Filmy postapokaliptyczne. Ranking najlepszych filmów z apokalipsą w tle [TOP10]

Ponoć biologiczny zegar świata tyka, a on sam jest w końcowej fazie egzystencji. Około roku 2040 możemy spodziewać się ziemskiej zagłady, czego przedsmak dają nam filmy katastroficzne. Wizje co będzie potem i co nas, ludzi, czeka snują reżyserzy filmów postapokaliptycznych. Przekonajmy się, która z nich jest najbardziej prawdopodobna, a która najstraszniejsza? Oczywiście według filmowców! Oto TOP10 filmów postapokaliptycznych!

Multimedia

Świat zacznie umierać zainfekowany wirusem, od zmian klimatycznych, wskutek ciągłego wzrostu zanieczyszczeń, wymierania starzejących się ludzi albo odwrotnie przeludnienia… Wszystkie te przyczyny znalazły wyraz w niepokojach będących również udziałem filmowców. Ich wizje są niczym papierek lakmusowy lęków, które podzielają zwykli zjadacze chleba, zatruwani codziennie toksycznymi związkami, które wdychają i zjadają. Lęki są zmienne. W latach zimnej wojny baliśmy się, jako ludzkość, zagrożenia nuklearnego. Tragiczne w skutkach i długofalowe działanie bomby atomowej po Hiroszimie i Nagasaki sprawiły, że strach przed wybuchem nuklearnym i chorobą popromienną stał się na tyle istotny, że dzieci w szkołach jeszcze w latach 80. uczyły się, co zrobić w przypadku takiego ataku. Oczywiście, jeśli by go przeżyły.

Popkulturowy #5. Najlepsze polskie horrory!Zobacz więcej

Katastrofa wisi w powietrzu

Pełen godności opanowanie wobec dramatu, staje się udziałem bohaterów „Ostatniego brzegu” (Stanley Kramer, 1959), w którym wojna atomowa zepchnęła ludzkość na kontynent australijski. Ocaleli, którzy mają przez sobą 5 miesięcy życia, a w kieszeni pigułki w trucizną, maja świadomość, że nie ma donikąd ucieczki i trzeba się pogodzić z rzeczywistością. Toteż nie uciekają, nie panikują, pogodzeni z losem prowadzą na pozór normalne życie, podszyte jedynie lękiem przed ostatecznym.

Wątek zgubnego w skutkach promieniowania pojawia się w niedawno, bo w 2013 roku zrealizowanej „Niepamięci” (Joseph Kosinski), w której ludzkość jest zmuszona przenieść się z Ziemi na największy księżyc Saturna – Tytan. Los ludzi został przesądzony, gdy zostali zaatakowani przez Obcych, którzy zniszczyli Księżyc, co spowodowało liczne katastrofy naturalne. Przeciwko najeźdźcom użyto broni nuklearnej, której z kolei skutkiem było zniszczenie Ziemi zamienionej w jałową, skażoną radioaktywnym promieniowaniem pustynię, na której żyją niedobitki Obcych, tak zwani Padlinożercy. Pozostali na Ziemi ludzie to technicy nadzorujący i konserwujący drony, strzegące olbrzymie machiny przetwarzające wodę z całego globu na energię, dzięki której rasa ludzka będzie mogła przetrwać na Tytanie. By pojmani technicy nie wyjawili szczegółów ewakuacji padlinożercom, wyczyszczono im pamięć.

Akcja filmu „Sędzia Dredd” (Danny Cannon 1995) rozgrywa się w 2139. w dawnym Nowym Jorku, obecnie zwanym Mega City One. W takich olbrzymich, katastrofalnie przeludnionych metropoliach schronili się jedynie pozostali przy życiu mieszkańcy Ziemi, przeobrażonej w wyniku wieloletnich wojen atomowych i klęsk ekologicznych w jałową, toksyczną planetę. W miastach króluje chaos i bezprawie, a jedynym remedium na rosnącą w lawinowym tempie przestępczość, jest działalność tak zwanych Sędziów, ścigających kryminalistów i zbrodniarzy ścigają, którzy błyskawicznie osądzają, wydają wyrok i wymierzają karę.

Bardzo ciekawie wypada wizja świata przedstawiona w filmie „Wciąż cię widzę” (Scott Speer 2018). Wprawdzie to bardziej thriller niż kino postapokaliptyczne, ale akcja rozgrywa się w 10 lat po apokalipsie, która zabija większość ludzi. Zabiła, ale nie końca do końca. Duchy pojawiają się w świecie żywych codziennie na kilka sekund, w tych samych sekwencjach i wykonując te same czynności, po czym rozwiewają się jak obłoki pary. Tysiące innych duchów egzystują w zakażonej strefie wielkiego, niszczejącego miasta, gdzie snują się po ulicach, by po chwili rozpłynąć w mroku. W ten sposób żywi i martwi koegzystują ze sobą, choć porozumieć się nie mogą.

Zniszczymy się sami, czyli klęski ekologiczne

Zmiany klimatyczne jakie sobie od dawna fundujemy, też nie pozostawiają filmowych twórców obojętnymi. W wyniku katastrofy ekologicznej świat dozna klęsk żywiołowych jakie równać się mogą rozmachem jedynie z tymi starotestamentowymi. Globalne ocieplenie powodujące topnienie lodowców na biegunach, które stopniowe zaleją wodą wszystkie kontynenty to apokalipsa jaka staje się udziałem ludzi w „Wodnym świecie” (Kevin Costner, Kevin Reynolds 1995). Dla ocalałych niedobitków, żyjących na pływających miastach skarbem staje się każda cząstka ziemi, a marzeniem stały ląd.

TOP10 filmów biograficznych o muzykach, pisarzach i politykachZobacz więcej

Straszne wizje dotyczące zarówno świata, jak i tego jak okrutnieją ludzie, wyłania się z filmu „Snowpiercer. Arka przyszłości” (Joon-ho Bong 2014). Oto w 2031 roku na naszej planecie życie zamiera pod warstwą śniegu i lodu. Sprawcami ochłodzenia klimatu są sami ludzie, którzy nieudolnie próbowali zatrzymać efekt cieplarniany. Jedynym miejscem na Ziemi, w którym panują warunki pozwalające na przeżycie, jest przemierzający ją bez ustanku, samonapędzający się i samowystarczalny pociąg. Wszystkie wagony są wypełnione ludźmi, których pozycja społeczna jest tym niższa, im dalej od czoła pociągu. Ostatnie wagony to wagony nędzarzy żyjących w tragicznych warunkach, pierwsze należą do władców tej machiny.

Przyroda w postaci krwiożerczych smoków wymyka się spod kontroli we „Władcach ognia” (Rob Bowman 2002), filmie z fabułą nieco naciąganą baśniami, ale bardzo efektownym wykonaniem. Smok, obudzony ze snu przez pewnego chłopca, zmienia się szybko w ziejącego ogniem potwora, który wraz z innymi krewniakami staje się przyczyną niemal całkowitej zagłady ludzkiej cywilizacji. Kilku śmiałków walczy o ocalenie ludzkich niedobitków żyjących jak szczury w kanałach w podziemiach, ruinach i kanałach zniszczonych i spalonych miast.

Jeśli dziecku możemy jakoś wybaczyć to, że stało się powodem zniszczenia ludzkiego gatunku, to w przypadku naukowców trudniej nam to przełknąć. A tak dzieje się przecież w cyklu filmów „Terminator” (James Cameron 1984), w którym apokalipsa, a raczej walka o to by do niej nie dopuścić staje się osią fabuły. W „Terminatorze” i jego kontynuacjach, to na barkach naukowców, którzy nie potrafią przewidzieć skutków oddawania władzy w ręce (a raczej umysły maszyn) ciąży odpowiedzialność za przejęcie przez nie kontroli i zagładę ludzkości, której niedobitki kryją się w zrujnowanych miastach.

Wirus groźniejszy od bomby!

Jak mawiają naukowcy wirus to “zła nowina zapakowana w kwas nukleinowy”. I to zła nowina dla każdej formy życia, bo każda z nich ma własnego! Wirus sprytem dorównuje niejednemu geniuszowi. Jest tak przewrotny, że przejmuje dowodzenie nad zaatakowaną komórką, przyczepiwszy się do niej tak, że wytwarza sobie specjalny klucz pasujący idealnie do otworu w niej. Tym samym rzuca kotwicę idealnie tam, gdzie trzeba. Ten niewidzialny dla ludzkiego oka (z może dlatego) organizm rozpala wyobraźnię katastrofistów, bo może być „powołany do życia” przez każdego szaleńca posiadającego odpowiednie środki, a po uwolnieniu, trudne a czasem niemożliwe będzie jego okiełznanie.

Piękne, okrutne i nieśmiertelne, czyli wampiry w rolach głównych [GALERIA]Zobacz więcej

W filmie „Doomsday” (Neil Marshall 2008) wirus zwany żniwiarzem dziesiątkuje ludność Wielkiej Brytanii. Zabija od razu i to w bardzo straszliwy sposób: organy wewnętrzne rozpływają się w wyniku błyskawicznego gnicia, a człowiek umiera krwawiąc z każdego otworu. Nic więc dziwnego, że zdesperowane władze podejmując drastyczne kroki – zarażeni zostają skoszarowani na terenie Szkocji, tę zaś otacza się murem, którego nikt nie jest w stanie sforsować. Kiedy po latach w Londynie znów zaczynają być znajdowane ofiary żniwiarza, przerażeni ludzie wysyłają za mur grupę specjalną, by ta odnalazła naukowca, który być może jest w stanie znaleźć antidotum na wirusa.

W „Mieście ślepców” (Fernando Meirelles 2008) z niewyjaśnionych przyczyn ludzie tracą wzrok. Przypadłość okazuje się zaraźliwa, epidemia rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie, a władze podejmują decyzję o zamknięciu zarażonych w opuszczonym szpitalu. Jednym z nich jest okulista, któremu towarzyszy żona, jako jedyna spośród całej grupy wciąż widząca. Kobieta stara się opiekować ociemniałymi, ale robi się to coraz niebezpieczniejsze, gdy w szpitalu formuje się grupa ludzi, którzy zaczynają wprowadzać rządy terroru. „Miasto ślepców” to psychologiczna opowieść apokaliptyczna o tym, jak ludzie zachowują się wobec nieszczęścia – tajemniczej przypadłości, która wyklucza ich ze społeczeństwa. Najpierw instynktownie lgną do siebie i łączą się, by sobie pomagać, ale w miarę upływu czasu życie w zamkniętej wspólnocie, budzi w nich demony. Wtedy ujawniają się wszystkie najgorsze ludzkie instynkty, a despotyczny egoizm prowadzi do zniewolenia innych. Film kończy się widokiem miasta, po którym ślepcy snują się niczym zombi, w niczym już niepodobni do spadkobierców wielkich cywilizacji.

Z kolei mowę tracą bohaterowie „Ostatniej walki” Luca Bessona z 1983 r., w którym poza paroma nieartykułowanych jękami nie wypowiadają ani słowa. Świat po zagładzie (trudno powiedzieć czym spowodowanej) jest zdewastowany i pełen zniszczonych, pełnych ubytków budynków, na dodatek otoczonych zasiekami, a ulice pokrywają stosy zdekompletowanych rzeczy porozrzucanych jak na wysypisku śmieci. Wszystko pokryte jest piaskiem, a główni bohaterowie poubierani w łachmany ostatkiem sił walczą nie o swoją godność, ale o pożywienie.

Zmysłowe ograniczenie przeżywają również bohaterowie „Ostatniej miłości na Ziemi” (David Mackenzie 2011), którzy w wyniku dziwnej choroby, tracą zmysły, co poprzedza intensywność niepohamowanych emocji: rozpaczy, szczęścia, gniewu, agresji i euforii.

Bohaterowie „Miasta ślepców” sami tracą wzrok, a na wymuszoną ślepotę skazani są bohaterowie „Nie otwieraj oczu” (Susane Bier 2018), którzy - by przeżyć – muszą trwać z zamkniętymi oczami, gdyż śmiercionośny wirus/zło/choroba przybierający postać największych lęków i zmuszający ludzi do popełniania samobójstw, działa w przypadku kontaktu wzrokowego. Świat z leżącymi pokotem na ulicach samobójcami, opustoszałymi ulicami i walczącą o przetrwanie resztą jest mocno przerażający.

Z kolei na bohaterach „Cichego miejsca” (John Krasinski 2018) sytuacja wymusza nie wydawanie żadnego dźwięku. W przeciwnym wypadku osaczające ich ślepe, lecz obdarzone wyostrzonym słuchem monstra, w momencie mogą rozszarpać ich na strzępy. Wizja przyszłości bez dźwięków, rozmowy, muzyki czy westchnienia jest bardzo sugestywna!

TOP 10 najciekawszch filmów psychologicznych Zobacz więcej

Takie jak powyżej opisywane odhumanizowanie, ale dosłownie pojęte, pojawia się w kilku filmach. W których tajemniczy wirus zmienia ludzi w zombie, stwory półżywe pół martwe, które mają jedno na celu: zabić żywych! Tak jest w „Świcie żywych trupów” (Zack Snyder 2004), w którym ludzie nabawiają się tajemniczej infekcji, czyniącej z nich żywe trupy, a garstka ocalałych chroni się w olbrzymiej galerii handlowej. Tak dzieje się w „Opętanych” (Breck Eisner 2010), również remake’u horroru sławnego George’a Romero z 1973 r., zaczynającym się od sekwencji rozprzestrzeniania się tajemniczej choroby objawiającej się brutalną agresją i przemocą wobec innych ludzi.

Najciekawszym jednak pomysł miał Jonathan Levine, który w 2013 roku zrealizował „Wiecznie żywego”, śmiałą przeróbkę „Romea i Julii”, w którym Julią jest żywą osobą, Rome’em zombiak o imieniu R. To dość zabawna wizja postapokaliptycznego, opanowanego przez wirus świata, po którego ulicach grasują zombi (są już ich dwie rasy – klasyczna i mocno zmutowana, ledwie człapiąca i bojąca się słońca), a niewielkie skupiska ludzi żyją w odciętych od świata obozach. Ludzie traktują zombi jak żywe cele, a ci uważają ludzi za chodzące zapasy żywności, ale „Wiecznie żywy” pokazuje, że możliwe jest koegzystowanie jednych i drugich.

No i na koniec polska perełka jaką niewątpliwie jest „Seksmisja” (Juliusz Machulski 1983) choć rzadko kiedy rozpatrujemy ją w kategorii filmu postapokaliptycznego. Niemniej nim jest, wszak podziemny świat kobiet nie zaistniałby, gdyby nie wirus w wyniku wymarli mężczyźni pozostawiając świat w rękach niewiast. Dwaj wykopani osobnicy płci męskiej budzą się z hibernacji w świecie stechnicyzowanym, sfarmakologizowanym i odrealnionym, w którym panuje wszechobecny lęk przez promieniowaniem uniemożliwiającym wyjście z podziemi. Pozostaje nam mieć nadzieję, że wizje filmowców się nie sprawdzą, choć mądrzej byłoby jednak zadbać, póki czas, o nasze miejsce na Ziemi. Przekonajmy się, która artystyczna wizja może nas na tyle wystraszyć, byśmy się przejęli losem naszych spadkobierców i tym co im zostawimy.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×