"Koniec świata czyli Kogel Mogel 4" [RECENZJA]. Reaktywowany "Kogel Mogel" był żenujący i nieśmieszny. Najnowsza część jest bardziej udana?

"Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3" był prawdziwą filmową katastrofą, ale zarobił tyle, że twórcy niemalże od razu mogli zabrać się za przygotowania do realizacji kolejnej części. Mimo upływu ponad trzydziestu lat od premiery pierwszej części, marka "Kogel-mogel" okazała się prawdziwą żyłą złota, więc nie dziwię się, że Ilona Łepkowska usiadła i napisała scenariusz "Koniec świata, czyli Kogel Mogel 4". Jednak mam wrażenie, że przeczytała większość recenzji poprzedniej odsłony i postanowiła wyciągnąć pewne wnioski. Teraz, gdy czwarty "Kogel Mogel" pojawił się na Netflix, możecie sprawdzić to sami!

Multimedia

"KONIEC ŚWIATA, CZYLI KOGEL MOGEL 4" - RECENZJA

"Koniec świata, czyli Kogel Mogel 4" zaczyna się praktycznie w tym samym miejscu, w którym zakończyła się poprzednia odsłona cyklu. Agnieszka Wolańska (Aleksandra Hamkało) i Marcin Zawada (Nikodem Rozbicki) wiodą sobie szczęśliwe życie na "kocią łapę", co niekoniecznie podoba się babci Solskiej (Katarzyna Łaniewska), która przed śmiercią chciałaby jeszcze zobaczyć, jak jej ukochany wnuk przysięga przed Bogiem. Fajnie, fajnie, tyle, że młodym do "żeniaczki" wcale się nie śpieszy, a ponadto (z absurdalnego powodu) wściekła Bożenna (Anna Mucha) zrobi wszystko, aby rozbić związek swojego największego wroga, młodego Zawady. No i wyjdzie taki kogel mogel, że młodzi będą musieli zweryfikować, co dla nich oznacza wzajemne zaufanie, a Kasia (Grażyna Błęcka-Kolska) i profesor Wolański (Zdzisław Wardejn) będą mogli przekonać się, że pochodzą z kompletnie innych światów. A może rzucić to wszystko i zrobić sobie maraton z "Czterema pancernymi i psem" na DVD?

Fabuła najnowszej części "Kogla Mogla" jest więcej niż życzeniowa. Sam zarys głównego konfliktu, pomijając wszystkie jego głupotki, to wyłącznie punkt wyjścia do rzucenia kilku gagów i wyprowadzenia akcji ze wsi Brzózki do podmiejskiej rezydencji Piotrusia (Maciej Zakościelny) i Marlenki (Katarzyna Skrzynecka), którzy z kolei mierzą się z nową lokatorką, powracającą ze Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, mamą Marlenki (brawurowa Dorota Stalińska). Jej któryś z kolei poprzedni mąż jest dead, więc czas na nową love i poznała w Internecie kolejnego absztyfikanta, z którym postanowiła się związać. I całe szczęście, że to całe towarzystwo skończy zamknięte za złotą bramą!

Widać, że Ilona Łepkowska odrobiła lekcje i przeczytała recenzje 3. części "Kogla Mogla", bo jeżeli ktoś już komplementował ten tytuł, to właśnie za wątek dorosłego Piotrusia i jego żono-mamę. O ile w "trójce" ta para była wyłącznie dodatkiem, to w 4. części mają szansę mocniej błysnąć, bo w pewnym momencie to właśnie oni przejmują stery dowodzenia. To strzał w dziesiątkę, bo chociaż Zakościelny, Skrzynecka i Stalińska są maksymalnie przegięci i zdecydowanie przekraczają granice karykatury, to właśnie oni kradną show i sprawiają, że "Kogel Mogel 4" śmieszy oraz się broni. Widać, że między całą trójką jest ogromna chemia, teksty rzucane przez Stalińską bawią publiczność, a patrzenie na Zakościelnego, którego w końcu wyrwano z macek zaszufladkowania jako amanta, jest ogromną przyjemnością. Aktor bawi się swoją rolą, szarżuje i chyba może pozwolić sobie na wszystko. Przecież ten facet to komediowa bestia! Brawo.

"Miszmasz, czyli Kogel-mogel 3". Żarty o marihuanie i maskowanie braków pomysłów za pomocą disco polo, czyli gwałt na kultowej polskiej komediiZobacz więcej

Wątek dorosłego Piotrusia, zdecydowanie najzabawniejszy w całym filmie, trochę niechcący uwypukla też największe bolączki "Kogla Mogla 4", czyli fakt, że przygody młodego Zawady i młodej Wolańskiej są piekielnie nudne, a motyw Kasi Zawady, która niestety związała się z dawniej podziwianym przez siebie profesorem, jest kompletnie zbędny. Właściwie, gdyby Grażyna Błęcka-Kolska nie pojawiła się na ekranie ani na moment, to film by nie stracił. To samo można powiedzieć o byłej profesorowej Wolańskiej, z tą różnicą, że twórcy ograniczyli ekranową obecność Ewy Kasprzyk do minimum, traktując jej wątek wyłącznie jako dekorację do całości. Słuszne posunięcie.

To, co może początkowo nie do końca wybrzmiewać z nowego "Kogla Mogla", to mocne osadzenie go tu i teraz. Patrząc chociażby na babcię, która całe dnie ogląda religijną telewizję, a jej jedynym marzeniem jest zobaczenie wnuka biorącego ślub kościelny, można niejako przyjrzeć się sobie oraz swoim bliskim. To jeden z bardziej życiowych motywów w tej opowieści, zresztą podobnie jak złorzeczenie w wykonaniu bohaterki wykreowanej przez Annę Muchę. Za reżyserię tej części filmu odpowiada Anna Wieczur i kobieca perspektywa w reżyserskim patrzeniu na bohaterów "Kogla Mogla" okazała się odświeżająca. Zapomnijcie o śmieszkowaniu z LGBT, tanich żartach z (hehe) marihuany czy wymuszonych pląsach do disco polo, zamiast tego są tutaj - mniej lub bardziej udane - próby przemycenia wątków równościowych. Szkoda tylko, że ten biedny i samotny policjant wciąż musi patrzeć na całujące się kobiety z takim zdziwieniem...

"Koniec świata, czyli Kogel Mogel 4" to film, który jest dużo lepszy od swojego poprzednika. Mimo, że fabuła jest jedynie naszkicowana, a całość wygląda bardziej jak zbiór gagów, to film swoją absurdalnością oraz przerysowaniem sprawia, że duchowo jest mu dużo bliżej do dwóch pierwszych, kultowych już, części. Skupienie się na postaci Piotrusia, jego żony oraz teściowej okazało się zbawienne, przez co film zyskał humor oraz teksty, które zapewne zostaną w głowach widzów po seansie. Naturalnie, nie wszystko tutaj gra, jak powinno, ale łatwo nabijać się z nowego "Kogla Mogla". To prosty cel, w który można naparzać do woli. Tyle tylko, że ten film miał być przaśny, kiczowaty i odpustowy, w czym się sprawdza. I ja to kupuję. Zapewnia radość i uśmiech na twarzy? Zapewnia.

Ocena: 6/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Recenzja została pierwotnie opublikowana 8 stycznia 2022 roku.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Jarema (gość)

    Co za gowno.

    01.05.2022 21:48
  • Gaga (gość)

    Dno, i tona wodorostów...nie bawi, nie śmieszy...

    28.04.2022 22:42
  • lux (gość)

    Dno i metr mułu...

    27.03.2022 18:22
  • Bartosz (gość)

    Ja bym dał 7. Za te nowe wątki, które o dziwo dają radę i wpisują się w klimat. Polecam pójść do kina i samemu zobaczyć

    09.01.2022 02:09
  • Kama (gość)

    Nie jestem wielką fanką polskiego kina, ale szczerze? ten tytuł ma w sobie coś, co chwyta za serducho :) pozytywnie zaskoczyłam się na 4 części, wspomnienia z dzieciństwa wracają.

    09.01.2022 01:23
  • Doda (gość)

    10/10. Katarzyna i Dorota zrobiły film za wszystkich. Popłakałam się że śmiechu. Wielkie braw👏👏

    08.01.2022 22:13

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×