Konkurs "Oscarowe filmy na CBS Europa". Wygraj książki o aktorach!

Już 15 lutego o godzinie 21:00 w ramach cyklu z kinem oscarowym kanał CBS Europa wyemituje dramat "Lektor". Z tej okazji mamy dla Was konkurs!

Multimedia

"Lektor", CBS Europa - 21:00, 15.02.2014

Wzięty prawnik Michael Berg (Ralph Fiennes) wraca myślami do roku 1958, kiedy jako 15-latek poznaje 36-letnią Hannę Schmitz (Kate Winslet). Pomiędzy parą wybucha romans. Po latach Michael spotyka Hannę w czasie procesu strażniczek obozu koncentracyjnego. Kobieta siedzi na ławie oskarżonych…

Z okazji emisji filmu "Lektor", kanał CBS Europa przygotował dla Was konkurs z atrakcyjnymi nagrodami. Do wygrania jest 5 książek z oscarowymi aktorami w roli głównej od Wydawnictwa Axis Mundi:

**Miejsce I: biografia Michaela Douglasa

Miejsca II-V - książki z wywiadami z Alem Pacino**

Co zrobić żeby wygrać?

Wystarczy zarejestrować się ==== w naszym serwisie i w komentarzu pod tym tekstem odpowiedzieć na proste pytanie konkursowe:

"Jaki jest Twój ulubiony film oscarowy? Odpowiedź krótko uzasadnij." ====

Na odpowiedzi czekamy od 6 lutego 2014 r. od godziny 16.00 do 12 lutego 2014 r. r. do godziny 23:59:59. Odpowiedzi osób niezarejestrowanych w serwisie nie będą brały udziału w konkursie.

Szczegółowy regulamin konkursu znajduje się tutaj.

Powodzenia!

Kino oscarowe na CBS Europa w lutowe soboty o godzinie 21:00 oraz od 24 do 28 lutego o tej samej porze.

Komentarze

Skomentuj
  • mat_cobra@...

    Buonasera! Leonardo da Vinci, Michelangelo Buonarroti (Michał Anioł), Dante Alighieri - najwięksi artyści w historii sztuki, których pamięta ludzkość, wszyscy włoskiego pochodzenia! Włoski kunszt Mario Puzo wzbogacony amerykańskim polotem Francisa Forda Coppoli przyczynił się do powstania wspaniałego dzieła. Pomimo drugiego miejsca w rankingu światowym (wg Filmwebu), najlepszy (sic!), porywający serca, moralizatorski, poprostu "Ojciec Chrzestny". Tylko obsada najwyższej jakości mogła złożyć się na arcydzieło stulecia. Dlatego też nie możemy się dziwić zakontraktowaniu najlepszych. W roli głównej spokojny i rozważny Marlon Brando (nie bez powodu za swoją rolę otrzymał Oscara), w drugim planie ostatni sprawiedliwy (idealnie dobrany, ze względu na korzenie oplatające mury miasta Corleone) Alfredo Pacino i Robert Duvall, jako konsylier. Każdy z nas niejednokrotnie, podczas porannego golenia robił minę na wzór samego Vito Corleone. Po jego słowach (m.in.: "Pracowałem całe życie. Dbałem o rodzinę. Nie żałuję. Nie chciałem być marionetką w rękach jakichś ważniaków. Nie mam się czego wstydzić. Ale myślałem, że gdy nadejdzie pora, to ty będziesz pociągał za sznurki. Senator Corleone, gubernator Corleone. Ktoś. Cóż… nie starczyło czasu, Michael. Nie starczyło…") milkniesz w zadumie nad sensem swojego życia. Nie bez przyczyny zasady Rodziny Corleone stały się wzorem do naśladowania największych mafii na całym świecie. Każde słowo, każdy gest, każdy czyn jest godny zastanowienia (oczywiście trzeba wykluczyć rozlew krwi), a każdemu kto widział "The Godfather", trudno się ze mną nie zgodzić. Dziw bierze górę, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że ta historia jest oparta na faktach. Na sam koniec opisu tak wybitnego filmu, aż trudno nie przytoczyć jakichkolwiek słów Michaela Corleone. Tak więc: "To nic osobistego, TeleMagazynie. To czysty biznes." I tym oto humorystycznym akcentem kończę opis dzieła, podczas którego oglądania powaga z naszych twarzy nie zniknie. Grazie e Buona Notte!

    12.02.2014 23:38
  • gosia589@...

    Według mnie najlepszym Oscarowym filmem, niestety nie całkiem docenionym jest „Ciekawy przypadek Benjamina Burtona”. Historia Benjamina Buttona przekazuję nam wiele cennych wskazówek dotyczących życia. Przede wszystkim powinniśmy pamiętać, że znaleźliśmy się na świecie z określonego powodu i musimy korzystać właśnie z takiego życia, jakie jest nam dane. Nasze życie jest piękne i powinniśmy za nie dziękować. Wszyscy mamy jakieś przeznaczenie tylko niektórzy odkryją je w dzieciństwie, inni u schyłku życia, lecz najważniejsze jest by je znaleźć i umieć z niego skorzystać. Jedni ludzie mają dar do muzyki, niektórzy są artystami, niektórzy są matkami, a niektórzy tańczą, każdy dar jest tak samo ważny, każdy człowiek zasługuję na to by zostać zauważonym. Benjamin odnalazł swoje przeznaczenie w miłości do Daisy. Pokazuje nam że miłość jest czymś najważniejszym i można ją odnaleźć (lub zaczekać na nią) mimo przeciwności losu. Oprócz tego dowiadujemy się z tej historii jak ulotne jest życie ludzkie. Nigdy nie oszukamy śmierci, ona i tak nas dogoni nawet jeśli "zbudujemy zegar z wskazówkami biegnącymi w przeciwnym kierunku". Życie przynosi nam i radości i smutki ale przy tym uczy nas czegoś nowego na każdym kroku.

    12.02.2014 20:16
  • wiluu@...

    Myślałem że będę jedynym który za najlepszy oscarowy film uzna "Ojca Chrzestnego", ale widzę, że już jeden wpis jest doceniający całą trylogię nawet. No nic. Nie ma się czemu dziwić. Ja również cenię sobie wszystkie części tego niepowtarzalnego dzieła, ukazującego życie i losy sycylijskich imigrantów przybywających do Ameryki i próbujących odnaleźć się w "Nowym Świecie". Natomiast zamierzam skupić się na części drugiej "Ojca Chrzestnego" która w 1974 otrzymała statuetkę Oscara za najlepszy film tego roku. Druga część trylogii jest swoistym połączeniem akcji teraźniejszej opowiadającej o losach najpopularniejszej rodziny mafijnej szklanego ekranu i retrospekcji pokazującej widzowi jak przebiegały losy rodziny Corleone w przeszłości (obserwujemy narodziny Michaela i Sonny'ego) i w szczególności pokazuje jakimi sposobami młody Vito Corleone(Robert De Niro), mąż i ojciec doszedł do swojej pozycji głowy rodziny mafijnej w trudnej rzeczywistości Stanów Zjednoczonych. Ameryka tamtych lat aż kipi klimatem i wylewa się z ekranu. Brudne mafijne porachunki nieodłącznie łączą się z lojalnością i jej brakiem. Obserwujemy jak Michael, teraz głowa rodziny mafijnej musi pogodzić brutalną walkę z innymi mafiami z rolą ojca i męża. Próbuję naśladować w tym swojego wzorcowego ojca, lecz nie udaje mu się to i nie jest w stanie podejmować tak rozsądnych decyzji jak robił to Vito. Jest postacią tragiczną, za nielojalność wobec rodziny każe śmiercią własnego brata czego później strasznie żałuje. Film jest bardzo głębokim dramatem gangsterskim i jednym z najwybitniejszych, wzorcowych sequeli w historii kina. W części drugiej na planie filmowym spotkały się wielkie postacie aktorskie, które dzisiaj za swoje osiągnięcia aktorskie są już niepodważalnie uważane za ikony. Mowa tutaj o Robercie De Niro grającym w retrospekcjach młodego Vita oraz Al'u Pacino. Warto wspomnieć, że Robert De Niro dostał za swoją kreację nagrodę Oscara, podobnie jak grający te samą postać w części pierwszej Marlon Brando i tym samym aktorzy ci są jedynymi w historii kina którzy otrzymali statuetki Oscara za odgrywanie tej samej postaci. Film w sumie dostał 6 Oscarów, nagrode BAFTA i wiele innych pomniejszych nagród i nominacji, ale Francis Ford Coppola stworzył przede wszystkim niedościgniony do dziś kanon kina gangsterskiego, którego już tak wiernie i pieczołowicie nikt nam chyba nie przedstawi. Takiego kina już nie ma.

    12.02.2014 18:04
  • jolunia559@...

    Na pewno moim ukochanym filmem jest Forest Gump.To film,który zawsze wywołuje u mnie morze łez ,w których zatapiam się jak Titanic.

    12.02.2014 14:20
  • mmoly@...

    Ciekawy przypadek Benjamina Buttona to mój ulubiony Oscarowy film. I chociaż nie zdobył głównej statuatki za najlepszy film 2009 roku, to otrzymał trzy Oscary: za efekty specjalne, charakteryzacje i scenografię. Film wciąga niczym ruchome piaski, jak zacznie się oglądać nie można przestać. Wspaniałe role Brada Pitta i Cate Blanchett to kolejny plus tegoż filmu. Dla mnie osobiście obraz ten jest filmowym dziełem sztuki, kto nie oglądał, niech obejrzy , a nie zapomni tych ponad dwóch godzin wspaniałej opowieści.

    12.02.2014 13:55
  • renyya@...

    „Czułe słówka”- film ponadczasowy, zapadający głęboko w pamięć nie tylko ze wskazaniem na wspaniałe role aktorskie Shirley MacLaine, Debry Winger i Jacka Nicholsona, ale przede wszystkim na gorący i jakże aktualny temat miłości. Pokochałam Aurorę mimo diabelsko ciężkiego charakteru od pierwszych sekund filmu. Wspaniała kobieta, uparta, ale wiedząca jak osiągnąć upragniony cel, nie znosząca kompromisów, wymagająca wiele względem siebie i otoczenia. Czułam to jej niesamowite spojrzenie, którym niczym brzytwą przecinała powietrze. I widziałam tą niegdyś hardą kobietę, zupełnie załamaną i cierpiącą po stracie córki. Lecz co nas osłabia, to i wzmacnia zarazem. Aurora opłakała córkę i zobaczyłam ją nagle w pełni zaangażowaną w nowe wyzwanie - wychowanie wnuków. Dla niej to oni stali się sensem dalszego życia. Zobaczyła świat innymi oczami, odrzuciła lęki i przyjęła miłość, która czekała cierpliwie na jeden odważny krok. Uczyła się jej od podstaw od najlepszego nauczyciela- Karetta. Dla mnie osobiście Aurora jest niedoścignionym wzorem, siłą, która mimo zmiany kierunku, zawirowań życiowych, nie słabnie, a wręcz zyskuje moc, moc kochania.

    12.02.2014 07:49
  • maciej.peksa@...

    "Forrest Gump" to film,któremu gdybym mógł,dorzucił bym 7 statuetkę Oscara(tak od siebie) i to wcale by nie było za dużo...

    11.02.2014 21:58
  • Tomek

    NIESTETY RAZ JESZCZE. NIE WIDAĆ CYTATU Z HANKSEM :) "Zawsze chciałem pokazać mafię jako metaforę Ameryki. I mafia, i Ameryka mają swe korzenie w Europie" - powiedział wybitny reżyser najlepszego filmu (trylogii) na Świecie - The Godfather - zdobywca trzech Oscarów. Tym samym Francis Ford Coppola złożył mi "propozycję nie do odrzucenia", która trwa do dziś. Arcydzieło totalne. Uwielbiam świat zawarty w nim - twardzi mężczyźni, prawdziwi bohaterowie z krwi i kości ale przede wszystkim honorowi, kierujący się własnym (niczym średniowiecznym) kodeksem postępowania - i uważam, że nie do końca niemoralnym. Cudownie opowiadanie o świecie gangsterskim, gdzie największym dyshonorem jest pohańbienie rodziny i "Rodziny". Każdy kadr jest dopracowany do ostatnich szczegółów, to jedyny film, w którym po śmierci "czarnego charakteru" kręcą się łzy w oku. Gdy w rozmowach poruszam temat Ojca Chrzestnego i pytany za co go tak uwielbiam, mówię "za wszystko, musiałbym opisywać scenę za sceną", wiem, że to banalne ale do głowy przychodzi mi od razu lekka komedia romantyczna (w roli głównej T. Hanks i M. Ryan) - "You've got message" - w jednej ze scen główny bohater pisze (w mailu): "The Godfather is the sum of all wisdom. The Godfather is the answer to any question. What should I pack for my summer vacation? "Leave the gun take the cannoli."Monday, Tuesday, Thursday, Wednesday." Kocham, kocham, kocham całą trylogię, były miesiące pod rząd, w których choć raz musiałem ją obejrzeć. W tym roku spełni się moje marzenie - w podróż poślubną lecimy na Sycylię, gdzie m.in. mamy rezerwację domku w Savoca - tam kręcono sceny z Al'em Pacino! Książki M. Puzo czytam również bez przerwy, jako cel wyznaczyłem sobie także książkę "Al Pacino. O sobie samym" dlatego niezmiernie miło mi będzie otrzymać ją od Waszego zespołu. Pozdrawiam!

    11.02.2014 20:55
  • Tomek

    RAZ JESZCZE WRZUCAM SWÓJ KOMENTARZ PONIEWAŻ POPRZEDNI NIE ZAPISAŁ SIĘ DOBRZE "Zawsze chciałem pokazać mafię jako metaforę Ameryki. I mafia, i Ameryka mają swe korzenie w Europie" - powiedział wybitny reżyser najlepszego filmu (trylogii) na Świecie - The Godfather - zdobywca trzech Oscarów. Tym samym Francis Ford Coppola złożył mi "propozycję nie do odrzucenia", która trwa do dziś. Arcydzieło totalne. Uwielbiam świat zawarty w nim - twardzi mężczyźni, prawdziwi bohaterowie z krwi i kości ale przede wszystkim honorowi, kierujący się własnym (niczym średniowiecznym) kodeksem postępowania - i uważam, że nie do końca niemoralnym. Cudownie opowiadanie o świecie gangsterskim, gdzie największym dyshonorem jest pohańbienie rodziny i "Rodziny". Każdy kadr jest dopracowany do ostatnich szczegółów, to jedyny film, w którym po śmierci "czarnego charakteru" kręcą się łzy w oku. Gdy w rozmowach poruszam temat Ojca Chrzestnego i pytany za co go tak uwielbiam, mówię "za wszystko, musiałbym opisywać scenę za sceną", wiem, że to banalne ale do głowy przychodzi mi od razu lekka komedia romantyczna (w roli głównej T. Hanks i M. Ryan) - "You've got message" - w jednej ze scen główny bohater pisze (w mailu):<The Godfather is the sum of all wisdom. The Godfather is the answer to any question. What should I pack for my summer vacation? "Leave the gun, take the cannoli." What day of the week is it? "Monday, Tuesday, Thursday, Wednesday."> Kocham, kocham, kocham całą trylogię, były miesiące pod rząd, w których choć raz musiałem ją obejrzeć. W tym roku spełni się moje marzenie - w podróż poślubną lecimy na Sycylię, gdzie m.in. mamy rezerwację domku w Savoca - tam kręcono sceny z Al'em Pacino! Książki M. Puzo czytam również bez przerwy, jako cel wyznaczyłem sobie także książkę "Al Pacino. O sobie samym" dlatego niezmiernie miło mi będzie otrzymać ją od Waszego zespołu. Pozdrawiam!

    11.02.2014 20:49
  • Tomek

    "Zawsze chciałem pokazać mafię jako metaforę Ameryki. I mafia, i Ameryka mają swe korzenie w Europie" - powiedział wybitny reżyser najlepszego filmu (trylogii) na Świecie - The Godfather - zdobywca trzech Oscarów. Tym samym Francis Ford Coppola złożył mi "propozycję nie do odrzucenia", która trwa do dziś. Arcydzieło totalne. Uwielbiam świat zawarty w nim - twardzi mężczyźni, prawdziwi bohaterowie z krwi i kości ale przede wszystkim honorowi, kierujący się własnym (niczym średniowiecznym) kodeksem postępowania - i uważam, że nie do końca niemoralnym. Cudownie opowiadanie o świecie gangsterskim, gdzie największym dyshonorem jest pohańbienie rodziny i "Rodziny". Każdy kadr jest dopracowany do ostatnich szczegółów, to jedyny film, w którym po śmierci "czarnego charakteru" kręcą się łzy w oku. Gdy w rozmowach poruszam temat Ojca Chrzestnego i pytany za co go tak uwielbiam, mówię "za wszystko, musiałbym opisywać scenę za sceną", wiem, że to banalne ale do głowy przychodzi mi od razu lekka komedia romantyczna (w roli głównej T. Hanks i M. Ryan) - "You've got message" - w jednej ze scen główny bohater pisze (w mailu): <<The Godfather is the sum of all wisdom. The Godfather is the answer to any question. What should I pack for my summer vacation? "Leave the gun, take the cannoli." What day of the week is it? "Monday, Tuesday, Thursday, Wednesday.">> Kocham, kocham, kocham całą trylogię, były miesiące pod rząd, w których choć raz musiałem ją obejrzeć. W tym roku spełni się moje marzenie - w podróż poślubną lecimy na Sycylię, gdzie m.in. mamy rezerwację domku w Savoca - tam kręcono sceny z Al'em Pacino! Książki M. Puzo czytam również bez przerwy, jako cel wyznaczyłem sobie także książkę "Al Pacino. O sobie samym" dlatego niezmiernie miło mi będzie otrzymać ją od Waszego zespołu. Pozdrawiam!

    11.02.2014 20:45
  • bootex

    W moim osobistym rankingu bardzo wysoko znajduje się film "Tajemnica Brokeback Mountain", ponieważ podejmuje temat homoseksualizmu nie w ramach sensacji, ale dramatu ludzi, którzy się z nim zmagają, walczą i w końcu niestety przegrywają. Nie ma tu żadnego przerysowania tylko ludzka historia opowiedziana pięknym obrazem, muzyką i grą aktorską. Prosta historia o miłości z dramatem w tle.

    11.02.2014 20:26
  • batonzo@...

    Kocham "Tańczącego z wilkami", dosłownie za wszystko. Za Kevina Costnera, za miłość, za piękne krajobrazy, za zobrazowanie moich ukochanych historii z dzieciństwa o Indianach. Ten film nie ma nawet jednej, jedniutkiej rzeczy, o której mogłabym powiedzieć, że jest zła. Pobudził we mnie wszystkie czułe miejsca. Nawet takie, o których istnieniu nie wiedziałam. Film przepiękny, klimatyczny, pozwalający cieszyć się prawdziwymi, ludzkimi wartościami. Bez efektów kipiących w dzisiejszym kinie, bez udziwnień, bez zbędnej filozofii. Bez wpierania przez krytyków, że są tam rzeczy głębokie, których my - mali ludzie nie widzimy. Tu nic nie trzeba nikomu wpierać, bo film ma wszystko i trąca każdy atom mojego ciała, pozwalając dostrzec niedostrzegalne.

    11.02.2014 17:30
  • leoniu@...

    Ja mam jeden ukochany film. Najukochańszy. Podstawa mojej magisterki. Inspiracja doktoratu. Aż sprawdziałam, czy aby na pewno oskarowy - bo nigdy go w tym kontekście nie rozpatrywałam.. Tak to jest z miłością, człowiek się zakochuje i już :) Ale dostał Oskary. Trzy :) może nie te sztandarowe i najważniejsze z najważniejszych (a powinien). Te banalne: scenografia i kostiumy. I ten wazniejszy: scenariusz adaptowany. Ale adaptowano "Niebezpieczne związki" Choderlosa de Lacolose. Klasyka literatury francuskiej - u nas w klasycznym tłumaczeniu Boya Żeleńskiego...

    Więc ja zakochałam się w "Niebezbiecznych związkach" Choderlosa de Laclos, w książce i w filmie - tym w reżyserii S. Fearsa. Przedrewolucyjna, libertyńska i zepsuta Francja. Jak mawiał Talleyrand "kto nie żył przed rewolucją nie wie, co to słodycz życia"... Dzięki Fearsowi można się w tę słodycz zanurzyć, i wtedy nagle okazuje się, że pod maską pudru, pod perukami kwitnie inne, wcale nie tak doskonałe życie. To czasy, kiedy nie opłaca się być zbyt cnotliwym. Podobno wystarczyło po trzykroć powiedzieć kobiecie, że jest ładna, żeby za pierwszym razem podziękowała, za drugim uwierzyła, a odwdzięczyła za trzecim. Problem w tym, że mało jest w "Niebezpiecznych związkach" kobiet typowych. Tak się składa, że każda z bohaterek wychodzi poza ramy banalności. Genialna Markiza de Merteuil Glen Close jest okrutna ("Tak, to słowo zawsze sprawiało mi przyjemność"), cyniczna i jednocześnie słaba w swoim zauroczeniu Valmontem... Dumna Madame de Tourvel (wyśmienita Michelle Pfeiffer), która tak bardzo nie chce ulec Valmontowi. I niewinna (doskonała Uma Thurman), która chyba do końca nie ma świadomości, w jaką intrygę ją wplątano.

    Mężczyźni nie pozostają w tyle. Malkovich za Valmonta powinien być obsypany Oskarami. A Keanu Reeves w roli Danceny'ego? To samo, tylko za rolę drugoplanową... Rozpisałam się o gwiazdach, a miało być o filmie... Choć - zamykając całą tę kwestię - niewiele jest filmów, gdzie pojawia się tyle gwiazd i one się dopełniają, zamiast - jak to zwykle bywa - sobie przeszkadzać.

    Wróćmy jednak do Francji. Intryga stara jak świat: zemsta urażonej kobiety, ironiczny zakład i... Tak rodzi się miłość, choć w tej epoce słowo "kocham" to jedynie nieco przyzwoitszy sposób wyrażania pożądań. Miłość zakończona szaleństwem, śmiercią i rozpaczą. Bo przecież inaczej w świecie bez miłości być nie może. Świecie, który za niecały rok zmiecie rewolucja francuska - bo rzecz dzieje się 1788 roku.

    Nie da się streścić fabuły "Les laisons dangereuses"... Nie ma też sensu jej streszczać, bo jeśli jest ktoś, kto nie widział tego filmu - to nie mam żadnego prawa odbierać mu przyjemności jego oglądania. A jest co oglądać. Rokokowy przepych szlachty, uwolnionej nieco wcześniej ze złotej klatki Wersalu bije po oczach. Po nas choćby potop, mówią, żyjąc tak, że do dziś na nas to robi wrażenie. W świecie sukien, masek, etykiety i konwenansów trudno rozróżnić prawdę od intrygi - o czym przekonują się bohaterowie. Nie wiem, jakim cudem udało się zrobić tak doskonały film nie tracąc uroku właściwego książce. Epistolarna powieść Laclosa jest, jak już wspomniałam, jedną z moich ulubionych. Film - w swojej kategorii także, mimo, że nieco odbiega od oryginału. I moje dwie ukochane sceny: pisania listu na nagich plecach i ta ostatnia, kiedy markiza de Merteuil zaczyna powoli, powoli, zmywać makijaż... Wielkie!

    To musi być szalenie trudne, zrobić WIELKI FILM o milości w czasach, w których miłość była zaledwie wymianą dwóch kaprysów i zetknięciem dwóch naskórków...

    11.02.2014 15:53
  • ziollo102@...

    Wilk z Wall Street Mysle, ze w wspanialy groteskowy niemalze i przerysowany sposob Martin Scorsese pokazal jak przecietny Amerykanin postrzega tzw wilkow z i sama Wall Street. DiCaprio jak i sam film zasluzyl nie tylko na nominacje ale na pelnego 100% Oscara.

    11.02.2014 15:12
  • mandragora300@o2.pl (gość)

    Obstawiam twardo niczym lodowa góra film Titanic. Wylałam przy nim ocean łez, dziesiątki chusteczek i po tylu latach nadal tak na mnie działa. Mimo, że oglądałam Titanica wiele razy to nadal zajmuje honorowe miejsce w moich filmowych zbiorach. To fantastycznie nakręcona historia, która zdarzyła się na prawdę. Wątek miłosny tylko dodaje atrakcyjności. Dla mnie ten film jest cały czas na fali.

    11.02.2014 13:43
  • mikolaj.ignasiak@...

    Dla mnie przełomowy był rok 2011 i film pt. "Piękny Umysł". Film nagrodzony nie jednym, a 4 Oskarami. Opowiada historie człowieka, który wierzy w ideę liczb, w ideę, której nikt mu nie odbiera, która staje się jego zyciem i chorobą. Jest tam miłość i pokora do zycia. Film bardzo utkwił w mojej pamięci i za każdym razem gdy go oglądam wyciska ze mnie łzę jak wyciskarka z cytryny. Film życiowy, nie wyimaginowany, taki w którym można znaleźć sens istnienia i jak ważne jest nasze życie na ziemi ;)

    11.02.2014 12:50
  • m_m_martha@...

    Na pytanie, jaki oscarowy film jest Twoim zdaniem najlepszy, moim zdaniem odpowiedź może być tylko jedna: ,,JAK ZOSTAĆ KRÓLEM". Ten niesamowity film z 2011 roku z pewnością pozostanie w mej pamięci przez długi okres czasu. Historia brytyjskiej rodziny królewskiej interesowała mnie odkąd pamiętam. Psychologia postaci, które władały Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii zaprzątała, zaprząta i z pewnością zaprzątać będzie jeszcze moje myśli przez wiele lat. Niesamowitym zjawiskiem jest bowiem dla mnie ludzki umysł, motywy postępowania, a także to, jak dużą rolę w życiu poszczególnej jednostki odegrać może drugi człowiek. Często bowiem zdarza się tak, jak w przypadku głównego bohatera ,,Jak zostać królem", iż ktoś z pozoru nieporadny, niekomunikatywny lub wręcz po prostu nieśmiały i nie nadający się do sprawowania jakichkolwiek funkcji publicznych staje się nagle kimś otwartym, a nawet mądrym życiowo człowiekiem, który pokonawszy własne słabości i rozmaite przeciwności losu, wpłynąć może na cały bieg historii. Król Jerzy VI zmagał się z jąkaniem, tak jak wielu współczesnych stawiać musi czoła temu problemowi każdego dnia. Powolne postępy, osiągane dzięki logopedzie Lionelowi Logue, pokazują jak kręte mogą być losy człowieka, lecz niezależnie od tego, jak w życiu jest mu ciężko, musi walczyć, stając się tym samym wzorem do naśladowania dla wielu.

    09.02.2014 22:34
  • m_m_martha@...

    Na pytanie, jaki oscarowy film jest Twoim zdaniem najlepszy, moim zdaniem odpowiedź może być tylko jedna: ,,JAK ZOSTAĆ KRÓLEM". Ten niesamowity film z 2011 roku z pewnością pozostanie w mej pamięci przez długi okres czasu. Historia brytyjskiej rodziny królewskiej interesowała mnie odkąd pamiętam. Psychologia postaci, które władały Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii zaprzątała, zaprząta i z pewnością zaprzątać będzie jeszcze moje myśli przez wiele lat. Niesamowitym zjawiskiem jest bowiem dla mnie ludzki umysł, motywy postępowania, a także to, jak dużą rolę w życiu poszczególnej jednostki odegrać może drugi człowiek. Często bowiem zdarza się tak, jak w przypadku głównego bohatera ,,Jak zostać królem", iż ktoś z pozoru nieporadny, niekomunikatywny lub wręcz po prostu nieśmiały i nie nadający się do sprawowania jakichkolwiek funkcji publicznych staje się nagle kimś otwartym, a nawet mądrym życiowo człowiekiem, który pokonawszy własne słabości i rozmaite przeciwności losu, wpłynąć może na cały bieg historii. Król Jerzy VI zmagał się z jąkaniem, tak jak wielu współczesnych stawiać musi czoła temu problemowi każdego dnia. Powolne postępy, osiągane dzięki logopedzie Lionelowi Logue, pokazują jak kręte mogą być losy człowieka, lecz niezależnie od tego, jak w życiu jest mu ciężko, musi walczyć, stając się tym samym wzorem do naśladowania dla wielu.

    09.02.2014 22:33
  • aniaskn@...

    Ciężko wybierać jeden film z tak szerokiej i obfitującej w wiele naprawdę fantastycznych produkcji historii Oscarów. Bardzo cenię „Czas Apokalipsy” z genialną rolą Marlona Brando oraz „Amadeusza”, który za każdym razem porywa mnie bez reszty ale ostatecznie wybrałam coś bardziej współczesnego. „American Beauty”. Przede wszystkim dlatego, że uwielbiam Kevina Specey, który nigdy nie schodzi poniżej swojego, bardzo wysokiego poziomu aktorstwa. W tym filmie jest jak zwykle rewelacyjny i chyba to głównie dzięki niemu film zebrał aż tyle nagród. Jednak inni aktorzy mu nie ustępują, w tym choćby grająca jego żonę Annette Bening czy też Mena Suvari dzięki czemu całość jest naprawdę majstersztykiem aktorskim. Inna sprawa to tematyka filmu. Obawiam się, że każdego z nas czeka kiedyś taki kryzys jak głównego bohatera, bez względu na to czy jesteśmy kobietą czy mężczyzna. Przyjdzie taki okres gdy zaczniemy zastanawiać się nad tym jak minęła duża część naszego życia i zapragniemy coś zmienić i poczuć się wolnymi jak Lester Burnham, Mieszający się ze sobą śmiech i smutek zostawia nas po obejrzeniu tego filmu w głębszej zadumie i naprawdę szkoda, że jest tak mało tak dobrych produkcji w dzisiejszym kinie. Do tego te zdjęcia i ta muzyka. Chyba nigdy „American Beauty” mi się nie znudzi.

    09.02.2014 15:14
  • gusiol1@...

    Zielona mila - Najbardziej epicki z najbardziej epickich filmów, posiada w sobie tyle emocji, tyle nieszczęścia, radości, podłości człowieka, niewinności - że trzyma za serce, dusi łzy i trzyma w napięciu i nadziei do końca filmu... 8 razy oglądałem i za każdym razem liczę, że się skończy inaczej...

    09.02.2014 13:47
NowszeStarsze

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×