"Gniew oceanu". George Clooney w prawdziwej historii z bestsellerowej powieści Sebastiana Jungera [RECENZJA]

Okolice Wysp Bermudzkich nawiedza wyjątkowo silny huragan. Tymczasem nieświadomi zagrożenia rybacy wyruszają na połów. Kiedy orientują się, że grozi im niebezpieczeństwo, na powrót jest już za późno.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Billy jest szyprem kutra „Andrea Gail”. Ma coraz mniej szczęścia i z kolejnych wypraw wraca z coraz gorszymi połowami. Załoga sarka, bo kiepsko zarabia, a część zastanawia się, czy nie zmienić statku. Jednak Billy namawia ich na ostatnią w sezonie wyprawę na dalekie łowiska, gdzie według niego odniosą sukces.

Gdy ruszają z portu, prognozy zapowiadają niezwykle silny sztorm. Ale nikt nie wie, że zderzenie trzech frontów burzowych doprowadzi do ukształtowania się sztormu wszech czasów. Tymczasem połów dowodzi, że tym razem nos Billa nie zawiódł – ładownie są po sufit zapełnione rybami. Jednak zawiodła zamrażarka i ładunkowi grozi zepsucie. Trzeba podjąć decyzję – wracać do portu, co oznacza rejs przez środek szalejącego sztormu, czy czekać, aż on przycichnie, co może grozić utratą ryb i zarobku. „Gniew oceanu” opowiada prawdziwą historię opisaną w bestsellerowej powieści Sebastiana Jungera.

Koszty filmu (140 mln dolarów) wywindowane przez gaże George’a Clooneya i Marka Wahlberga oraz efekty specjalne nie poszły na marne – „Gniew oceanu” okazał się jednym z najbardziej dochodowych filmów wszech czasów. Reżyserował Wolfgang Petersen, swoisty specjalista od tematyki morskiej („Okręt” i równie widowiskowy „Posejdon”), choć również twórca „Troi” i „Air Force One”.

Piotr Radecki

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×