"Invictus: Niepokonany", czyli film przywracający wiarę w ideały [RECENZJA]

Jest rok 1994. Po 27 latach spędzonych w więzieniu Nelson Mandela (nominowany do Złotego Globu i Oscara Morgan Freeman) wychodzi na wolność, by wkrótce zostać pierwszym czarnoskórym prezydentem RPA.

Multimedia

NASZA OCENA: 6/10

Zastaje kraj skłócony, podzielony dziedzictwem apartheidu, w słabej kondycji ekonomicznej. Nie szuka odwetu na swoich prześladowcach, lecz symbolu, który by pomógł w zjednoczeniu, stworzeniu nowego społeczeństwa i nowego kraju. Szansą okazuje się… rugby. Mandela postanawia wykorzystać fakt, że w RPA mają się wkrótce odbyć mistrzostwa świata. I choć drużyna kierowana przez Françoisa Pienaara (nominowany do Złotego Globu i Oscara Matt Damon) uznawana jest za symbol dawnych czasów (sportowo też nie należy do czołówki), robi wszystko, by zmobilizować ich do walki, a swoich rodaków - do kibicowania. I staje się cud…

Po raz kolejny Clint Eastwood udowodnił, że jest nie tylko nieprzeciętnym aktorem, ale również umiejącym wyczuć widza reżyserem. Tym razem na warsztat wziął historię autentyczną, a zarazem tak niewiarygodną i idealnie wpasowaną w hollywoodzkie schematy, że trudno w to uwierzyć. I doskonale spełnił swoje zadanie: nakręcił film podnoszący na duchu, przywracający wiarę w ideały, w człowieka. Nic więcej nie trzeba.

Piotr Radecki

"Invictus: Niepokonany" w tv. Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×