"Girl" [RECENZJA]. Zmiana płci to obarczona niewyobrażalnym bólem walka. Poruszająca przypowieść o naprawianiu błędów natury

Idzie nowe. Lukas Dhont urodził się w 1991 roku, jednak już teraz można o nim mówić per jeden z najciekawszych europejskich reżyserów. Jego fabularny debiut pt. "Girl" jest tego doskonałym dowodem. Sprawdźcie naszą recenzję filmu "Girl".

Multimedia

"GIRL" - RECENZJA

Tytułowa dziewczyna to 15-letnia Lara (Victor Polster), która formalnie nazywa się jeszcze Victor. Każdy dzień dla Lary rozpoczyna się w dokładnie taki sam sposób; pobudka, toaleta, a następnie do znudzenia powtarzany i bolesny proces zaklejania genitaliów. Lara chce aby zniknęły, nie jest w stanie na nie patrzeć i nie wie, czemu została tak ukarana przez naturę. Później patrzy w lustro i szuka prawdziwej siebie - kobiety.

Konfrontacja z rzeczywistością jest jednak bolesna; starej daty nauczycielka baletu wciąż widzi w niej chłopca, a koleżanki z zajęć są tolerancyjne tylko pozornie. Wykorzystają moment najgorszej słabości Lary, aby obnażyć ją fizycznie i emocjonalnie, rubasznie przy tym żartując. Następnie poklepią po plecach, mówiąc, że przecież nic się nie stało, jednocześnie odbierając Larze prawo do decydowania o sobie. Sprowadzą do parteru, odzierając z godności.

"Girl" to rejestracja bolesnej drogi stawania się sobą. Oglądając film Lukasa Dhonta można zdać sobie sprawę, jak wielkim dramatem oraz wysiłkiem jest proces zmiany płci, szczególnie gdy jest się nastolatkiem uwięzionym w złym ciele; długa terapia hormonalna, która nie przynosi doraźnych efektów kontra konieczność oglądania siebie w lustrze i innych dookoła. Innych - wyglądających tak, jak samemu chciałoby się wyglądać. To, z czym jedni się rodzą, dla innych jest marzeniem.

"Ciemno, prawie noc". Chaos oraz przerost formy nad treścią, czyli rozczarowująca ekranizacja powieści Joanny BatorZobacz więcej

Dość symboliczna jest polifonia życia głównej bohaterki, objawiająca się nawet w kwestiach lingwistycznych. Z pozoru niewinne naprzemienne posługiwanie się językiem flamandzkim oraz francuskim stanowi dla symbol funkcjonowania w dwóch światach - w tym pierwszym trzeba stale mierzyć się ze społeczeństwem, odrzuceniem oraz poniżeniem, a w tym drugi czeka bezpieczne schronienie u boku ojca, który może też nie do końca rozumie wszystko co dzieje się z jego dzieckiem, ale wspiera, kibicuje oraz opiekuje się.

Siłą tego filmu, naturalnie obok scenariusza duetu Lukas Dhont i Angelo Tijssens, jest odtwórca głównej roli. Młodziutki Victor Polster jest magnetyczny, nie ma w nim ani grama fałszu i doskonale widać, że wszedł w tę kreację całym sobą. On po prostu stał się Larą, chłonąc jej problemy, wątpliwości oraz rozterki.

"Girl" to poruszająca przypowieść o naprawianiu błędów natury, wyrzeczeniach oraz pogoni za marzeniami. Tutaj nie ma miejsca na proste odpowiedzi, ponieważ świat nie jest czarno-biały. Łatwo teoretyzować o płciowości bez konfrontacji z osobą uwięzioną w obcym ciele, ale za każdą decyzją o zmianie płci stoi ludzki dramat. To długa i obarczona niewyobrażalnym bólem walka, która często doprowadza do desperackich kroków. Lukas Dhont o tym wszystkim opowiada z niezwykłą ogładą oraz delikatnością, nie interesuje go tanie szokowanie czy kontrowersja, lecz po prostu przygląda się zwykłemu człowiekowi. I właśnie dlatego "Girl" jest tak dobrym filmem.

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Recenzja została pierwotnie opublikowana 24 marca 2019 roku.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×