"Frankofonia". Dosadny komentarz do współczesności [RECENZJA]

Dla Aleksandra Sokurowa powinno się stworzyć osobny gatunek filmowy, gdyż jego twórczość zawsze przekraczała kolejne ramy i bariery. Nie inaczej jest w przypadku „Frankofonii”. Ten z pozoru fabularyzowany dokument o historii Luwru jest w gruncie rzeczy dosadnym autorskim komentarzem do współczesności i tego, że bez kultury nasza cywilizacja przestanie istnieć.

Multimedia

CZYTAJ TAKŻE:

"Frankofonia". Najnowszy film Aleksandra Sokurowa w kinach od 17 czerwca [WIDEO+ZDJĘCIA]
„Zanim się pojawiłeś”. Zamordowany potencjał [RECENZJA]

„Frankofonia”, zaraz po tym jak widzowie zapoznają się z listą płac, rozpoczyna się od sceny próby połączenia się Aleksandra Sokurowa, za pośrednictwem Skype'a, z kapitanem statku, który przewozi eksponaty muzealne. W tym prologu rosyjski twórca próbuje stworzyć wrażenie, że wręcz w ekshibicjonistyczny sposób ujawnia kulisy swojej pracy. Zupełnie tak, jakby chciał, aby widz nie miał najmniejszych wątpliwości odnośnie do jego ogromnego zaangażowania w produkcję oraz poważnego podejścia do tematu. Jak mawiał klasyk – czyny, nie słowa. Tyle, że jest w tym delikatna nutka fałszu – nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie ten fragment filmu, w przeciwieństwie do reszty, jest najbardziej wyreżyserowany. Autor, niczym iluzjonista, ucieka się do wszelkich sztuczek, aby uatrakcyjnić i urealnić swoje show, co jednak jest zupełnie niepotrzebne.

Po tym wprowadzeniu Sokurow jednak znika z ekranu, chowając się za kamerą i przechodząc do roli narratora, a raczej komentatora prezentowanych przez siebie wydarzeń. „Frankofonia” krąży wokół wojennych losów Luwru, gdy jego dyrektor, Jacques Jaujard (Louis-Do de Lencquesaing) oraz hitlerowiec mający nadzorować dzieła sztuki w muzeum, hrabia Franz Wolff-Metternich (Benjamin Utzerath) zamiast ze sobą walczyć, łącza siły i robią wszystko, co w ich mocy, aby obronić cenny dobytek Luwru. W międzyczasie Sokurow powraca do – przedstawionego jako groteskowego błazna – Napoleona Bonaparte (Vincent Nemeth) i towarzyszącej mu oraz stale wykrzykującej „wolność, równość i braterstwo” Marianne (Johanna Korthals Altes). Sceny odgrywane przez aktorów płynnie przechodzą w sekwencje dokumentalne, gdzie można zaobserwować m.in. przyjazd Hitlera do Paryża, który okraszony jest ironicznym komentarzem Sokurowa.

Przesłanie autora „Rosyjskiej arki” jest jasne i klarowne, zresztą sam je wygłasza, zadając retoryczne pytanie – kto potrzebuje Francji bez Luwru? Równie dobrze można zapytać, kto potrzebuje świata bez kultury? Kultura jest naszym dorobkiem, dziedzictwem i świadectwem dokonań przodków, więc wyzbywając się jej, zabijamy sami siebie. To niezwykle aktualna kwestia – wystarczy spojrzeć chociażby na działania Państwa Islamskiego w Palmirze.

Ogromną zaletą „Frankofonii” jest jej wymiar edukacyjny, w niezwykle przystępny i żartobliwy sposób przybliżający historię Luwru. Tyle, że przez to można mieć problem z kwestią, jak traktować ten film. Obraz został sfinansowany przez Luwr i właściwie równie dobrze zamiast w kinach, mógłby być wyświetlany w samym muzeum. Przez to stałby się zarówno jego prezentacją, jak i jednym z dzieł.

Aleksander Sokurow to chyba jeden z najbardziej skrupulatnych reżyserów na świecie, który zawsze – nawet realizując tak niestandardowy obraz jak „Frankofonia” – jest w stanie zachować swoją autonomię i mocno zaakcentować własne zdanie. Poza tym, film jest istną ucztą dla wzroku, każdy kadr jest przepięknie sfilmowany. Ten obraz to kwintesencja kina rosyjskiego twórcy; ta poprowadzona pół-żartem, pół-serio opowieść o wojennych dziejach Luwru nie tylko bawi i edukuje, ale przede wszystkim uderza swoją aktualnością. Kulturę należy pielęgnować, szczególnie w czasach, gdy nie wszyscy uważają, że dewiza „wolność, równość i braterstwo” jest słuszna.

Ocena: 8/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

FRANKOFONIA

Reżyseria: Aleksandr Sokurow
Scenariusz: Aleksandr Sokurow
Muzyka: Murat Kabardokow
Zdjęcia: Bruno Delbonnel
Gatunek: fabularyzowany dokument
Rok: 2015, czas: 90 min.

"FRANKOFONIA" W KINACH OD 17 CZERWCA

Recenzja pierwotnie została opublikowana 14 listopada 2015 roku, w ramach relacji z 9. festiwalu Sputnik nad Polską.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×