"Juliusz" [RECENZJA]. Polska komedia wstaje z kolan? Nauczyciel na skraju załamania nerwowego i Krystyna Janda zajadająca się kiełbasą

Polska komedia wstaje z kolan? Dużo na to wskazuje i największa nadzieja w młodych twórcach. W ubiegłym sezonie dostaliśmy świetny „Atak paniki” Pawła Maślony, a teraz na horyzoncie pojawił się „Juliusz” Aleksandra Pietrzaka. Obydwaj panowie swoimi filmami, chociaż są debiutantami, udowodnili, że o współczesnym świecie wiedzą więcej niż ich bardziej doświadczeni koledzy po fachu. Sprawdźcie recenzję filmu „Juliusz”.

Multimedia

"JULIUSZ" RECENZJA

Gdyby opisać tytułowego Juliusza (Wojciech Mecwaldowski) słowami jakiejś piosenki, to chyba najbardziej odpowiedni byłby fragment utworu Budki Suflera pt. „Sen o dolinie”: „znowu w życiu mi nie wyszło”. Juliusz w zasadzie mógłby toasty za przegrane życie wznosić z Adasiem Miauczyńskim z filmów Koterskiego; pierwszy za niewdzięczną robotę w oświacie, drugi za toksyczną relację z ojcem alkoholikiem i seksoholikiem (Jan Peszek), a trzeci za samotność. Wasze zdrowie, chłopaki.

Jednak jeżeli myślicie, że „Juliusz” będzie rubasznym maratonem żartów z człowieka, który nie potrafi odnaleźć się w społeczeństwie, to jesteście w błędzie. Pietrzak zamiast tego serwuje nam rejestrację transformacji jednostki, która znalazła się na skraju załamania. Płynie z tego na pozór banalny, ale jednocześnie prawdziwy przekaz – nigdy nie jest za późno, aby wziąć się za siebie oraz przestać się użalać nad własnym losem.

Widać, że nad „Juliuszem” scenariuszowo pracowało wiele osób, ze stand-uperami na czele, bo skrypt ewidentnie lubi wycieczki w różne gatunkowe kierunki, ale jest też ostry i aktualny. Plus dla autorów, że nie boją się docisnąć gazu do dechy i serwują nam żarty, których inni by się zwyczajnie przestraszyli, bo przecież jak można żartować z niepełnosprawnych bądź śmiertelnego wypadku! No jak widać można. Nietuzinkowy humor to jedna z największych zalet „Juliusza”, bo z jednej strony mamy politycznie niepoprawne ciosy, a z drugiej twórcy mocno stawiają na humor sytuacyjny. Strzał w dziesiątkę, bo to jest po prostu zabawne i celne.

Doda, Piotr Stramowski, Izabela Trojanowska i Anna Smołowik na premierze nowej polskiej komedii! Kto się jeszcze pojawił? [ZDJĘCIA]Zobacz więcej

Zresztą ten scenariusz nie wybrzmiałby tak dobrze, gdyby nie doskonała obsada. Wojciech Mecwaldowski, Rafał Rutkowski, Anna Smołowik oraz przede wszystkim Jan Peszek są bezbłędni. To oni tworzą „Juliusza”, bawią się swoimi postaciami, tworząc z nich pełnokrwistych, prawdziwych bohaterów. Równie wyborny jest Jerzy Skolimowski, ale należy docenić również Krystynę Jandę kradnącą ekran na kilka sekund, gdy wspaniale zajada się kiełbasą!

„Juliusz” to nie tylko humor oraz heheszki, ale przede wszystkim poważny film o relacji ojciec-syn. Aleksander Pietrzak kontynuuje wątki, które podejmował już w swoich krótkich metrażach „Mocna kawa wcale nie jest taka zła” oraz „Ja i mój tata”, lecz i tym razem próbuje podejść do tematu z innej strony. Wieczne nieporozumienia, jakaś niepisana rywalizacja i strach przed okazywaniem uczuć – o tym wszystkim mówi nam „Juliusz”. W tle mamy nieobecną matkę, której brak właśnie mógł przyczynić się do bitwy dwóch silnych charakterów, gdzie nie było zwycięzców, a wyłącznie przegrani. To też film opowiadający o strachu przed rodzicielstwem, a właściwie przed możliwością poniesienia porażki na tym polu.

„Juliusz” jest czymś więcej niż tylko ekranizacją gagów, co trochę sugerowały zwiastuny. I całe szczęście, bo dzięki temu w kinach możemy oglądać kawał dobrego komediodramatu i jednocześnie szczere oraz osobiste wyznanie debiutującego w pełnym metrażu reżysera. Widać w „Juliuszu” inspirację podobnymi filmami rodem ze Stanów Zjednoczonych, czuć ducha Judda Apatowa czy Noah Baumbacha, ale jednocześnie jest w tym autorski i oryginalny sznyt. Aleksander Pietrzak to już teraz jeden z najciekawszych młodych reżyserów w Polsce. PS liczę, że w ewentualnym sequelu twórcy opowiedzą nam historię Łysego.

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"JULIUSZ" W KINACH OD 14 WRZEŚNIA

Zobacz galerię

Recenzja została pierwotnie opublikowana 15 września 2018 roku.

Komentarze

Skomentuj
  • beata (gość)

    mega komedia, zaczynam wierzyć w polskie kino

    20.09.2018 21:22
  • maniek (gość)

    olcia - swoją drogą to jak z "Dniem świra" - też śmieszy a równocześnie daje do myślenia i smuci

    18.09.2018 00:02
  • olcia (gość)

    Film który jednocześnie śmieszy i jest bardzo wzruszający, polecam

    17.09.2018 15:41
  • Karolina (gość)

    Zdecydowanie ten film to świetna polska komedia i taka których obecnie mało powstaje. Humor choć czasem czarny, to inteligentny i przede wszystkim śmieszy, świetna obsada, fabuła pokręcona ale wciągająca. Super

    17.09.2018 15:23

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×