"Jason Bourne". Szybki i wściekły Jason Bourne [RECENZJA]

To się musiało stać. Duet Paul Greengrass i Matt Damon powrócił z nową odsłoną przygód byłego agenta CIA Jasona Bourna. Film, który zatytułowano po prostu „Jason Bourne” można już oglądać w kinach, a my sprawdziliśmy czego możecie się spodziewać po seansie!

Multimedia

To zadziwiające, jak „Jason Bourne” ma wiele wspólnego z serią „Szybcy i wściekli”. Aż dziw bierze, że w pewnym momencie do akcji nie wkroczył Dominic Toretto ze swoją ekipą. Paul Greengrass serwuje widzom widowiskowe pościgi, strzelaniny i przede wszystkim motyw osobistej zemsty. Dla głównych bohaterów obydwu filmowych cyklów rodzina jest najświętsza i nietykalna. Chęć poznania własnej tożsamości oraz zapłaty za krzywdy jest determinantem działań, a jeżeli do tego dołączymy modny obecnie wątek chęci zapanowania nad ludźmi za pośrednictwem portali społecznościowych, to otrzymujemy obrazy bardzo zbieżne.

"Wonder Woman". Dirty Diana bije NiemcówZobacz więcej

Akcja filmu dzieje się niemal wszędzie. Płynnie przeskakujemy z Grecji, przez Berlin, do Londynu, a następnie Las Vegas. Ale prawdziwą areną działań są centra dowodzenia, to właśnie tam zapadają najważniejsze decyzje, a o tym czy kogoś należy zlikwidować decyduje się w ułamku sekundy. Kamera jest nerwowa i skoncentrowana na bohaterach, których nie odstępuje niemal na krok. Dialogi ograniczono prawie wyłącznie do krótkich komunikatów i dyspozycji oraz poleceń. No, może poza zbędnymi i przepełnionymi patosem dysputami na temat moralności oraz celu istnienia.

Chociaż Matt Damon powraca do serii, to nie on jest motorem napędowym filmu. Alicia Vikander gra pierwsze skrzypce i jest zdecydowanie najciekawszą postacią, jaką możemy oglądać na ekranie. Paradoksalnie Damon, jak i kreowany przez niego tytułowy bohater, jest tylko pionkiem. Typowy wabik na publikę, gdyż równie dobrze tę samą historię można byłoby sprzedać bez Jasona Bourna.

Mimo wszystko „Jason Bourne” to sprawnie zrealizowane kino akcji, które dobrze się ogląda. Nie jest to raczej tytuł, do którego będzie chciało się wracać, ale dwugodzinny seans może zapewnić przyjemną rozrywkę. Aczkolwiek Bournowi już chyba należy się emerytura.

Ocena: 6/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"JASON BOURNE" JUŻ W KINACH

Reżyseria: Paul Greengrass
Scenariusz: Paul Greengrass, Christopher Rouse
Charakter postaci oparto na podstawie powieści Roberta Ludluma
Zdjęcia: Barry Ackroyd
Produkcja: Matt Damon, Paul Greengrass, Frank Marshall, Jeffrey M. Weiner, Ben Smith, Gregory Goodman
Producent wykonawczy: Henry Morrison, Christopher Rouse, Jennifer Todd, Doug Liman

Zobacz galerię

Recenzja została pierwotnie opublikowana 28 lipca 2016 roku.

Komentarze

Skomentuj
  • gosc (gość)

    te filmy nie maja prawie nic wspolnego z ksiazka- nudne i nie wiadomo o co chodzi dla kogos kto nie czytal ksiazki

    30.07.2016 18:16
  • Krzysztof Połaski

    Celne spostrzeżenie, faktycznie przy seansie "Spectre", podobnie jak tutaj, miałem wrażenie, że twórcy idą mocno w stronę serii "Szybcy i wściekli". Co absolutnie nie jest zarzutem. Zarówno ostatnia część przygód Bonda, jak i Bourna to solidne kino rozrywkowe, ale nie wiem czy chciałbym, aby kolejne części Bourna były tylko solidne. To jednak seria od której wymagało się czegoś więcej. A na emeryturę na razie się nie wybieram ;-)

    29.07.2016 16:46
  • Polak (gość)

    Chyba Panu, Panie redaktorze należny się emerytura. Recenzja przyklejona z Bonda.

    29.07.2016 13:41

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×