"Grawitacja". Hipnotyzujące widza dryfowanie przez kosmiczne przestrzenie [RECENZJA]

W filmie Alfonso Cuaron znajdziemy oszałamiająco monumentalna wizję Kosmosu, refleksję nad relacjami międzyludzkimi i naukowe ostrzeżenie przed destrukcyjną działalnością człowieka, który zaśmiecanie przeniósł w „wyższy” wymiar.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Przy uszkodzonym teleskopie Hubble’a melduje się załoga wahadłowca, która ma dokonać niezbędnych napraw. Misją dowodzi Matt Kowalsky, dla którego jest to ostatnia kosmiczna wyprawa – po powrocie na Ziemię odchodzi na emeryturę. Niestety, standardowa i prosta misja ma dramatyczny przebieg: w wahadłowiec uderzają szczątki rosyjskiego satelity… Statek zostaje zniszczony, z życiem uchodzą tylko Matt i astronautka dr Ryan Stone. Od tej pory muszą sobie radzić sami w pełnej niebezpieczeństw kosmicznej przestrzeni, walcząc z samotnością, lękiem, kurczącymi się zapasami tlenu i przelatującymi co pewien czas szczątkami kosmicznych obiektów…

7 zdobytych Oscarów (w tym za reżyserię) i kolejne 3 nominacje (między innymi dla Sandry Bullock i za najlepszy film roku), nie licząc wielu innych nagród, robią wrażenie. „Grawitację” wszyscy niemal krytycy jednym głosem ochrzcili dziełem kalibru „2001: Odysei kosmicznej” i z filmem Kubricka wymieniali jednym tchem (chyba jednak na wyrost – to kino co prawda z nieco większymi ambicjami, ale przede wszystkim rozrywkowe). Z widzami było już różnie (ostatecznie film okazał się również przebojem finansowym) – znam kilka osób, które nie dotrwały do końca seansu, uskarżając się na nudę (choć nie gustują wyłącznie w obrazach typu „Need For Speed” i generalnie wybierają dość ambitne projekty) i przerost formy nad treścią… Z tym drugim zarzutem trudno się nie zgodzić, choć przerost ów jest naprawdę piękny i widowiskowy – Oscary za zdjęcia, montaż i efekty wizualne są jak najbardziej zasłużone, a takich sekwencji, jak katastrofy wahadłowca i stacji kosmicznej jeszcze w kinie nie oglądaliśmy!

Trzeba oddać Alfonso Cuarónowi, że zgrabnie połączył monumentalność swej wizji z kameralnością stosunków międzyludzkich głównych bohaterów – w filmie gra wszak tylko para aktorów (początkowo mieli wystąpić Angelina Jolie i Robert Downey Jr!), która rozmawia „o życiu”, o swej przyszłości, przeszłości, obawach i lękach, nadziejach, dość często i gęsto rzucając banałami typu „nigdy się nie poddawaj”… Dzięki temu „Grawitacja” weszła na nieco wyższy poziom niż większość hollywoodzkich produkcji science fiction, momentami zadając interesujące i ważne pytania o kwestie wiary, absolutu czy poświęcenia.

Film jest też ważnym głosem w naukowej dyskusji na temat ekologii Kosmosu, czyli zaśmiecenia go przez dryfujące w przestrzeni śmieci pozostawione przez statki kosmiczne… Jak obliczono to około 20 tysięcy! Obiektów, które mają powyżej 10 cm średnicy, a nikt chyba nie jest w stanie policzyć drobnych kawałków żelastwa, które lecą z tak oszałamiającą prędkością, że przedmiot o średnicy jednego milimetra przy zderzeniu z obiektem osiągnąć może moc wybuchu granatu! Najbardziej apokaliptyczną wizją przyszłości może być katastrofalna w skutkach reakcja łańcuchowa, wywołana zderzeniem ze sobą obiektów np. części starych stacji i satelitów, które uderzając w następne pozbawią nas całkowitej łączności na Ziemi. Na szczęście istnieją już możliwości „profilaktycznego” wysprzątania Kosmosu i zapobiegnięcia katastrofie.

Beata Cielecka

[RÓĆ DO [PROGRAMU TV!](https://www.telemagazyn.pl/)

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×