KONKURS "Tarzan. Król dżungli"! Wygraj grę dla dziecka!

"Tarzan. Król dżungli" jest właśnie na ekranach kin. W związku z tym mamy dla Was konkurs, w którym do wygrania są świetne gry dla dzieci!

Multimedia

1 sierpnia do kin wszedł film "Tarzan. Król dżungli" (zobacz opis i zwiastun filmu TUTAJ) i w związku z tym przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania jest pięć gier dla dzieci!

Co zrobić żeby wygrać?

Wystarczy zarejestrować się ==== w naszym serwisie i w komentarzu pod tym tekstem wypełnić zadanie konkursowe:

Małego Tarzana wychowywały zwierzęta z dżungli. A jak Twoje dziecko reaguje na zwierzaki? Opisz zabawną historię związaną z obecnością dzieci i zwierzaków w Twoim domu.

Na odpowiedzi czekamy od 12.08.2014 r. od godziny 14:00 do 20.08.2014 r. do godziny 23:59:59. Odpowiedzi osób niezarejestrowanych w serwisie nie będą brały udziału w konkursie.

Autorzy pięciu najciekawszych odpowiedzi otrzymają grę dla dzieci: - Farmer - Wilk i owce - Hej, to moja ryba!

Szczegółowy regulamin konkursu znajduje się tutaj.

Komentarze

Skomentuj
  • elapolo@...

    Gdzie mogę znaleźć wyniki tego konkursu ?

    03.09.2014 09:01
  • mar_gaw@...

    Czy ten konkurs był już rozwiązany? Siedzimy z córeczką i wyczekujemy wyników. :)

    29.08.2014 10:58
  • edytakuk@...

    Fajną historię przypominam sobie sprzed około miesiąca . W cieplutkie popołudnie wybrałam się na dłuższy spacerek z moim synkiem. Po drodze dołączyła do nas moja sąsiadka z rocznym Szymonkiem. Mijając łączkę ,na której pasły się krówki synek spytał :"a czemu te krówki mają czarne plamy?-na to ja chwilę się zastanawiam jak małemu precyzyjnie i opisowo to wyjaśnić-zaczynam zdanie - a On na to:Mamo , przecież tym krówkom skończyło się mydełko!!!A ty mi ciągle powtarzasz, że to ja jestem brudasek!! Zaczęłyśmy śmiać w głos. Dalej idąc zauważyliśmy na drzewie bocianie gniazdo z dwoma bocianami.Mały stanął pod drzewem i dobre 10 minut wpatruje się w bociany.Pyta się:Mamo.. dlaczego te łabędzie mają takie długie nosy? Bo...odpowiadam Na to synek:Mamo, mamo już wiem. Bo kłamały i zrobiły się taaakie długie (pokazuje rączkami około 70 cm) jak miał Pinokio w bajeczce , którą czytałaś na dobranoc!! I znowu zaczęłyśmy się chichotać..Naprawdę wyobraźnia dziecka nie zna granic.:)

    20.08.2014 23:42
  • a-bunia@...

    Z-- zwierzaki, ach wszystkie zwierzaki kochają moje dzieciaki :) W-- wokół nas pieski dwa biegają, I-- i dwa króliki też dogadują się z taką zgrają! E-- emocjonujące zabawy, wrażeń bez liku! R-- rozrabianie, śmianie, wesołe popiskiwanie... Z-- zaraz córeczka łapie pieska za ogon, A-- a tu znów synek króliczka Śmiałka głaszcze, K-- każdy u nas ma swoje miejsce, I-- i każdy Zwierzak członkiem naszej rodzinnej gromadki jest!

    K-- kiedyś mój synek z przedszkola wrócił, O-- o przygodach, o kolegach opowiadał, C-- ciągle przeżycia swe przekazywał, H-- humorek mu wesoły dopisywał! A-- ale na koniec opowieści swych- dodał- M-- musimy schronisko dla Zwierzątek wszystkich założyć! A dlaczego pytam? Y-- Bo ja je wszystkie kocham, mamo! -oznajmił -Bo ja im wszystkim chlebek, mleczko dam! :)

    20.08.2014 22:39
  • mar_gaw@...

    "Mamo, mamo! Znalazłam jaszczurkę!" - słyszę przez okno z ogrodu. "Kotek ją przyniósł w pyszczku" - powtarza córeczka. "Pokaże ci ją".

    Chwilę później moja czterolatka wpada do domu, dumnie "dźwigając" ową jaszczurkę ( nim zdążyłam zaprotestować), odwracam się i ... zamieram. Toż to nie jaszczurka, a mały (ale jednak!) około 10 centymetrowy zaskroniec. Alarm podniosłam na całego, bo przeraźliwie boję się węży (choc tu bardziej mowa o wężyku) i na ratunek zjawia się mąż. Wynosi gada na zewnątrz, a moja córeczka ze zdziwieniem mówi: "Wiesz, taka jesteś duża, a takiego małego jaszczurka się boisz". :)

    Moje dziecko kocha zwierzęta. Mieszkamy na wsi, więc oprócz wspomnianego "jaszczurka" mamy w domu jeszcze suczkę chow-chow Lolę, kota Leona, Synusia, Tośkę i Lilkę. Czasem w kuchni zamieszka też jakiś Andrzej, Bogdan lub Stanisław - tak nazywamy pająki. :) Córeczka uwielbia wszystkie zwierzaki, lubi się z nimi bawić i dba o nie (zawsze pilnuje, czy suczce i kotom nie skończyła się woda w miseczce). Jak widać po opisanej historii moje dziecko nie boi się nawet węzy, ale już wie, że tego typu zwierzaczków podnosić jej z ziemi nie można. :)

    20.08.2014 22:28
  • mar_gaw@...

    "Mamo, mamo! Znalazłam jaszczurkę!" - słyszę przez okno z ogrodu. "Kotek ją przyniósł w pyszczku" - powtarza córeczka. "Pokaże ci ją".

    Chwilę później moja czterolatka wpada do domu, dumnie "dźwigając" ową jaszczurkę ( nim zdążyłam zaprotestować), odwracam się i ... zamieram. Toż to nie jaszczurka, a mały (ale jednak!) około 10 centymetrowy zaskroniec. Alarm podniosłam na całego, bo przeraźliwie boję się węży (choc tu bardziej mowa o wężyku) i na ratunek zjawia się mąż. Wynosi gada na zewnątrz, a moja córeczka ze zdziwieniem mówi: "Wiesz, taka jesteś duża, a takiego małego jaszczurka się boisz". :)

    Moje dziecko kocha zwierzęta. Mieszkamy na wsi, więc oprócz wspomnianego "jaszczurka" mamy w domu jeszcze suczkę chow-chow Lolę, kota Leona, Synusia, Tośkę i Lilkę. Czasem w kuchni zamieszka też jakiś Andrzej, Bogdan lub Stanisław - tak nazywamy pająki. :) Córeczka uwielbia wszystkie zwierzaki, lubi się z nimi bawić i dba o nie (zawsze pilnuje, czy suczce i kotom nie skończyła się woda w miseczce). Jak widać po opisanej historii moje dziecko nie boi się nawet węzy, ale już wie, że tego typu zwierzaczków podnosić jej z ziemi nie można. :)

    20.08.2014 22:28
  • alice139@...

    Gdy nasza gagatka, skończyła 3 latka, wraz z mężem kota z schroniska przygarnęliśmy, od pierwszego wejrzenia w Kotce się zakochaliśmy. Córeczka to w siódmym niebie była, można powiedzieć iż poniekąd odżyła. Kotka imię: "Kicia" otrzymała, na początku córcia jak i sama Kotka w roli głównej się bała. Ale szybko się poznały i zaprzyjaźniły, choć początki głównie dla Kici łatwe nie były. Córeczka za ogonek Ją łapach chciała, choć Mama i Tata Ją krzyczała. Kupiliśmy specjalną szczotkę do czesania, to jest wyjątkowa Kotka bez wahania. Córcia dzielenia się z innymi nauczyła, chętnie mleczko do miseczki umieściła. Ma na punkcie Kici bzika, więc co z tego wynika ? że uczy się odpowiedzialności, jak na razie to przynosi córce ogrom przyjemności. Zawsze rankiem gdy jest śniadanie, Kicia siada obok córeczki - pewna siebie niesłychanie. Na krzesełku miseczka z mleczkiem stoi, Kotka o nic się nie boi. Czeka gdy tylko Zosia opróżni miseczkę, i bawią się już za chwileczkę. Oczywiście higiena jest zapewniana, i nie tylko z rana. Zwierzęta to przyjaciele bez wątpienia, z nimi świat w pozytywny się zmienia. Nasza Zosia już nie jest taka jaką wcześniej była, z samolubnej na opiekuńczą się przemieniła. A gdy kiedyś Kicia o maleństwie pomyślała, Zosia już kilka dni płakała. Po kilku dniach Kicia jakby niby nic wróciła, Zosia ten nagły urlop Jej wybaczyła. Niedługo potem na świat przyszły bliźniaki, jakże malutkie , piękne i delikatne kociaki. Zosia ich do siebie przytulała, i do ich mamy często przykładała. Obecnie to już wielkie kociaki bez wahania, czasem je odwiedzamy - ma je ciocia Hania. Mówi się : "Gość w dom - Bóg w dom" a my mamy swoje mawianie, "Zwierzak w domu- szczęście nie chowa się po kryjomu". Decyzja z kotem była w dziesiątkę trafiona, obecność jakiegokolwiek zwierzaka jest uzasadniona.

    20.08.2014 21:53
  • ia55@...

    Zosia miała chomika Lulu i szalała na jego punkcie.Mieszkał w pięknej białej klatce z różnymi akcesoriami.Zosia karmiła go sowicie,rozmawiała z nim a na noc śpiewała kołysanki.Wszystko było pięknie aż do czasu,gdy postanowiła nakarmić go sałatą.Lulu smacznie spał zakopany w trocinach a Zosia po cichutki otworzyła drzwiczki klatki,bo sałata nie chciała wcisnąć się przez pręty.Nawet się nie spostrzegła jak Lulu wykonał skok i już go nie było.Zosia w płacz i cała rodzinka szukała Lulu w mieszkaniu.Ale nic z tego bo chociaż odstawiono kilka szafek Lulu zniknął bez śladu.Prawdopodobnie uciekł do ogrodu przez otwarte drzwi na taras.Wieczorem był płacz i obiecanki,że jutro pojedzie do sklepu i będzie nowy Lulu .Ale rano Zosia stwierdziła,że nie chce już chomika bo jest za mały i nie można go zabrać na spacer bez klatki a po drugie to zachował się niegrzecznie.Teraz myśli o piesku.

    20.08.2014 14:47
  • cytrynkowa@...

    Zwierzęta od zawsze towarzyszyły ludziom, czy to jako przyjaciele, czy jako żywiciele czasami jako oprawcy. Są nieodłącznym elementem życia człowieka już od najmłodszych lat. Jednym z pierwszych rzeczy jakie dziecko się uczy jest to że kotek miauczy, a piesek szczeka! tak samo moja córka wychowywana na wsi zna już nazwy wielu zwierząt domowych. MOja córka szanuje zwierzątka, często pomaga mi w kopaniu pieska, czy w karmieniu kurek. Wygląda na to że czasami nawet staje się ich adwokatem. Tak było pewnego słonecznego dnia kiedy przyjechali do nas znajomi. Usłyszeliśmy szczekanie Barego. Wyszłam więc z córcią na podwórko i krzyczę Barry spokój nie szczekaj cicho. Moja 3 letnia córka na to Mama mamo, nie mów, cicho!!! Więc ją pytam a dlaczego mam nie mówić, i byc cicho??? A ona mi na to: "A dlaczego ty możesz a barry nie?" Trudno było dziecku wyjaśnić ze zwierzakom nie wszytko można i są jakieś zasady.

    20.08.2014 14:17
  • 40kilo@...

    Moja córeczka wyjęła rybkę z akwarium i włożyła do wózka. Pobawiła się nią, wrzuciła z powrotem do wody i zaskoczona przyglądała się, ja leci na dno. Wyjaśniłem jej w delikatny sposób, że zdechła. Powiedziała, że umarła szczęśliwa, bo w wózku podskakiwała ze szczęścia. :-)

    20.08.2014 07:59
  • speedway333@...

    Kolega ma amstafa. To dobrze ułożony, wytresowany pies, ale jednak przeraża. Przyszedł z nim do nas, gdy syn - okropny rozrabiaka - miał trzy latka. Pies wziął do pyska piłeczkę do tenisa. Zniknęła w nim. Jego właściciel nie zdążył zareagować, bo syn podszedł do niego, otworzył mu pysk i wydobył z niego piłeczkę. Spojrzał na niego tak, że amstaf podkulił tylną część ciała i schował za firankę. :-) Dotarło do mnie, że to nie ja powinienem bać się o dziecko, lecz kumpel o psa. :-)

    20.08.2014 07:54
  • mika19@...

    Jakieś 5-6 lat temu, kiedy jeszcze miałam pieska Timiego i często wychodziłam z nim na spacer spotykałam wielu sąsiadów. Poznałam bliżej zwłaszcza dzieci i osoby starsze. Wśród nich była dziewczynka Ania, która miała pieska o imieniu Shrek. Pewnego dnia sąsiadka z bloku zaczepiła mnie na spacerze i mówi do mnie...."jaka ta Ania niegrzeczna!Ja się jej pytam jak na imię ma pies, a ona mi mówi, że srak!" Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, ale wytłumaczyłam sąsiadce, że Ania jej dobrze powiedziała, a piesek to nie srak, a Shrek taka postać z bajki!

    19.08.2014 22:03
  • bootex

    W tej chwili jesteśmy na etapie poznawania świata, a więc codzienny spacer jest obowiązkowym punktem programu. Uwielbiamy zwierzęta, dlatego już wybraliśmy się do zoo, teraz przygotowujemy się do kolejnej wizyty odwiedzając jak na razie każdego dnia, słonika i tygrysa, na pobliskim placu zabaw. Widząc słonia krzyczymy tutuuu, poznajemy tygrysa strusia, a nawet flaminga. Uwielbiamy kolorować zwierzaki, naszym ulubionym przyjacielem jest miś o imieniu Stefan, szukamy kotka, pieska i konia, a zamiast na basen idziemy do smoka :) I tak mijają dni, tygodnie, a ta miłość nie rdzewieje, nie pokrywa jej kurz, nasza malusińska uwielbia zwierzęta jeszcze bardziej, o czym świadczy fakt, że w mini zoo spędziła jakieś 40 minut patrząc na żółwie :) Dla nas nuda, dla niej emocje niczym w najlepszym filmie sensacyjnym :)

    19.08.2014 20:15
  • mp35@...

    My mamy tylko rybki, ale syn będąc u babci, która ma kotka, został kiedyś pozbawiony pompona z czapki. Kotek lubił się bawić i gdy zobaczył syna w czapce z wiszącym pomponem uznał to za doskonałą zabawę i skoczył do góry jak po piłkę i zawisł na tej czapce, bo syn miał ją zawiązaną pod brodą. Syn, gdy to zobaczył w pierwszej chwili oniemiał, a potem próbując kota odczepić przybiegł do babci wołając - mam nowy pompon :)

    19.08.2014 20:05
  • alimaslarz@...

    Mój tato hoduje kozy dla mleka i śmietany są dwie Gryzelda biała i Rozalinda czerna w białe łaty. Gryzelda ma dwóch synów bliżniaków Kacpra i Wacka a Rozalinda córkę Kunegundę. Dzieci je uwielbiają wszędzie z nimi chodzą jak z pieskami a ja się zamartwiam, gdzie one są. A ponieważ kozy zjedzą wszystko liście , trawy , jeżyny, drzewa, więc pasuje im taka wędrówka. Kazałam dzieciom chodzić blisko lasu, dla bezpieczeństwa, a one poszły dalej i zabłądziły z tymi kozami. A dwóch panów zbierało w gąszczach grzyby i bardzo się wystraszyło tych kóz a Szymon z Karolina, bardzo ich uspakajali, że kozy im nic nie zrobią. I było bardzo wesoło, jak wrócili i opowiadali, że uratowali Panom życie w lesie, ale i tak dostali zakaz do wchodzenia do lasu bez rodziców, nawet z tak dużymi przyjaciółkami i obrońcami jak Gryzelda i Rozalinda oraz ich dziećmi. Przyjażń między nimi jest ogromna, bo one są bardzo inteligentne i przyjazne, dzieci przytulają się do nich, karmią ich suchym chlebem, kiedyś nawet nie zdając sobie sprawy wzięły kozy do ogrodu, gdzie mi poobgryzały zbiory i co miałam zrobić, cieszę się że dzieci kochają i szanują zwierzęta, bo to ich uczy pokory i życia.

    16.08.2014 19:10
  • dagstar@...

    Jeżeli kiedykolwiek zdarzy wam się, iż wasze dziecko stanie przed Wami i z wyrazem przeogromnej prośby w oczach i przymilnie powie: ”mamusiu/ tatusiu, bo ja bym tak bardzo chciał/a mieć psa (kota, chomika, papużkę itp.) weźcie głęboki oddech i zanim odpowiecie przeczytajcie ten tekścik jeszcze raz. Muszę Was lojalnie uprzedzić, że ja tego oddechu nie wzięłam i oto jestem (prócz bycia mamą ósemki pociech w różnym wieku) właścicielką opiekunką, lekarzem i codziennym towarzyszem sporej suki rasy owczarek kaszubski (miał być niemiecki, ale wyrosło coś innego), dwóch kotów (jeden przyjechał z nami z wakacji w Borach Tucholskich, a drugi jest właściwie kotem sąsiadów, ale całe dnie spędza u nas w kuchni patrząc mi błagalnie w oczy gdy otwieram lodówkę lub tuląc się do rocznego Ignacego), papugi nimfy, żółwia stepowego, chomika, stadka kurek pod dowództwem niezwykle bojowego koguta (na szczęście w kurniku) oraz akwarium pełnego bardzo milczących i mało wymagających gupików. Mieszkamy na wsi i mamy spory dom oraz ogród więc każdy uważa, że obdarowywanie moich pociech żywymi prezentami to nic złego. A ja kiedy widzę wpatrzone we mnie błagalnie oczęta nie umiem radykalnie powiedzieć „NIE”. Chociaż z praktyki wiem, że każda obietnica typu :”będę sam się nim zajmował” ma swój kres mniej więcej po dwóch tygodniach. Bo przecież moje dzieci tyle mają na głowie – muszą chodzić do szkoły, odrabiać lekcje, odwiedzać kolegów i przyjmować ich wizyty – a ja przecież i tak siedzę cały dzień w domu i nic nie robię, a skoro tak to sprzątniecie kolejnej klatki, wyczesanie sierści czy nakarmienie zwierzaka nie robi mi różnicy. I mimo, że czujecie lekkie rozgoryczenie w tej mojej pisaninie to chcę Wam powiedzieć : uwielbiam patrzeć jak moje dzieciaki traktują zwierzaki i jak moje zwierzaki traktują dzieciaki. Ruda kotka sąsiadów oddana jest całym sercem małemu Ignasiowi. Nawet kiedy jego drobne paluszki wpychają się jej do pyszczka, badają ucho czy łapią za ogon ona tuli się do niego i mruczy miłośnie. Czasem zastaję taki widok, ruda kotka , nasz Zefir (kot z lasu) przytuleni do siebie leżą na sofie w salonie, a na nich głową oparty i podsypiający Ignacy. Moja wdzięczność do kotów za chwilowe zajęcie się małym jest tak wielka, że wybaczam im poszarpany pazurami dywan czy przyniesionego do domu szczura. Teraz słów parę o chomikach. Było tak: trzy lata temu, w wakacje , po podróży nad Balaton byliśmy kompletnie „spłukani”. A sierpień w naszej rodzinie to urodziny trójki dzieci. Łukasz, dorosły facet rozumiał, że trzeba obejść się bez prezentów , ale Tomek i Dorotka to inna bajka. Postanowiłam stanąć na wysokości zadania i spełnić ich marzenie czyli kupić im chomiki (zauważyłam, że w Realu w sklepie zoologicznym są po 19 zł sztuka). W domu było jeszcze jedno akwarium (z lat mojej młodości) wiec zaoszczędziłam i nie kupiłam klatki. Dzieciaki były szczęśliwe , tata zrobił chomiczkom domki z kartonu i wszystko było gotowe na przyjęcie nowych lokatorów. Oczywiście zapewnieniom, że młodzi właściciele będą się sami nimi opiekować nie było końca. Pierwszy problem pojawił się, gdy dzieci stwierdziły, że Hrabina i Stefan (tak nazwały swoje chomik) nie mogą jednak razem mieszkać, bo to co początkowo wyglądało na wspólną zabawę jest brutalną walką. Następnego dnia zakupiliśmy za „grube” pieniądze klatkę dla Stefana, dwa drewniane domki (kartonowe zostały posiekane ząbkami zwierzątek) i dwie karuzelki, aby chomiki nie nudziły się w samotności. Po tygodniu, gdy już Dorotka i Tomek co nieco znudzili się wpatrywaniem w klatki i ustalaniem, które zwierzątko jest mądrzejsze Stefan spłatał nam figla i powił pięć chomiczątek. Opierniczyłam panią w sklepie zoologicznym tak bardzo, że zdecydowała się odkupić ode mnie maluchy jak tylko będą miały cztery tygodnie. A że nadszedł wrzesień i moje pociech poszły do szkoły sama codziennie czyściłam klatki, karmiłam chomiki i klęłam „w żywy kamień „swoja głupotę. W końcu sprzedałam młode i znowu w domu były dwa chomiki. I otóż pewnego niedzielnego poranka, gdy siedzieliśmy przy późnym, rodzinnym śniadaniu do kuchni wbiegł nasz kot Zefir. -O, znowu coś złapał – powiedział Staś W tym momencie Józek poderwał się gwałtownie z krzesła, w geście oburzenia uniósł ręce nad głową i zawołał :‘TO HRABINA”.

    Rzeczywiście , nasz dzielny kocur upolował chomika Dorotki. Zachowałam kamienną twarz i pozwoliłam pochować zwierzątko w ogrodzie obok bukszpanu. Od tej pory jesteśmy właścicielami jedynie Stefana, którego klatkę muszę co dwa dni sprzątać. A inne zwierzaki? Papuga – przekornie nazwana przez moich synów Dorą - bo ich zdaniem ma w spojrzeniu coś z ich siostry – nauczona została przez Józka gwizdania Hymnu Państwowego i wykonuje go zawsze na mój widok , wtedy zwykle sama nie wiem czy powinnam stanąć na baczność czy dalej nasypywać jej karmę i nalewać wodę. Żółw o imieniu Mały zwykle przesypia letnie dni w ogrodzie, a zimą zakopuje się w piasku i śpi, ale w piwnicy. Zora, suka, ulubienica całej rodziny jest tak afektywna, że muszę zamykać ja w kojcu gdy dzieciaki gdziekolwiek chcą wyjść, bo w przeciwnym razie poszłaby z nimi do szkoły do kina czy do Mc Donalda. To wcale nie jest niemożliwe! Kiedyś zabraliśmy ją nad morze, później wpadliśmy do Mc Donalda , a ona miała czekać w samochodzie. Niestety nasza suka nie należy do cierpliwych, wylazła przez okno, które zostawiliśmy otwarte, wsunęła się za kimś do restauracji, odnalazła nas przy stoliku i z dumą usiadła obok wywołując uśmiech u jednych, a okrzyki oburzenia u innych klientów. Było sporo ludzi, mój mąż chciał wyprowadzić psa, ale że nie miała obroży ani ochoty znowu wylądować sama w samochodzie zrobiło się duże zamieszanie. Z tego powodu ma teraz kojec na podwórku w którym w trudniejszych momentach jest zamykana mimo protestów z jej i z moich dzieci strony. Mogłabym jeszcze długo pisać, bo dzieciaki i zwierzaki to szeroki temat, ale napiszę jeszcze tylko :Drodzy Rodzice, rozważcie dobrze kupno żywego stworzenia Waszym dzieciom, bo chociaż jego posiadanie ma piękne strony to cała odpowiedzialność i opieka nad takowym spadnie na WAS. I słówko do organizatora konkursu - gdtbym (o czym marzę) wygrała to bardzo proszę o grę inną niż Farmer, tę bowiem moi kochani wielbiciele zwierząt wszelkich już posiadają. pozdrawiam D. Kamińska

    15.08.2014 23:34
  • nanajka81@...

    u nas jest kot i Julka go uwielbia mimo iż kot niespecjalnie jest łasy na pieszczoty i przytulanie. Śmieszna historia? No chyba taka że 2 letnia córka chciała położyć się do łóżeczka swojego a w łóżeczku przytulany do jej poduszki i maskotki kitty spał sobie nasz kotek.

    15.08.2014 14:48
  • elapolo@...

    W domu nie posiadamy zadnego zwierzaka, jednak bardzo często jeździmy do babci na wies.A tam wiadomo, może to już nie jest typowa wies ze zwierzętami takimi jak krowy,konie i td, ale sa kury za którymi Julka mogłaby biegac całymi dniami. Jeszcze niedawno się ich bała a podczas tych wakacji udowodniłą ze jest naprawdę dzielną dziewczynką, codziennym zajęciem Julki było zbieranie jajek. Pewnego dnia prosiłą aby babcia z nią poszła je zebrac, jednak ona miałą inne zajecie i odpowiedziałą ze pójdą póżniej. Julka była znudzona czekaniem wiec poszła sama, jakie było moje zdziwienie kiedy włożyła rękę pod siedzącą kure na gnieździe i wyjęła spod niej jajko. Kiedy przyszła i opoiwedziała nam o tym nie mogłyśmy powstrzymać smiechu, a z drugiej stroby duma mnie rozpierałą ze mam tak dzielna córke. Dodam ze Julia ma 4 lata.

    14.08.2014 13:41
  • trusiaj@...

    Przed chwilą zaprowadziłam dzieciaki na półkolonie do Domu Kultury - będą dziś oglądać Tarzana w kinie. Aż mi się oczy śmieją na widok tego konkursu. Stosunek dzieci do zwierząt? Uwielbienie! Zachwyt nad wszystkimi napotykanymi zwierzakami od biedronki, przez wiewiórkę, ptaki, koty, czy psy - spotykane podczas spacerów. Psy są liczone (czasem na spacerze spotykamy 20-30!). Nałogowo podnoszone są wszelkie ptasie piórka (takie skarby nie mogą się marnować). Ale przesympatyczne jest też to, że zwierzęta pluszowe otaczane są taką samą troską jak 100%, realne. Od kilku dni w domu mieszka wielki pluszowy goryl - Zdzisław. Codziennie odbywa się uroczysty rzut monetą, dzieci ustalają w ten sposób, kto będzie z nim spał danej nocy (goryl ma mięciutki brzuszek na którym można się wygodnie ułożyć). Kiedy wychodzą z domu - ustalają opiekunów dla swoich pluszowych zwierzaków. Tym sposobem, pewnego dnia w mojej torebce po całym mieście krążyła pluszowa surykatka (jej mała właścicielka w sobie tylko wiadomy sposób ustaliła, że w tym dniu surykatka nie chce zostać sama w domu). Dzieciaki i zwierzaki trzymają sztamę!

    14.08.2014 10:47
  • ankabialy@...

    Nasze najfajniejsze wspomnienia dotyczą psa moich teściów - Szoguna. Szogun mieszaniec przyjazny wszystkiemu co żywe i martwe był ulubieńcem naszej córki.Młoda od maleńkości się z nim wychowywała i zrodziła się z tego wielka miłość.Szogun gdy widział że przyjechaliśmy biegł do swej miski i wyjadał wszystko co miał w obawie ,że córa będzie mu wyjadać smakołyki a potem ona całymi dniami karmiła go wszystkim co sama dostawała. Po naszych wizycie przybywało mu kilogramów. Ale najfajniejsze momenty były go kładli się obydwoje na dywanie i młoda mu czytała. Szo przysypiał a ona co przewracała kartkę szturchała go delikatnie żeby spojrzał jaki teraz jest obrazek i po swojemu mu opowiadała bajkę :D Nawiązała się między nimi bardzo silna więż i bardzo się cieszę , że mieli ten swój czas.

    14.08.2014 08:10
NowszeStarsze

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×