjantów, którego zabija naćpany chłopak, jak się okazuje syn wpływowego polityka. Gdy z komisariatu giną fluorescencyjne tabletki, znalezione w jego mieszkaniu, a policjanci Julie i Simon dostają odgórny nakaz, żeby strzelaninę uznać za nieszczęśliwy wypadek, co więcej – to oni zostaną oskarżeni o nadużycie broni, jedynym sposobem, by dowieść prawdy jest dotarcie do dilera, który rozprowadza ów morderczy narkotyk znany jako sphinx. Ton filmu mocno nawiązuje do psychologizujących kryminałów z lat 60., w których zbrodnia miała jeszcze jakiś wydźwięk moralny i pociągała za sobą reperkusje.

W „Brygadzie ponad prawem” (Benjamin Rocher 2015) będącej francuska wersja angielskiej „Lotnej brygady” (Nick Love 2012) legenda francuskiej policji, działający na granicy prawa Buren (Jean Reno) i jego ludzie tropią sprawców brutalnych napadów na sklepy z biżuterią i banki. Kiedy podczas jednego z nich ginie w egzekucji młoda dziewczyna, doprowadza to policję na ślad przestępców. Wersja francuska to podobnie jak angielska mocne męskie kino bez upiększeń. Sceny akcji są dynamiczne, dialogi barwne, pościgi efektowne, klimat filmu wciąga, a i parę scen poraża surową brutalnością.

Polskie filmy kryminalne

Jednym z ciekawszych filmów mających w sobie coś, co pamięta się po latach, i nie jest to jedynie dramatyczny finał jest mocno niedoceniony polski kryminał o mocnej podbudowie psychologicznej „Wśród nocnej ciszy” (Tadeusz Chmielewski 1978). Akcja rozgrywa się w latach 20. ubiegłego stulecia, przed świętami Bożego Narodzenia, w jednym z nadmorskich miast, w którym zbrodniarz zabija strzałem z pistoletu małych chłopców, zostawiając na miejscu jako swą wizytówkę zabawkę z obrazkiem kota. Sprawą zajmuje się komisarz Herman (Tomasz Zaliwski), ale jego zaangażowanie utrudniają konflikty z nastoletnim synem Wiktorem, który liczy na to, że ojciec ukarany dymisją za brak postępów w śledztwie, przestanie stosować wobec jedynaka surowy pruski dryl. W filmie Chmielewskiego pobrzmiewają dalekie echa filmu Fritza Langa „M-Morderca” z 1931 roku. Ten sam czas, podobny klimat strachu: matki zamykające dzieci w domach o zmierzchu, skłonność do samosądu mieszkańców i ogólna podejrzliwość i psychoza. Tak jak i tamten ów kryminał ma w sobie wiele z dramatu psychologicznego, choć tutaj główna oś konfliktu przechodzi na linii ojciec – syn. Nic dziwnego – ojciec-perfekcjonista ma coś z osobowości autorytarnego generała i wychowuje swego syna stosując kary za najmniejsze naruszenie domowej dyscypliny, co wrażliwy, mający artystyczną duszę syn znosi z wielkim trudem.

Zimowy krajobraz jest też cechą charakterystyczna następnego, równie ciekawego obrazu jakim jest „Dom zły” (Wojciech Smarzowski 2009), którego akcja rozgrywa się w Bieszczadach podczas stanu wojennego w gospodarstwie bimbrownika Dziabasa, w którym przed czterema laty popełniono zbrodnię, a gdzie porucznik Mróz (Bartłomiej Topa) wraz z grupą policjantów prowadzi wizję lokalną. Kiedy milicjanci odkryją, że za sprawą stoją partyjni oficjele, zaczynają się zastanawiać, czy powinni dalej prowadzić śledztwo. Zawierający masę czarnego humoru, bardzo mocny i brutalny momentami kryminał stanowi też jedno z lepszych rozliczeń z okresem komunizmu.

Z tego samego powodu na uwagę zasługuje „Uwikłanie” (Jacek Bromski 2010 ), będące luźną ekranizacją kryminału Zygmunta Miłoszewskiego. Akcja rozpoczyna się od morderstwa, którego ofiarą pada niejaki Telak (Krzysztof Globisz), jeden z uczestników grupy terapeutycznej prowadzonej przez renomowanego psychologa Rudzkiego. On też, a także trzej pozostali członkowie grupy, stają się pierwszymi podejrzanymi w śledztwie prowadzonym przez komisarza Smolara (Marek Bukowski) i współpracującą z nim prokurator Agatę Szacką (Maja Ostaszewska). Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż tę dwójkę łączył niegdyś płomienny romans, którego śladów nie zatarł jeszcze upływ czasu. W trakcie śledztwa wychodzą na jaw tajemnice z przeszłości zamordowanego, sięgające okresu sprzed 1989 r., mające nawet charakter zbrodni politycznych. Tropy wiodą do dawnych esbeków i ich teczek, a wszystkie te ciemne sprawy mogą mieć związek z zabójstwem Telaka.

TOP15 filmów szpiegowskich. Które warto obejrzeć?Zobacz więcej

Osobliwą, bo będąca w ciąży policjantką jest bohaterka „Jezioraka” (Michał Otłowski 2014) podkomisarz Iza Dereń (Jowita Budnik), której nieszczęścia lawiną spadają na głowę: jeden z jej kolegów zarobił kulkę od nielegalnego bimbrownika, jej narzeczony i jego kolega zniknęli bez śladu, w łodzi na jeziorze odnaleziono ciało młodej dziewczyny, a ona przeżywa z racji ciąży burzę hormonów. Kobieta będzie musiała prowadzić podwójne śledztwo, które z czasem połączy się w jedno i okaże się mieć z nią samą bliższy związek niż myśli oraz stawić czoła oskarżeniom o współudział jej narzeczonego w zbrodni, odsunięciu od sprawy, tajemnicom z przeszłości, bezkarnemu biznesmenowi i korupcji w policji. „Jeziorak”, choć na pierwszy rzut oka jest zagmatwany i zawiły, opowiedziany jest prosto i przekonująco. To jeden z lepszych konstrukcyjnie i w ogóle formalnie polskich kryminałów w ostatnim czasie.

Swego rodzaju kryminałem, z tym że prywatne śledztwo prowadzi młody absolwent prawa, Łukasz jest „Bezmiar sprawiedliwości” (Wiesław Saniewski 2006), który wraca do sprawy sprzed kilkunastu lat, w której tajniki wprowadza go adwokat Michał Wilczek (Jan Frycz). Był wtedy sędzią w sprawie o morderstwo ciężarnej dziennikarki, o którego popełnienie został oskarżony (a potem skazany) jej kolega z pracy i kochanek Jerzy Kuter (Artur Żmijewski). Niejasności związane z tą sprawą (proces był poszlakowy) zaciekawiają młodego prawnika na tyle, że sięga po stare akta w nadziei doszukania się prawdy. Wprawdzie dla reżysera ważniejsza jest refleksji nad tym, czy wobec ułomności ludzkiej natury w procesie sądowym jest w ogóle możliwa pełna bezstronność, ale nie mniej ważne jest poszukanie odpowiedzi na pytanie czy Jerzy Kuter jest mordercą?

Rasowym kryminałem z mocną psychologiczną bazą jest „Jestem mordercą” (Maciej Pieprzyca 2016) oparta na faktach historia śledztwa, mającego na celu uchwycenie seryjnego zabójcy kobiet działającego na Śląsku "wampira z Zagłębia". Gros filmu zajmuje śledztwo prowadzone jak na owe czasy eksperymentalnymi metodami (użyto komputera!), Jednak od pewnego momentu staje się śledztwem ideologiczny, a tym samym mało uczciwym. Gdy domniemamy wampir wpada w ręce milicji, to relacja między zagubionym i mocno stłamszonym więźniem, a konformistycznym śledczym zaczyna w fabule przeważać, ale faktycznie w filmie sporo jest rzetelnej rekonstrukcji tamtych wydarzeń.

Sprawdźmy jakie filmy znalazły się w zestawieniu. Być może sprawią, że w ciepłe letnie wieczory poczujemy na plecach zimny dreszcz!

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×