"Futro z misia" [RECENZJA]. Udana próba nawiązania do kultowych "Chłopaki nie płaczą" i "Poranku kojota"? Jaki jest nowy film Michała Milowicza?

Warszawa, środek grudnia 2019 roku, Multikino w Złotych Tarasach. Odbywa się premiera reżyserskiego i producenckiego debiutu Michała Milowicza pt. "Futro z misia". Na scenę wchodzi autor i jednocześnie główny aktor widowiska, ogłaszając, aby publiczność była wyrozumiała i nie oczekiwała od "Futra z misia" żadnego "kina moralnego niepokoju". Wcześniej to samo Milowicz kilkukrotnie powtarzał w wywiadach, zupełnie tak, jakby sam obawiał się o przyjęcie swojego filmowego dziecka. Sprawdzamy, czy warto obejrzeć "Futro z misia"!

Multimedia

"FUTRO Z MISIA" - RECENZJA

Idąc na "Futro z misia" kompletnie nie spodziewałem się "kina moralnego niepokoju". Bardziej swoimi oczekiwaniami celowałem w film próbujący nawiązać do już dzisiaj kultowych komedii "Chłopaki nie płaczą" oraz "Poranek kojota", które - mimo utyskiwania krytyków - są cytowane przez widownię, znającą teksty Bolca, Gruchy czy Freda na pamięć. O wyreżyserowanych przez Olafa Lubaszenkę i napisanych przez Mikołaja Korzyńskiego filmach można powiedzieć wiele, ale prawda jest taka, że w późniejszych latach twórcy, chociaż próbowali, w żaden sposób nie zbliżyli się poziomem, humorem oraz lekkością do komediowo-gangsterskiego dyptyku.

"Futro z misia" również nie przejmie korony i nie zdetronizuje dzieł Lubaszenki, które na tronie swojej kategorii zasiadają od 20 lat. To kawał czasu, a spojrzenie 30-latka na świat różni się od spojrzenia 50-latka, dlatego głównym problemem "Futra z misia" jest scenariusz. Chociaż pod skryptem podpisało się aż czterech autorów, w tym Olaf Lubaszenko, to jednak zrodzony oryginalnie przez Pawła Bliskiego scenariusz już w swoim głównym założeniu wyprany jest z aktualności. Panowie, panie, za moment przywitamy 2020 rok, a wciąż mają nas śmieszyć żarty z "hehehuany"? W popkulturze nastąpił już przesyt wszelakich nawiązać do "zielska", a wszystko to, co kiedyś mogło działać, teraz bardziej nudzi.

Już pal licho główny temat, ale jeszcze bardziej boli fakt, że "Futro z misia" nie ma jednego, centralnego bohatera, który byłby w stanie ponieść na swoich barkach fabułę. Zarówno w "Chłopaki nie płaczą" oraz "Poranku kojota" podziwialiśmy perypetie "młodego Stuhra" w kolejnych wcielaniach; nieporadnego oraz błyszczącego młodzieńczym urokiem, a w "Futrze z misia" takiego bohatera nie ma. Na pierwszym planie są Krokiet (Michał Milowicz) oraz Dempsey (Przemysław Sadowski), ale w ich bohaterach nie ma ani krzty energii. Są, bo są. Ich losy w żaden sposób nie angażują widzów.

Michał Milowicz w szczerym wywiadzie. Żałuje zaszufladkowania? Jakim aktorem jest Sławomir?Zobacz więcej

Naturalnie wokół nich orbituje cały szereg, często dużo ciekawszych, postaci, z bohaterem kreowanym przez bardzo dobrego i zabawnego (!) Sławomira na czele, aczkolwiek to za mało. Nawet dawny Krzysztof Jarzyna ze Szczecina (Edward Linde Lubaszenko), będący teraz Zdzisławem Maliną za Świnoujścia, niepotrzebnie otwiera usta i cały czar pryska. Tak samo "Śruba" (Krzysztof Kwiatkowski) oraz "Kuzyn" (Piotr Nowak) są tylko gorszymi kopiami udanego i śmiesznego duetu Mały (Tomasz Dedek) & Szczęka (Roman Bugaj).

Na ekranie niewiele się dzieje, a bohaterowie w większości jeżdżą w kółko, a gdy docierają do celu, to kilkukrotnie powtarza się najlepszy żart filmu, który prawdopodobnie zapisze się w pamięci widzów. Zresztą całe "Futro z misia" cierpi na powtarzalność żartów, co na dłuższą metę szalenie irytuje. Na szczęście nie wszystko jest tutaj chybione; jest kilka udanych gagów, które pozwalają na uśmiech i sprawiają, że właściwie "Futro z misia" ogląda się dość bezboleśnie. Uwierzcie, w 2019 roku widziałem kilka o wiele gorszych polskich filmów.

"Futro z misia" nie doścignęło do swoich duchowych protoplastów. Nie otrzymaliśmy następcy kultowych "Chłopaki nie płaczą", a zaledwie obraz, który stara się delikatnie musnąć kultowe komedie. Michał Milowicz na pewno się starał i nie szczędził pieniędzy na realizację, co widać, więc dobrych chęci odmówić mu nie można. Fajnie, że "stara gwardia" polskich aktorów chce wskrzesić zapomniany gatunek komedii gangsterskiej, ale tym razem nie była to do końca udana próba. Na szczęście nie ma też większej żenady ani kompromitacji, zwyczajnie zabrakło lepszego scenariusza, bo przy tej obsadzie był potencjał na zdecydowanie lepszą komedię oraz historię.

Ocena: 4/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Recenzja została pierwotnie opublikowana 27 grudnia 2019 roku.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Michu (gość)

    To było straszne. Te kawały Lubaszenki, Towarzystwo Wzajemnej Adoracji: Milowicz, Pazura, Lubaszenka Gniot Daje 3/10.

    22.01.2020 22:15
  • Kałużyński (gość)

    Lubię polskie filmy. Ten też mnie powalił na kolana ale niestety w negatywny sposób. Totalna lipa z żartami dla nastolatków. W połowie filmu zastanawiałem się czy warto doczekać do końca... Miałem nadzieję że jakoś się rozkręci. Niestety- jednak nie warto było czekać na finał. Krótko mówiąc - szkoda czasu i pieniędzy.

    31.12.2019 18:57
  • Rozczarowanywidz (gość)

    Takiej szmiry dawno nie widziałem. Zmarnowane pieniądze na bilet. Widownia zaczęła wychodzić w połowie filmu. Kolejna polska produkcja potwierdzająca że nie jest to ani sztuka ani rozrywka

    30.12.2019 21:28
  • Greg (gość)

    Zgadzam sie z opiniami. Dno dno i jeszcze raz dno. Jeden z najgorszych filmow jakie widzialem w zyciu. Mialem dylemat isc do kina czy nie, jesli masz ten sam problem to nie idz !!!!

    29.12.2019 12:54
  • Anka (gość)

    Film bardzo bardzo słaby. Szkoda czasu i pieniędzy

    29.12.2019 11:17
  • Marek (gość)

    Dno, dno, dno. Większego syfu nie widziałem.

    29.12.2019 09:29
  • Jerzy (gość)

    Film masakra , totalnie głupi , gniot , scenariusza zero ,

    28.12.2019 16:05
  • Ola (gość)

    Film rewelacyjny świetnie się bawiłam

    28.12.2019 00:04
  • Doktor x (gość)

    Nawet nie chce mi się komentować za 50 ujaralbym się większy ubaw bym miał

    27.12.2019 23:36
  • Łukasz (gość)

    Zgadzam się z przedmówcą. Komuś się chyba wydaje, że Polska to kraina debili. Dialogi w tym filmie to kpina, a film to chyba tylko najaranym ma sens oglądać.

    27.12.2019 23:18
  • Michał (gość)

    Uważam, że ocena jest i tak za wysoka.

    27.12.2019 17:00

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×