"Glow". Kolorowe lata 80-te, czyli dzika przyjemność oglądania [RECENZJA]

"Glow" to ociekający latami 80. nowy serial Netfliksa o grupie zawodniczek wrestlingu. Kolorowa i pełna stereotypów produkcja wymyka się jednak z sideł tendencyjności. Jak oceniamy "Glow"? Sprawdźcie, uważajcie jednak na spoilery!

Multimedia

"Glow" jest 10 odcinkowym serialem, zainspirowanym prawdziwą historią kobiecej ligi wrestlingu. Nowa produkcja Netfliksa opowiada o czternastce zdesperowanych kobiet, które z różnych powodów decydują się wziąć udział w castingu do nowego programu telewizyjnego, w którym będą prezentowane walki kobiet. Zanim jednak zostaną one zawodniczkami wrestlingu z krwi i kości, czeka ich kilka tygodni wyczerpujących treningów, pracy nad scenariuszem, poszczególnymi sekwencjami, ale przede wszystkim na budowaniu od podstaw własnego alter-ego.

"Glow" to tak naprawdę skrót od "Gorgeous Ladies of Wrestling" - niskobudżetowego programu telewizyjnego emitowanego w latach 80-tych przez amerykańską stację telewizyjną. Serial Netfliksa koncentruje się nie tyle na samej walce, ile na kulisach absurdalnego programu, odsłaniając tajniki przygotowań zawodniczek wrestlingu do swoich kiczowatych i w całości wyreżyserowanych występów. Są więc charakterystyczne dla lat 80-tych ubrania, wielkie fryzury, jaskrawe makijaże no i oczywiście muzyka, która porywa do dalszego oglądania.

Wróćmy jeszcze na chwilę do bohaterek "Glow", bo to czternastka, fantastycznych osobowości. Postacią główną w serialu jest Ruth (Alison Brie) – bezrobotna aktorka, która traktuje swoją pracę bardzo poważnie. Poznajemy ją w chwili, kiedy jest zupełnie bez pieniędzy, a casting do nowego programu telewizyjnego, jest jej ostatnią deską ratunku. Największym wsparciem jest dla niej początkowo przyjaciółka Debbie (Betty Gilpin) - młoda mama, która wraz z rozwojem fabuły i... zdradą Ruth, w dość spektakularnym stylu dołącza do gangu Glow. Jest też m.in.. Carmen (Britney Young) - dziewczyna wywodząca się z rodziny zapaśniczej, ale szukająca własnej drogi czy Sheila-wilkołak (Gayle Rankin) - nie pytajcie, dlaczego wilkołak. Grupą zawodniczek dowodzi sprawca całego zamieszania, umorusany kokainą reżyser filmów klasy B - Sam Sylvia (Marc Maron). To właśnie on tworzy szalony scenariusz całego sportowego przedsięwzięcia, które sytuuje w post apokaliptycznej rzeczywistości. Jego wizja wydaje się jednak zbyt odjechana, ale młody producent programu Bash (Chris Lowell) wie jak temu zaradzić. Przydziela dziewczynom skandalicznie stereotypowe role i tak: indyjsko-amerykańska studentka medycyny – Arthie terrorystką, a jej scenicznym atrybutem będzie broń. Melrose zostaje wyuzdaną dziewczyną z pejczem w dłoni, a Sheila jest po prostu Sheilą. Wśród bohaterek wrestlingowego show znajdziemy również ciemnoskórą Królową zasiłków, wielokrotną medalistkę olimpijską, kochającą Amerykę, i atletyczną Vicki Viking.

Takim oto sposobem twórcy "Glow" z pełną świadomością dali się porwać całej masie stereotypów masie, która jednak z ogromnym wdziękiem wymyka się z sideł tendencyjności, nie jest uciążliwa, a do tego bawi i wzrusza. To ogromna zaleta nowego serialu Netfliksa - twórców, ale również kapitalnych aktorek. Muszę przyznać, że doskonale odnalazły się one w tej dziwacznej miejscami konwencji, w której przecież bardzo łatwo o przegięcie. Kto jednak, jak nie Jenji Kohan i Tara Herrmann (odpowiedzialne za sukces „Orange is the New Black”) mógł sprostać temu zadaniu i stworzyć kolejny, bardzo udany kobiecy serial.

Nowy serial Netfliksa oparty na kultowym show z lat 80 [ZDJĘCIA]Zobacz więcej

Jest on co prawda dość niezobowiązujący, przyjemny, ale trudny do określenia, bo trochę komediowy, nieco dramatyczny. W całym tym szaleństwie lat 80-tych, tonie zużytego lakieru do włosów, brokacie, wyciętych wdziankach eksponujących krągłe pośladki można doszukać się jednak inteligentnej, nostalgicznej historii, poprowadzonej w sposób, no co tu dużo mówić - doskonały. Szybkie tempo, świetny klimat, fantastyczne zdjęcia, kostiumy, no i charyzmatyczne bohaterki - pod tym względem wszystko się zgadza, co czyni według mnie "Glow" przemiłym zaskoczeniem, zaskoczeniem na miarę ubiegłorocznego "Stranger Things"!

Nowy serial Netfliksa to od początku do końca świetnie przemyślana historia, wciągająca, na tyle, że aż prosi się o więcej. Jedno jest pewne: lato 2017 będzie bardzo "GLOW"!

Zobacz galerię

Nasza ocena: 8/10

Adriana Słowik
adriana.slowik@polskapress.pl

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×