"Karmazynowy przypływ". Profesjonalna robota [RECENZJA]

Autorzy thrillerów i scenarzyści filmowi z dużą radością straszą nas perspektywą konfliktu nuklearnego.

Multimedia

NASZA OCENA: 9/10

Autorzy thrillerów i scenarzyści filmowi z dużą radością straszą nas perspektywą konfliktu nuklearnego. Robią to w sposób mniej lub bardziej udany. W przypadku "Karmazynowego przypływu" jest to zrobione w absolutnie profesjonalnie.

W Rosji dochodzi do puczu, a władzę przejmuje nacjonalistyczny i wojowniczy generał Radczenko. Amerykanie są przerażeni, że może on zarządzać atomowym arsenałem. Siły USA zostają postawione w stan gotowości, między innymi przebywająca u wybrzeży Rosji USS "Alabama", podwodna łódź przenosząca pociski nuklearne. Ukryta głęboko pod wodą odbiera niewyraźny rozkaz, który być może sugeruje rozpoczęcie ataku nuklearnego. Jednak, by sprawdzić, jaka jest jego prawdziwa treść, musiałaby wynurzyć się i zdradzić swoja pozycję. Dowódca statku przygotowuje się do odpalenia rakiet. Jednak pierwszy oficer ma wątpliwości. Na okręcie rozpoczyna się próba sił, bo także załoga podzieliła się na dwa obozy…

W rolach głównych wystąpili Gene Hackman i Denzel Washington, a w drugim planie George Dzundza, James Gandolfini, Viggo Mortensen, Steve Zahn. Naprawdę, jest na co popatrzeć.

Piotr Radecki

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×