"Gdzie jest Nemo?", czyli jak mówi Luzak: Spoooooooooooooooooko [RECENZJA]

Gdyby reżyser Andrew Santon miał jako dziecko zdrowsze zęby, być może Nemo nigdy by nie powstał.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

To dzięki jego częstym wizytom u dentysty, gdzie w poczekalni stało małe akwarium, którym malec był zafascynowany powstał film, opowiadający między innymi o tym, co by było, gdyby pewnego dnia mieszkańcy akwarium z tęsknoty za wielkim oceanem odważyły się uciec do domu…

„Gdzie jest Nemo” jest filmem, który oczarował i dzieciaki, i dorosłych. Te pierwsze zaciskają piąstki fascynując się losami porwanej i uwięzionej w akwarium rybki i przygodami taty-błazenka, który musi pokonać lęk przed ogromną przestrzenią oceanu, pełną najprzeróżniejszych wodnych osobników (takich jak żółw Luzak czy rekin-wegetarianin Żarło) i niebezpieczeństw takich jak piękne, ale paraliżujące meduzy. Dorosłych urzekły głównie krajobrazy, co może dziwnie brzmieć w przypadku filmu animowanego, ale jest absolutną prawdą. Rafa koralowa pokazana w „…Nemo” jest tak bajeczna, że aż chciałoby w przyszłym wcieleniu być rybą. Jej wykreowanie było nie lada wyzwaniem. Mimo iż pod wodą wre życie, realizatorzy rzadko zapuszczają się w głębiny, nawet te rysunkowe. Woda jest bowiem bardzo fotogeniczna, ale niezwykle trudna do sfilmowania. Niewielu reżyserów jest na tyle odpornych i cierpliwych, by poradzić sobie z problemem oddania gry refleksów świetlnych. Bezsprzecznie udało się to w „Gdzie jest Nemo”, w którym woda wydaje się przeciekać przez ekran teelwizora. Tym co oczywiście uwielbiają dorośli rozbestwieni cytatami w „Shreku” jest tropienie odniesień do innych filmów. Cudnie w Nemo wypadł motywu z „Psychozy” Hitchcocka w scenie pojawienia się w drzwiach strasznej Darli, albo łypiącego okiem przez dziurę w drzwiach rekina kropla w krople podobnego do Jacka Nicholsona w „Lśnieniu”! „Nemo” ma świetny polski dubbing, który pozwala wychwycić wszystkie smaczki znakomitych dialogów. A w tych bardzo inteligentnie przemycono pewne treści czytelne dla dorosłych i dzieci, ot choć by ten że nasz Nemo ma pewien defekt - krótszą płetwę, która usprawiedliwia nadopiekuńczość ojca wobec „niepełnosprawnego” synka. Tymczasem Nemo rekompensuje sobie fizyczny defekt sprytem i odwagą, co czyni go lepszym od zdrowych współtowarzyszy. Reasumując „Gdzie jest Nemo” jest rozrywką łatwą, lekką i przyjemną, a przy okazji mądrą!

Beata Cielecka

"Gdzie jest Nemo?". Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×