Ghost Dog: Droga Samuraja - recenzja internautki Katarzyny

Filmy są jak piękne wspomnienia, do których kiedy tylko zechcemy, możemy wrócić.

Multimedia

Tutaj srebrny ekran ma przewagę nad naszą codziennością - możemy dowolnie zatrzymywać, cofać i przyśpieszać akcję nie narażając się na konsekwencje...

Moje najpiękniejsze czy raczej jedne z najpiękniejszych filmowych wspomnień, do których chciałabym wrócić, do których zresztą co jakiś czas wracam wiernie i konsekwentnie, to twórczość Jima Jarmuscha, a w szczególności jego "Ghost Dog: Droga Samuraja". I Jarmusch, i tytułowy bohater urzekli mnie, typowego człowieka zachodu, kompletnie innym spojrzeniem na rzeczywistość, chociaż tak naprawdę wychowaliśmy się w tym samym kręgu kulturowym. Oglądając ten obraz poczułam, jakby każda rzecz i każde zjawisko nagle obróciło się o 180 stopni i pokazało mi druga twarz. I trzecią. I tysiac innych...

W filmie z pozoru niewiele się dzieje - ot, mamy głównego bohatera - odludka, który od ludzi woli towarzystwo gołębi i świetnie w swoim morderczym fachu posługuje się zarówno amerykańskim pistoletem, jak i samurajskim mieczem; mamy amerykańsko-włoską mafię i mamy też nawiązania do rdzennych Amerykanów - Indian. wszystko to doskonale się ze sobą łączy, a raczej odpycha nawzajem pokazując, jak kulturowe spojrzenie na świat określa całą zreczywistość jednostki. Jest to wspaniały film o lojalności, poczuciu obowiązku, wdzięczności i tym, że czasami honor i spłata zaciągniętych długów jest ważniejsza od samego życia. Obraz dopełnia tu wspaniałą muzyka rapera RZA, sceny z językiem francuskim w roli głównej oraz pokaz japońskiej sztuki władania mieczem. Polecam każdemu, kto od kina wymaga nieco więcej niż tylko tła dla zjadania popkornu.

Katarzyna Sobczyk-Lenart

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×